Zmiana lidera polskich blogerów
by taktyczny
Tydzień temu napisałem, że “Palikot to czołowy polski bloger”, i nadal uważam, że to było słuszne. Przypuszczałem także, że jest to czasowe, ale nie sądziłem, że skończy się tak szybko. Niestety wielkimi krokami zbliża się dzień, kiedy to stwierdzenie całkowicie STRACI NA AKTUALNOŚCI a blog Palikota zniknie z mojego blogrolla i mojego czytnika RSS.
Po tamtym wpisie mój blog wzbogacił się o kolejne cenne komentarze, co z kolei zmusiło mnie do doprecyzowania myśli. Powtórzę więc, że owszem, są może i setki bardziej profesjonalnych blogerów, są autorzy z lepszym piórem, są poważniejsi blogujący politycy. Jednak nikt z nich nie dokonał jako bloger tego, co zrobił Palikot. Choćby w tej kwestii, że blogi w Polsce były czymś niszowym a dzięki jego działaniom WYSZŁY Z NISZY. Nawet Tusk będzie się wstydził swoich pochopnych słów na ten temat:)
O blogach wie już każdy, nawet ten, kto nigdy nie miał dostępu do internetu. Blogi zaczęły właśnie dzięki tej akcji KREOWAĆ RZECZYWISTOŚĆ polityczną, a nie tylko ją opisywać. Nie da się przy tym przecenić faktu, że to jest medium typowo obywatelskie, powszechne i dostępne bezpośrednio dla każdego, kto go zechce użyć.
Wkrótce po swoim sławnym wpisie Palikot został kolejnym politykiem, który przeprasza za to, że żyje, bo tego rzekomo wymagają racje wyższe. Zaś “Poletko Pana P.” przyjęło klimat nudnego informatora o niczym. I tak po dokonaniu przełomu, kilkudniowy bohater polskiej blogosfery dał się zepchnąć na pozycje KLOWNA POLSKIEJ POLITYKI. Nie wiem, czy jako człowiek i obywatel nie zyskałby więcej na doprowadzeniu swojej sprawy DO KOŃCA. Jest jeszcze tylko taka możliwość, że Jego Małostkowość prezydent zechce wytoczyć kolejny zwycięski proces sądowy, a my na przemian będziemy z tego kpić i złościć się, że głowa państwa tak się ośmiesza.
Polska pokonała IV RP w dużej mierze DZIĘKI INTERNETOWI. PiS to zrozumiał i na swój nieudolny sposób chce wejść w to medium. PO zaś bezmyślnie staje się na tym polu pasywna, zamiast wykorzystać takich właśnie ludzi jak Palikot. Czy Tuskowi wydaje się, że kopiąc szmaciankę z kumplami z podwórka, do czegoś dojdzie? Przy okazji sprawy Palikota ujawnił się jako INTERNETOWY IGNORANT. Przecież ludzie, zwłaszcza młodzi, nie głosowali na PO, dlatego że jest taka świetna, tylko głosowali przeciw PiS, bo jest taki zły. Premier lepiej by zrobił, gdyby sam założył bloga i w ten sposób zwracał się od czasu do czasu do obywateli. Bo to, że umie pozytywnie okazywać emocje i kreować polityczne wizje pokazał w wieczór wyborczy.
Zresztą i Palikot zawiódł. ODPUŚCIŁ, zamiast powiedzieć B po tym jak powiedział A. Nasuwa mi się też skojarzenie z sms-ową akcją “schowaj babci dowód”. Tamten chłopaczyna co to wymyślił mógł być gwiazdą, a tak się kajał, że żal było patrzeć. Dziś nikt go już nie pamięta, a ja jestem ciekaw, jak się teraz czuje. Wypuścił z ręki życiową szansę. Palikot też traci w tej chwili swoją szansę, oddając wszystko za nic, bo przecież w polityce on już NIC NIE ZDZIAŁA.
Moim zdaniem jedynym politykiem, który widzi bloging jako metodę kontaktu z obywatelem jest Janusz Korwin – Mikke. Prowadzi on bloga, który jest bardzo często aktualizowany, a przede wszystkim dużo miejsca poświęca polemice z komentującymi. To ewenement. Wielu polityków, traktuje bloga tylko jako tubę propagandową, opinie czytelników głęboko w pogardzie mając (vide Rysio Czarnecki).
Bardzo sensowny tekst napisałeś, trudno mi tu coś komentować tak naprawdę czy krytykować… Mimo że staram się trzymać z dala od polityki czasem się nie da – akcja z Palikotem to dla mnie żałosna sprawa, chodzi mi o to, co wyczyniał po opublikowaniu posta przez Palikota PiS. Zastanawia mnie, czy jeśli napiszę o jakimś polityku na moim blogu, że lubi “łykać” muszę już czyścić kolana, żeby się potem czołgać? Dokąd to ma prowadzić? Przecież to szaleństwo.Palikot przegrał podwójnie, masz rację, bo chyba mimo wszystko wiedział, co robi, pisząc o tym na blogu. Przegrał u siebie na swoim podwórku – bo teraz pod publikę wszyscy “swoi” patrzą na niego z niesmakiem i krzyżują palce. Przegrał na przykład u mnie, bo – jak piszesz – nie powiedział “B” (a co mu zależało?). Smutne.Szczególnie gratuluję Ci ale tego zdania o tym, dlaczego młodzi wybrali PO (jak ja przykładowo) – trafiłeś dokładnie w sedno…
@mariusz:Też uważam, że blog JKM to jest jedyna strona polityczna nadająca się do czytania, łączenie z komentarzami. Nie bierzmy tu pod uwagę, czy ktoś z jego poglądami sympatyzuje czy nie. Szkoda, że nie potrafił prowadzić rzeczywiście “realnej polityki”, która pozwoliłaby mu się utrzymać w głównym nurcie wydarzeń.
@finwe isilra:Palikot albo się pogubił i przez to zawalił temat, albo rzeczywiście nie przewidział zawczasu, jaki może być oddźwięk jego akcji we własnych szeregach. Teraz zostanie sam. Ja ewentualnie widzę dla niego jeszcze coś do ugrania w pójściu na całość. Nie dlatego, żebym się martwił o niego, ale chyba rzeczywiście jest to moment na ustalenie pewnych standardów. No i jakieś wyjaśnienie nam się wreszcie należy.Dzięki za sygnał, że jeszcze mam kontakt z rzeczywistością:)