To wszystko nie tak

7 lutego 2010

Po debacie premiera Tuska z internautami nie brak różnic w ocenie tego, co się wydarzyło. Obok tego wydarzenia nie można przejść obojętnie. W tym jednym momencie splotły się problemy demokracji, wolności, cenzury, stanowienia prawa, zwalczania przestępczości, roli internetu, upadku mediów tradycyjnych, pijaru i co tam jeszcze.

Zdjęcie Jan Rychter, pobrano z serwisu zapytajpremiera.pl prowadzonego przez mediafuna.

To że debata się odbyła, jest bardzo znamienne. Nie bardzo dobre, bo to złe ujęcie. Znamienne dlatego, że kolejny raz ze wzmocnioną siłą zostało potwierdzone, jakim potężnym  i specyficznym medium jest internet, oraz unaoczniło, że obywatele mają zupełnie inne cele, niż nominalnie demokratyczny rząd. W sumie, było to wydarzenie w pełnym tego słowa znaczeniu POLITYCZNE. Niestety, większość komentatorów, zarówno protagonistów jak i krytyków, podchodzi do tego jakby to był festyn, łaskawe bratanie się rządzących z ludem.

IMHO, to wszystko jest nie tak. Takie dobroduszne podejście, jakie daje się szeroko zauważyć wśród nas, obywateli, sprowadzi nas na manowce. Do tej debaty Tusk poczuł się ZMUSZONY SKALĄ PROTESTÓW wyrażonych poprzez internet. Nie chciał jej sam z siebie ani też nie jest jego celem dobro ogólne.  Tusk i inni politycy chcą maksimum władzy, maksimum kontroli nad społeczeństwem i maksimum możliwości wpływu. Politycy robią politykę w KAŻDYM MOMENCIE swojej działalności. Celem robienia polityki jest zdobycie lub utrzymanie władzy. Ponieważ coś poszło nie tak, sprawę postanowiono rozmydlić. Koniec, kropka.

Dopiero uświadomienie sobie tego może być punktem wyjścia do oceny całej tej sytuacji. Spotkanie to był PR-owski wybieg rządu.  News i przypudrowanie CZASOWEGO ustępstwa oraz sposób na w miarę bezbolesne obwieszczenie niekorzystnej dla siebie decyzji. Także sposobem na zyskanie na czasie i znalezienie innego sposobu przeprowadzenia swoich zamierzeń. To było postanowione już w momencie publikowania tzw. listu premiera do internautów, który był pierwszym ruchem w grze. Nie powinno być wątpliwości, że tych ruchów przewidziano przynajmniej kilka naprzód.

Jako społeczeństwo odnieśliśmy duży sukces. Zmusiliśmy rząd do wysłuchania nas i do ustępstw. Blogerzy, od których to się zaczęło, media społecznościowe, organizacje związane z Internetem. Ja, pan, pani, społeczeństwo… I to jest to. Nie ma znaczenia, że odbyło się to w formie szumnej debaty. Od zawsze, odkąd istnieje Internet, ludzie protestują za jego pośrednictwem i często takie protesty przynoszą skutek. Tyle, że bez takiego spektakularnego finału. Wymogiem chwili dla rządu i rządzącej partii jest wciągnięcie obywateli do gry. Nie dajmy się tym omamić.

Nie może być mowy o tym, że teraz to my się mamy zastanawiać jakie ograniczenia naszej swobody zaproponować rządowi w zamian za tę rezygnację z kroków, których nie miał prawa podjąć. Nie nam jeszcze do tego główkować, jak mógłby te ograniczenia skutecznie wprowadzić w życie. Nie zgadzamy się na cenzurę prewencyjną i to wszystko, nawet nie ma o czym gadać. Rząd niech ściga sprawców przestępstw, a nie odbiera nam medium.

A jak sobie nie będzie umiał z tym poradzić, albo kiedy nie będzie umiał przeprowadzić rozróżnienia pomiędzy sprawcą a narzędziem, to sobie wybierzemy nowy.To nie jest nasz problem, kto rządzi. To politycy się zabijają o władzę, bo oni z tego żyją. Nasza sprawa to dopilnować, żeby rząd robił to, do czego jest powołany, a nie próbował stawiać się wobec obywateli w roli jakiejś “strony rządowej”. To co, znowu wracają czasy, że władza jest poważna a społeczeństwo niedojrzałe?

Inna rzecz, że w moim przekonaniu rzeczywisty ośrodek władzy nie robił tego z naiwności i z nieudolności. Próby kontrolowania internetu to ogólnoświatowy trend. Takie próby są równolegle podejmowane obecnie w wielu krajach równocześnie.  Nie ma sensu teraz wnikać, czy to zbieg okoliczności czy jakaś kolejna teoria spiskowa.  Trzeba i wystarczy odnotować ten fakt i przeciwdziałać temu. Technokrata i eurokrata Tusk jedynie włączył się w ten nurt z ochotą. Różnica jest tylko w podejściu poszczególnych rządów do informowania społeczeństw. Nasz próbował te zmiany przeprowadzić szybko i  potajemnie, a nawet manipulował dokumentami w tej sprawie, co jest znamienne, a jakoś przechodzi bez echa.

