Mette i Thorkild lubią haandbold

by taktyczny

W Danii wszystkich łączy ZAINTERESOWANIE PIŁKĄ RĘCZNĄ. Duńczycy interesują się nią NA CO DZIEŃ, nie tylko przy okazji pomyślnie przebiegających Mistrzostw Europy. Bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, pracę itd. Do tego sportu mają stosunek szczególny. Być może dlatego, że TO ONI TĘ GRĘ WYNALEŹLI.

Piłkę ręczną uprawia się chyba wszędzie. Wynika to zarówno z zainteresowania, jak i z możliwości. Współcześnie jest to gra halowa, a IMPONUJĄCE SPORTOWE CENTRA, nierzadko posiadające więcej niż jedną pełnowymiarową halę, stoją chyba już WE WSZYSTKICH KILKUTYSIĘCZNYCH MIEJSCOWOŚCIACH.

Mette na swój pierwszy trening została zaprowadzona gdy miała 8 lat. Ona i jej koleżanki trenowały razem z chłopakami. Od razu miała też możliwość rozgrywania meczów z drużynami z sąsiednich miejscowości. Lokalna gazeta jest zawsze pełna zapowiedzi nawet do KILKUNASTU NIEDZIELNYCH MECZÓW, rozgrywanych w miejscowej hali we wszystkich kategoriach wiekowych i na licznych szczeblach rozgrywek. Te mecze gromadzą widownię rodziców i przyjaciół, z których każdy przecież coś tam tej piłki liznął.

Ta gra pasuje do Dunek. Z natury są mocno zbudowane i twardo stąpają po ziemi. Pierwsze przepisy zostały zresztą spisane pod kątem kobiet, dopiero kilka lat później zmodyfikowano je tak, żeby uatrakcyjnić grę dla mężczyzn. Współcześnie mecz piłki ręcznej TO NIE PRZELEWKI. Nawet gierkom maluchów często towarzyszą ból i łzy. Ponieważ takie jest życie, nikt nad Mette nie rozdzierał szat i zawsze musiała się jakoś sama pozbierać.

Drużyny męskie Danii nie odnosiły tylu sukcesów co żeńskie, chociaż oczywiście nie są na świecie kopciuszkiem. Dlatego kiedy się okazało, że obecna ekipa jest naprawdę wyśmienita, Thorkild dosłownie ŻYJE MISTRZOSTWAMI. Ogląda wszystkie mecze, ogląda potem fantastyczne zagrywki powtarzane w wiadomościach, na drugi dzień kupuje gazetę ze zdjęciem aktualnego bohatera reprezentacji na pierwszej stronie i dyskutuje o grze ze znajomymi.

Thorkild nie może się też powstrzymać, żeby nie pochwalić się przed przyjezdnymi z innych krajów. Nawet jeśli jego znajomi całkiem unikają tematu nie chcąc może sprawić przykrości gościowi, którego drużyna narodowa właśnie przegrała z Danią, czasem jego emocje wezmą górę i z lubością komentuje wynik. Żaden Duńczyk nie pamięta przy tym, czy też nie chce pamiętać, Mistrzostw Świata sprzed pół roku i przegranych wtedy meczów. Dla Thorkilda liczy się tylko to, co potwierdza NAJGŁĘBSZE WEWNĘTRZNE PRZEKONANIE jego i jego rodaków – że Dania i duńskie to jest to, co najlepsze na świecie.