Przedszkolanek Thorkild wychowuje

by taktyczny


W Danii nie poprzestano tylko na odnotowaniu zjawiska FEMINIZACJI zawodu nauczyciela. Oficjalnie zdefiniowano związane z tym ZAGROŻENIA i podjęto działania zwiększające liczbę mężczyzn zajmujących się dziećmi w przedszkolach. Thorkild pracuje właśnie jako WYCHOWAWCA W PRZEDSZKOLU.
Jego praca nie ma posmaku tymczasowości, życiowego przymusu czy innych atrybutów selekcji negatywnej. Thorkildowi nikt się NIE DZIWI. Ma dobrą pracę, lubi ją i to jest najważniejsze. Jak by chciał, to robiłby coś innego. W jednym z najbogatszych, jeśli nie najbogatszym społeczeństwie na świecie, konkurencja o prestiż ustępuje miejsca konkurencji o jakość życia i osobiste zadowolenie. Przy okazji pracy zawodowej, Thorkild wypełnia także ważną rolę społeczną. Lubi dzieci i dzieci lubią jego. A DZIECI W DANII to temat szczególny.

Troską wszystkich jest zapewnienie dzieciom harmonijnego rozwoju. Wymaga to między innymi, aby w przyszłości umiały określić swoje miejsce w życiu także poprzez odróżnianie WZORCÓW ZACHOWAŃ męskich i kobiecych. Dziecko uczy się tego przez obserwację dorosłych obojga płci. Źle jest jeśli przez większą część swego dzieciństwa ma ograniczony kontakt Z MĘŻCZYZNAMI. Szczególnie tracą na tym chłopcy. Thorkild już samą swoją obecnością w przedszkolu ma dzieciom pomóc. Niezależnie od kwalifikacji pedagogicznych, jego niezaprzeczalnym atutem jest fakt, że jest mężczyzną i przez samo to stanowi nieodzowne uzupełnienie przedszkolnej społeczności.

Jeden ze znanych Thorkildowi dyrektorów przedszkoli (mężczyzna) oficjalnie przyjął w swojej placówce zasadę, że wśród wychowawców kobiety i mężczyźni mają stanowić po 50%. Oprócz kontaktu z mieszanym gronem dorosłych, tak jak to jest w dorosłym życiu, dzieci mają z tego jeszcze jedną korzyść rozwojową. Wynika ona z większej skłonności mężczyzn DO RYZYKA.

Wychowawca-mężczyzna pozwala dzieciom NA WIĘCEJ. Dzieciak może pobiec dalej, wspiąć się gdzieś, skoczyć. Zaznaje smaku ryzyka i przygody. Także odbiera od życia nauczki. Kobiety miewają skłonność do ograniczania swobody dziecka na rzecz jego większego bezpieczeństwa oraz swojego własnego spokoju. To dzieci niepotrzebnie ogranicza. Prowadzi też do mimowolnego podziału na dzieci “grzeczne” i “niesforne”, co jest przecież do pewnego momentu rzeczą względną.

Pracownicy przedszkola mają świadomość potrzeb dzieci i UWARUNKOWAŃ różnych okresów wieku rozwojowego. Bez względu na swoją płeć, zachowują spokój i nie wtrącają się do zabaw dzieci, służąc im pomocą gdy potrzebują tego. A gdy coś pójdzie nie tak, dziecko może znaleźć pociechę u kobiety albo u mężczyzny. To ostatnie czasami filuternie zdają się doceniać dziewczynki. To jest naturalne i nikt nie robi głupich, krępujących uwag.

Delikatniejsza sprawa to dopuszczalny fizyczny kontakt dorosłego z dzieckiem. Generalnie nie ma tu wylewności i czułostkowości, bo też i taki SPOSÓB BYCIA nie jest przyjęty w tym kraju. Czasem Thorkild wygląda na spiętego przy bliskim kontakcie z dzieckiem. Jedna przyczyna to samo skrępowanie przytulaniem się obcego w końcu człowieka. Druga to zapewne niezwerbalizowana troska zachowanie dopuszczalnych granic przed posądzeniem o molestowanie.

Jednak nie jest żadną sensacją widok, gdy zapłakany dzieciak wtula się w ramiona wychowawczyni czy tak samo wychowawcy. Nikt też się nie ośmiesza dzieleniem wychowawców i małych zasrańców w toalecie według płci. Akurat NATURA to nie jest w Danii obszar, na którym mogą błysnąć SPECJALIŚCI OD SZTUCZNYCH PROBLEMÓW.

Być może gdzieś tam pracuje przedszkolanek Thorkild, ja takiego nie znam. Duńskie przedszkola tak wyglądają.