Na marginesie trzeba zauważyć poślednią rolę, jaką w tej sprawie odegrały media tradycyjne. Mainstream w ogóle nie odnotował zagrożeń dla demokracji, jakie wynikły przy pracach nad ustawą hazardową. Wszystkie istotne informacje i dyskusja ześrodkowały się w Internecie. Media mainstreamowe musiały się ograniczyć tylko do  prostych relacji. Nie wniosły do sprawy nic.

Teraz jest także ważny ze względów osobistych i zawodowych moment dla tych, którzy z takich czy innych względów włączyli się w realizację debaty. Chwała im i czapki z głów. Nie wolno ich za to krytykować, przeciwnie. Społeczeństwo może działać tylko poprzez swoich “umnych” przedstawicieli. Wozić się na czyichś plecach albo krytykować z boku, jest łatwo, trochę trudniej jest coś zrobić. Ale przestroga – ten etap jest zakończony. W tej chwili, jak można zrozumieć, “strona rządowa” oczekuje (sic!) wypracowania stanowiska, uzgodnień itp. Bez jaj. Kto w to na poważnie wejdzie, postawi się w roli “pożytecznych idiotów” albo Frontu Jedności Narodu. Jeśli rząd gdzieś tu widzi problem, to niech sam zaproponuje rozwiązanie. A jeśliby coś było nie tak, to my powiemy…

Skreślaj, nie pytaj premiera

2 lutego 2010

W związku z głośną akcją zapytaj premiera coraz wyraźniej widać, że Tusk ze swoim rządem NIE MA NAJMNIEJSZEGO ZAMIARU na serio wysłuchać głosu “internautów”. Mówi o tym bez ogródek. Urzędnicy rządowi nawet dopuszczają się manipulacji informacją [w Biuletynie Informacji Publicznej] w tej sprawie. Planowane spotkanie wyraźnie zmierza w stronę medialnej szopki z udziałem uznaniowo dobieranych organizacji, a z wyłączeniem organizacji i osób najbardziej zainteresowanych i zorientowanych. Premier najwyraźniej BOI SIĘ spotkania z ludźmi, którzy dokładnie widzą jego niekompetencję w dziedzinie Internetu (pamiętne drwiny z blogerów) i zamach na swoją wolność.

Czytaj dalej »

Sukces taktyczny

28 stycznia 2010

Dziesięć miesięcy przed czasem Tusk skonsumował swoją WYBORCZĄ PORAŻKĘ. Przegrałby i tak, jestem o tym przekonany. Dawałem temu wyraz u siebie i na kilku blogach. Nawet jeśli ktoś zechce mi zarzucać myślenie życzeniowe, które przypadkiem się spełniło, to ja nie jestem osamotniony w swoich przewidywaniach. Tego samego zdania co ja jest także Donek, a to zamyka dyskusję.

Czytaj dalej »

Warto wiedzieć Ś

15 stycznia 2010

Zwykle publikowałem wpis o tym, co warto wiedzieć, gdy tylko skończyłem jeden a zaczynałem zbierać nowy tuzin porad. Tym razem mam w brudnopisie już kilka sentencji na odcinek “Ź”, a dopiero wklejam na stronę główną ten zaległy zbiór. Jakoś nie składa mi się pisanie ostatnio. Taka karma. Czytaj dalej »

Duńczyk walczy z zimą

7 stycznia 2010

W Danii zimy do tej pory były łagodne. Rok czy dwa lata temu w styczniu można było zbierać stokrotki, a za ATAK ZIMY mogły uchodzić spadki temperatury w okolice zera i kilkucentymetrowe opady śniegu znikającego po kilku dniach. Dość powiedzieć, że duńskie Hvid Jul,  czyli odpowiednik angielskiego White Christmass – coś nad czym my się w Polsce w ogóle nie rozczulamy, bo białe od śniegu święta to dla nas coś naturalnego – ostatni raz w Danii przydarzyły się czternaście lat temu. W tym roku jest wszystko inaczej. Równo z zakończeniem w Kopenhadze konferencji poświęconej tzw. GLOBALNEMU OCIEPLENIU, zima przyszła i pokazała, gdzie ma eko-propagandę. Czytaj dalej »

Świąteczna kartka

20 grudnia 2009

Czytaj dalej »

Kupuję opornik

1 grudnia 2009

Dzisiaj wchodzi w życie Traktat Reformujący czyli lizboński, primo voto Konstytucja Europejska. Celem działań eurokratów jest LEWICOWA DYKTATURA i imperium, w którym bynajmniej nie będziemy się liczyć. Czasy są takie, że jako naród nie możemy się przeciwstawić tym zmianom, a nawet będziemy musieli ograniczyć naszą państwowość do fasady. Na tej powszechnej płaszczyźnie będziemy, mam nadzieję skutecznie, starali się wyzyskać co tylko się da i starać się zabezpieczać przyszłość następnych pokoleń. CYNICZNA POLITYKA, oto co nam zostaje. Pilnie będą potrzebni ludzie, którzy to rozumieją i potrafią.

Czytaj dalej »

Patriotyzm to szacunek dla siebie

14 listopada 2009

Patriotyzm ma różne oblicza. Nie wolno utożsamiać patriotyzmu z przesadnym afiszowaniem się narodową i państwową retoryką i symbolami. Czytaj dalej »