Zmiana właściciela bloga na Bloggerze

by taktyczny

Z mojego bloga zniknęły obrazki. Do tej pory Blogger (Blogspot) nawet-nawet mi pasował. Jest to platforma bardzo prosta w obsłudze, super-przyjazna dla użytkownika. Mogę to powiedzieć w porównaniu z WordPress, Jogger, blog.pl, blox, które próbowałem z ciekawości. Bez dwóch zdań obsługa Bloggera to zero stresu. Tak przynajmniej myślałem do niedawna.

Z kilku powodów, głównie z ZAMIŁOWANIA DO PROSTOTY, postanowiłem ostatnio uporządkować swoje sprawy na Google. Obejmowało to także skupienie w jednym wybranym koncie także blogu osobistego. Ponieważ na Blogu taktycznym jakiś dorobek już jest, chciałem znaleźć sposób jak go zachować zmieniając tylko logowanie na niego, i tu się zaczęły schody.

Usługi są powiązane z danym kontem Google. Nie jest możliwy IMPORT BLOGGERA pomiędzy kontami. Na Google nie ma też możliwości zmiany adresu Gmail, co by załatwiało większość spraw. To co wyszło mi w trakcie różnych prób przeprowadzki bloga sprowadziło się do zmiany administratora.

Wysłałem sam do siebie na docelowym koncie Google zaproszenie na współautora bloga. Po zaakceptowaniu pojawiłem się na blogu jako drugi autor. Ponieważ nie chciałem zmieniać nazwy i wizerunku autora, na tym docelowym koncie stworzyłem PROFIL UŻYTKOWNIKA taki sam jak pierwotnie, to znaczy ten sam nick, lokalizacja, zainteresowania itp. W efekcie na blogu pojawiło się dwóch autorów o takim samym nicku. Potem jako dotychczasowy administrator przyznałem uprawnienia administratora temu nowemu profilowi, a następnie zdradziecko wykorzystując nabyte uprawnienia usunąłem ten pierwszy profil.

W ten sposób liczba Slawkasów na jednym blogu wróciła do rozsądnych rozmiarów, a ja miałem blog podporządkowany pod inne konto. Różnica widoczna jest taka, że w nowym profilu mam obecność na Bloggerze od stycznia a ilość odsłon profilu o ileś tam mniejszą niż poprzednia.

Do tego momentu było ok. Tyle, że przez tę godzinę zabawy mój charakter się nie zmienił zasadniczo i nadal pozostał we mnie zew mordu objawiający się RADYKALNYM USUWANIEM rzeczy uznanych za niepotrzebne. Krótko mówiąc, po wyczyszczeniu spraw zlikwidowałem niepotrzebne już konto na którym miałem dotychczas blog. Przypuszczałem, że jako jedyny administrator bloga, który był teraz na Bloggerze w moim nowym koncie, niczym ni ryzykuję. To był błąd. Wraz ze zlikwidowaniem poprzedniego z mojego bloga ZNIKNĘŁY OBRAZKI.

Nie do wiary co za tęgi łeb to wymyślił, ale swoje obrazki Blogger przechowuje w Picassa, o czym nie wiedziałem aż do tej pory. Wraz z likwidacją konta likwidowane są wszystkie usługi, w tym poprzednia Picassa, z której i tak nie korzystałem i nigdy jej nie aktywowałem. Blogger, chociaż jest teraz administrowany z nowego konta, zdjęcia zostawił na starym. No porażka. Teraz, żeby odtworzyć poprzedni wygląd bloga muszę pół dnia poświęcić na odnalezienie tamtych zdjęć lub podobnych i ich PONOWNE WKLEJENIE tam gdzie trzeba.

Przy okazji ujawniła się kolejna słabość. Nie bardzo jest jak wkleić swój FAVICON. Spodobał mi się ten gadżet, i na swoich dwóch innych stronach już to mam. No nic, to jakieś jest doświadczenie. W ramach rozwoju bloga myślę o własnej domenie, a z czasem może zmienię platformę. Chociaż doświadczenia z tymi innymi mam nie najlepsze.