Kierowcowa Mette pomaga
by taktyczny
W Danii widok KOBIETY ZA KIEROWNICĄ REJSOWEGO AUTOBUSU nie budzi żadnych emocji. Mette ma taką właśnie pracę i spokojnie przemierza długie odcinki nienagannie utrzymanych dróg oraz uliczki sennych miejscowości.
Mette nie chce ani też nie musi denerwować się na drodze. Bo po co? Trzeba zrobić swoje i wszystko będzie dobrze. Rozkład jazdy DOKŁADNIE UWZGLĘDNIA odległości, spodziewane warunki na drodze i obowiązujące przepisy. Od przystanku do przystanku Mette kontroluje czas i nigdy się nie spóźnia. Na wielu przystankach staje i jeszcze minutę-dwie cierpliwie czeka aż nadejdzie oznaczona w rozkładzie godzina odjazdu. Również pasażerowie nie wykazują zniecierpliwienia. Dzięki precyzyjnemu rozkładowi jazdy i punktualności Mette podróż jest wygodna i sprawna.
Pasażerowie do autobusu wsiadają po kolei, ZOSTAWIAJĄC POPRZEDNIKOWI DUŻO LUZU. Każdy pojedynczo kupuje bilet, kasuje karnet albo pokazuje miesięczny, czasem o coś pyta. Kierowcowa kolejno obsługuje wszystkich. Blankiety biletów miesięcznych czyta dokładnie. Jeśli akurat jest czymś zajęta, wsiadający nie ruszy się z miejsca, tylko czeka z wyciągniętą legitymacją aż Mette potwierdzi, że wszystko się zgadza. Czasem to wygląda tak, jakby kontrola rzetelności była OBUSTRONNA. Dopiero po takim sprawdzeniu pasażer przechodzi dalej a do stanowiska kierowcy podchodzi następna osoba. Ktokolwiek by tu coś chciał przyspieszyć, pominąć albo okazał złość, byłby zupełnie nie na swoim miejscu. Po co? Co to da? Tak więc stary czy młody, solidna kobiecina czy pijaczek, wszyscy zachowują się tak samo spokojnie. Żeby dobrze się działo, wystarczy, że wszystko będzie NA SWOIM MIEJSCU.
Po wjeździe do dużego miasta, Mette ma jeden z przystanków na ruchliwej ulicy. Kiedyś gdy tam podjeżdżała, na przystanku stał osobowy samochód z kierowcą w środku. Taką grandę każdy Duńczyk wyłapie od razu. Zaś w oczach kierowcy autobusu to jest szczyt bezmyślności, bo to DEZORGANIZUJE PRACĘ.
Na ten widok w Mette jakby coś wstąpiło. To nie jest nic niekontrolowanego, raczej NIEDOWIERZANIE I OBURZENIE. Wielki autobus staje zderzak w zderzak za intruzem a na całą ulicę roznosi się długie, potężne trąbienie. Na przeciągły sygnał oglądają się wszyscy na ulicy. W tamtego jakby piorun strzelił.
Ludzie wsiadający do autobusu na twarzach mają wymalowane ROZBAWIENIE. A przede wszystkim SATYSFAKCJĘ – oni może i przez kilka minut musieli bezradnie patrzeć na to, jak tuż pod ich nosem ktoś zajął miejsce, gdzie go nie powinno być. Na kierowcową Mette patrzą z uznaniem i aprobatą. Jakaś kobieta uśmiecha się i ciepło ściska Mette za łokieć. “Tak for hjelpen”. Bo Mette NAPRAWDĘ POMOGŁA. Zareagowała i przywróciła porządek. Wszyscy tu rozumieją, że żyją w społeczeństwie. Jeśli życie ma być wygodne, każdy powinien przestrzegać przyjętych reguł. To jest proste. Wystarczy wiedzieć co jest do czego i się stosować.
PS. Postać Mette jest zmyślona. Sytuacje nie.
I od razu widać, że to inny kraj. W Polsce to nie do pomyślenia. A szkoda. :)
W XXII wieku może do tego dojdziemy :)
@roman_j: domniemywam, że nie masz na myśli trąbienia :)
@mariusz: miejmy nadzieję, że wyjazdy za granicę i powroty Polaków trochę to przyspieszą.
Trąbienie jest jednym z dwóch elementów tej sytuacji, które mogłyby się w Polsce zdarzyć. Drugim elementem jest zadowolenie okazywane przez pasażerów i przygodnych ludzi z okazji tego trąbienia, ale chyba z nieco innych powodów niż opisane. :)
Fakt faktem, że w Polsce trąbienie jest wyłącznie indywidualistyczne, a to tutaj miało wymiar społeczny ;)