Deja vu
by taktyczny
Na dwa dni przed wyborami, po dwóch latach kaczystowskich rządów i ponad dwóch dekadach znajomości Tuskowi raptem zaświtało, że przeżywa deja vu. Czasy komuny przypomniały mu się po tym jak politycznie sterowane służby brutalnie i bez ogródek zadziałały przeciw jego ugrupowaniu. Trochę to trwało zanim się połapał. Wielu Polaków od dawna żyje w nieustającym deja vu.
Ja poczucie przeżywania zdarzeń już znanych miałem gdy co raz okazywało się, że nie ma z kogo sklecić rządu, bo partia władzy nie ma fachowców. Znowu zaczęła obowiązywać zasada mierny ale wierny, a z nią, nazwijmy to wreszcie, powrót zjawiska nomenklatury. Ponownie pojawili się ludzie, którzy z namaszczeniem wymawiają słowo ‘partia’ i przyznają jej wartość największą, nawet ponad państwem. Chyba wszystkich nas trzepnęło jak zobaczyliśmy sławetny meldunek po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich.
Nastąpił powrót nowomowy, z jej kłamliwym opisem rzeczywistości, jak np. odzyskiwanie państwa, chociaż nigdy przedtem do nich nie należało. Nowomowa zajęła zresztą poczesne miejsce wraz z nawrotem folkloru partyjnych wieców, organizowanych według tej samej sztampy co niegdyś. I ponownie w centrum uwagi obowiązkowo musiał być jakiś kolejny krótkonogi i tępogłowy buc wygłaszający mętny referat.
Powróciło typowe dla lewicy dzielenie narodu na masy i na kierowniczą siłę, na ciemny lud i elity, które mają świadomość i wiedzą co i jak. Elity wyłącznie z partyjnego nadania, bo to kolejni Oni znowu określają, kto jest kim, nie kryjąc przy tym pogardy dla ‘różnego rodzaju intelektualistów i ludzi kultury’, jak to się wyraził ważniejszy kaczor.
Nie było wątpliwości, że koalicja z przystawkami będzie trwać pomimo największych wstrząsów, zgodnie z naczelną zasadą bolszewizmu, że władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy. Wyzwanie wyborów też zostało podjęte przez nich w celu umocnienia władzy. Temu celowi jest podporządkowana kontrolowana państwowa propaganda i działania aparatu państwowego.
Długo by wymieniać to co było i co jest znowu. Zaskakujące deja vu przeżywam jednak w ostatnich dniach. Dlaczego najpoważniejszy polityk opozycji coś kluczy o odsunięciu obecnej ekipy od władzy, od polityki, o reformach służb itp, a nie zapowie konkretnie, że wszystkie wynaturzenia zostaną dokładnie rozliczone? Będę jeszcze raz przeżywał grubą kreskę?
Też mam deja vu…