Równie dobre, a nawet lepsze
by taktyczny
Według Centrum Promocji Pracy w Lublinie (nie podaje ono źródła), “kobiety zarabiają średnio o 20% mniej niż mężczyźni, a tylko co 10 zajmuje stanowisko kierownicze w firmie”(sic!). Z tego powodu ma ruszyć kampania promocyjna o tym, że “kobiety mogą być równie skuteczne w pracy jak mężczyźni, a nawet lepsze”.
Duża wódka za to ostatnie sformułowanie. Jego pierwowzór powstał w głęboko kryzysowej komunie, kiedy to według propagandy w PRL były produkowane rzeczy równie dobre jak zachodnie, a nawet lepsze. Ten logiczny połamaniec był przedmiotem wielu żartów, no i oczywiście, jak wiele innych nonsensów, wszedł na poważnie do potocznego myślenia.
Uderza mnie równościowy rozmach tej akcji. Tak bardzo równościowy, że aż nawet lepszy. Równouprawnienie kobiet, w ogóle równouprawnienie ludzi, to jest dla mnie coś, co nie podlega dyskusji. Równouprawnienie, a nie przegięcia. Bo siły usiłujące wtłoczyć społeczeństwo w ramy politycznej poprawności pod tym hasłem stosują wszelkie niesprawiedliwe chwyty, aby poszerzyć prawa jednych kosztem innych. Nie jest to w porządku, to raz, a dwa, paradoksalnie prowadzi to do swojego przeciwieństwa.
W walce o równouprawnienie uśrednionym wrogiem bojowników jest mężczyzna, rasy białej, chrześcijanin, heteroseksualny, nieułomny, wykształcony i ogólnie radzący sobie w życiu. Przypisuje mu się polityczny i religijny fanatyzm, rasizm, seksizm, homofobię, dominowanie populacji, wyzysk ekonomiczny słabszych i milion innych tego typu przypadłości. W sumie wszyscy się do niego w jakiś sposób odnoszą.
Oznacza to, że w ich pojęciu właśnie taki ktoś ma wszystko, a każdy komu czegoś z tego brakuje, jest niedoskonały i musi równać do wzorca. Czyli stworzyli sobie ideał człowieczeństwa. To ja się pytam, kto tu ma nierówno(uprawnienie) w głowie? Zaprawdę, idee przyświecające twórcom faszyzmu i komunizmu są wiecznie żywe. Bynajmniej nie zatrze tego postulat, żeby KAŻDA kobieta zajmowała stanowisko kierownicze w firmie…