Leć Adam, leć!
by taktyczny
Nie wiem dokładnie, gdzie w Finlandii leży KUUSAMO. Nawet teraz nie chce mi się sprawdzić, chociaż to tylko kliknięć stąd. Bo Kuusamo tak naprawdę leży gdzieś w mojej świadomości. Przez większość roku, od zakończenia Pucharu Świata w skokach, aż do rozpoczęcia nowego sezonu, ilekroć natykam się na informacje o Adamie Małyszu, zawsze bezwiednie odliczam orientacyjny czas do pierwszego w nowej zimie konkursu, gdzieś pod koniec listopada, właśnie w Kuusamo.
Nie jestem pewien, gdzie będzie następny konkurs i jeszcze następny. To się potem okaże. Nie potrzebuję tego wiedzieć zawczasu, bo nie jestem fanem skoków narciarskich. Na pewno jednak będę śledził przebieg kolejnych zawodów i klasyfikację generalną. To jest pewnie jakiś odprysk „małyszomanii” (co za denne słowo, ale czego wymagać od ludzi, którzy przecież sami siebie określają jako „dziennikarze sportowi”, zamiast po prostu „dziennikarze”). Z manią nie ma to za wiele wspólnego. Za to z Małyszem owszem.
Małysz jest FENOMENEM światowego sportu. Nie zmienia tego fakt, że uprawia tak niszową dyscyplinę. Na ten fenomen składa się wiele elementów. Podstawą jest niespotykany, możliwy chyba tylko u jakiegoś mikropromila populacji, skład jego mięśni, oraz budowa ciała idealna do tego czym się zajmuje. Nad tym panuje unikalna, dojrzała OSOBOWOŚĆ podatna na kształtowanie i z rozwiniętą samoświadomością. Całość zwieńcza dobra gwiazda, która stawia na jego drodze ludzi umiejących pomóc w rozwinięciu i wykorzystaniu tego genialnego talentu.
W Małyszu podziwiam przede wszystkim siłę ducha. Zajmując się sportami walki i co nieco sportami ekstremalnymi, nie mogę nie docenić, a może nawet jestem za cienki na to, żeby je w pełni docenić, CECH WIELKIEGO WOJOWNIKA. I wielkiego człowieka. Uprawianie sportu na najwyższym poziomie przez tak długi czas, to nie jest normalne. Do tego jest to sport, w którym o wyniku decydują najbardziej delikatne wahnięcia psychiki. Na boisku czy w ringu może się przydarzyć trochę bałaganu. Nie wyjdzie jedno, to zrobię drugie. W skokach narciarskich tak się nie da. Tym bardziej utrzymywanie się przez tyle lat na najwyższym światowym poziomie wzbudza ogromny PODZIW.
Zdumienie to się potęguje, gdy zdać sobie sprawę, ilu skoczków, ilu w ogóle wybitnych sportowców, przed nim i obecnie, nie dało rady. Może wygrali jakieś wielkie zawody, ale przegrali swoje kariery w szczytowym momencie. Nieraz przegrali życie. Małysz wydaje się trwać w tym niewzruszony. Niech nikogo nie zmyli dzisiejsze 16 miejsce w Kuusamo. To jest ciągle wynik, który mogło osiągnąć dzisiaj 16 ludzi spośród kilku miliardów.
Slawkas, a nie masz wrażenia, że takie cechy są potrzebne każdemu sportowcowi? I że normalnie Małysz powinien być jednym z wielu, który porządnie wykonuje swoją robotę, ale jest lepszy od innych, a tylko nasz głód sukcesu sprawia, że robimy z niego boga? Pomyśl, co by było, gdyby oprócz Małysza podobnie jak on skakali inni, a do tego mielibyśmy np. świetnych pływakĂłw, piłkarzy, hokeistów i – powiedzmy – bokserów? Ale takich, przed którymi cały świat trzęsie portkami. Małysz nie byłby już takim „cudownym dzieckiem”. Choć oczywiście pełen respekt dla pana Adama.
@wt. Takie cechy są potrzebne każdemu człowiekowi,ale nie każdy je ma.
PS. Kilka tygodni mnie nie było. Zmieniłem trochę adres i nie miałem dostępu do internetu. Ale teraz już mam dostęp!