Długie nic przed nami
by taktyczny
Jesienna runda kolejnego ligowego sezonu nie przyniosła nic nowego. Literalnie nic, jeśli chodzi o zmianę podejścia do RUGBY w Polsce. Nie ma się co zżymać na taki czy inny poziom gier. Chwała wszystkim wariatom, których stać na ciężki trening i odwagę wyjścia na plac. Emocji jak zwykle nia brakuje. Jak zwykle, ze względu na układ kalendarza rozgrywek, ostatnie mecze rundy przyniosły najbardziej istotne rozstrzygnięcia w stosunku do wszystkich rejonów tabeli. Teraz jak pogoda pozwoli, to jedna kolejka z rundy wiosennej i do końca marca zimowa przerwa.
Prawie cała rugbowa Polska z satysfakcją przyjęła zwycięstwo Arki nad Łodzią. Ładne jest też to, że zawodnicy tej ostatniej ekipy też gratulują przeciwnikom zasłużonej wygranej. Arka to niewątpliwie najbardziej nowocześnie grająca ekipa w Polsce, dobrze zorganizowana i z niezłym, jak na polskie rugby, budżetem. Brawa dla trenera STACHURY za pomysł na grę i konsekwencję w jego wdrażaniu. Łódź to przede wszystkim potęga organizacyjna i finansowa. Jeszcze w tamtym sezonie można też było ich traktować jako kwiat krajowego rugby. Teraz wyraźnie widać, że ten kwiat nieco przywiądł. Trener WIEJSKI chyba zbyt głęboko wchodzi w swoje wizje i to jest widać w grze łodzian. To jest wszystko zbyt ciężkie i zbyt sztuczne.
Za tymi dwoma potęgami, lub pośród nich, podąża FOLC, kolejny wizjoner. Ale ten przynajmniej z przyszłością. Oby nie zabrakło zapału i kolejnych sukcesów, zanim ta unikalna obecna formuła AZS się wypali do cna. Pozostałe drużyny przedstawiają typową ligową rzeczywistość, jako średniacy lub spadkowicze. Obraz ekipy zależy od dnia i od składu, a zmartwieniem trenera jest zmontowanie ekipy na kolejny sezon.
Druga liga jako klasa centralna ma zdecydowanie większy sens, niż podział na grupy. Jest więcej meczów, niż w poprzednich sezonach, i naprawdę coś się dzieje. Można mówić przynajmniej o namiastce zaplecza dla pierwszej ligi. Przykra jest dla mnie sytuacja w BUDOWLANYCH LUBLIN. Wydawało się początkowo, że zacznie się budowa nowej drużyny, tymczasem kryzys się jeszcze pogłębia. Świetna młodzież niczego nie uratuje, jeśli nie zmienią się kwestie finansów i organizacja. Trenerowi CHODUNIOWI pozostaje tylko życzyć zdrowia do tego wszystkiego.


Foto z serwisu Budowlanych Lublin
Przed takim wyzwaniem stoi zresztą całe polskie rugby. Szlag trafia jak się patrzy na ten zaścianek. Jeszcze trochę, w Polsce bardziej popularny okaże się football amerykański.