Polacy za granicą – czy to źle, cz. III
by taktyczny
Na polskiej emigracji ZYSKUJĄ też kraje przyjmujące. Doraźna korzyść, to jest odwrotność tego co napisałem wcześniej o krajowej gospodarce, czyli napływająca SIŁA ROBOCZA z naszego kraju. Jej obecność pozwala podtrzymać wysokie obroty gospodarkom krajów rozwiniętych. Bardziej długofalowe korzyści dla nich to podniesienie własnego potencjału społecznego. O drenażu mózgów, jak wspomniałem, nie można raczej mówić, ale przecież POTENCJAŁ INTELEKTUALNY nie zanika, i da o sobie znać jeszcze w tym lub w następnych pokoleniach. Na czym raczej TRACĄ kraje przyjmujące, to NAPŁYW LUDZI ZDEMORALIZOWANYCH.
Począwszy do nierobów szukających łatwego chleba, przez zaradnych kombinatorów aż po przestępców. Nie da się ocenić skali tego problemu w kategoriach ilościowych. Tym gorzej, bo żerowanie tego marginesu na obcych społeczeństwach może być przyczyną powstawania negatywnych stereotypów. Ciekawe, jak taka sytuacja przekłada się na poprawę bezpieczeństwa w Polsce. [Może ktoś się pokusi kiedyś o odpowiednie badania.] [Mnie] wydaje się czasem, że niektóre specyficzne dzielnice trochę opustoszały.
Jest jeszcze jedna korzyść, o której nikt za żadne skarby nie napisze i nie powie oficjalnie. Nie znaczy to jednak, że nie jest ona przedmiotem niepokoju i zawoalowanych rozmów. Są to nadzieje związane z napływem ludności ZBLIŻONEJ KULTUROWO. Zachodni Europejczycy zauważyli nagle, że na wschodzie kontynentu mieszkają inni Europejczycy, i że są oni im bliżsi niż mieszkańcy byłych kolonii, pomimo pozostawania przez setki lat pod ich bezpośrednim wpływem.
Przykładowo, dla Brytyjczyków po zamachach w Londynie, największym szokiem było to, że dokonali ich ludzie wydawałoby się całkowicie zasymilowani, uważani za swoich. Wydaje się, że asymilacja wschodnich Europejczyków ma większe szanse powodzenia. A przynajmniej nie istnieje wobec nich domniemanie, że przyjeżdżają zabijać.
Ze swojej strony nie sądzę aby wpływ innych kultur stanowił jakąś realną GROŹBĘ dla tożsamości Polaków. Przede wszystkim podtrzymuję to, że większość wyjeżdża czasowo. Z tych, którzy zostaną na stałe, część ulegnie zapewne całkowitemu wchłonięciu. To jest naturalny proces. Spora część będzie jednak podtrzymywała polską tożsamość żyjąc jednocześnie w zgodzie z miejscową kulturą. Na to z kolei, mogą w przyszłości nałożyć się, moim zdaniem, RESENTYMENTY w trzecim pokoleniu, nakierowane na kraj dziadków. A być może i doczekamy kiedyś POWROTNEJ FALI IMIGRACJI. Takiej, jaka była udziałem Irlandii, gdzie napływ Irlandczyków z Ameryki miał swój udział w szybkim podźwignięciu kraju.
@wt: Nie czepiactwo, tylko uważne czytelnictwo:) Dzięki, już przeredagowałem. Jeśli chcesz żeby Ci skasować jakiś komentarz, to musisz się trochę bardziej wysilić;)
@wt: Miejmy nadzieję,że ta powrotna fala się ziści. Ale i bez tego jestem zdania, że obecna emigracja w sumie wyjdzie nam wszystkim na dobre. Przede wszystkim raz a dobrze otworzyły się drzwi z Polski na świat i na odwrót. Na pewno to pomoże przełamać niektóre stereotypy i kompleksy.PS. Polki są poza konkurencją:)
Czepiactwo:) Gramatyka: “Byłoby zaś ciekawe badania”. I skasuj potem ten komentarz:)
Tu jest właśnie problem z wyważeniem – owszem, można spodziewać się zastrzyku za jakieś dwa, trzy pokolenia, ale chodzi o to, aby zostali tu ci, którzy utrzymają choć kilka domów, do których ci potomkowie emigrantów mogliby wracać. Poza tym myślę, że jest nieco inaczej, niż się obawiasz (choć nie mam danych) – emigracja wpływa właśnie na poprawę naszego wizerunku dzięki zaradnym i pracowitym ludziom, którzy pokazują, że tu na dalekim wschodzie żyją normalni ludzie. Przestępcy utrwalający negatywne stereotypy to – jak sama nazwa wskazuje – margines. A polscy inżynierowie, murarze, kelnerzy – no i zjawiskowe Polki – odstawiają nam tam niezłą reklamę. Dzięki czemu – jak podejrzewam – wzrasta w Polsce ruch turystyczny:)
@tristan: dzięki. Jeśli poszukać, to i do Bloggera jest jakiś wybór szablonów. Teraz jeszcze może zmiana awatara i własna domena. Zabawa trwa:)
macie racje chłopaki – Polki zawsze i wszędzie robią naszemu krajowi fantastyczna reklamę, byleby tylko najładniejsze zostałypo drugie – ładny layout slawkas, widzę, że Ciebie też to wzięło XD
Też muszę pokombinować z wyglądem… ale ten czas… z każdą sekundą bliżej śmierci :)
Panowie! Szablon – albo chociaż zmiana wyglądu – w Bloggerze to pikuś. Właśnie zrobiłem to na jednym swoim blogu – w jakąś godzinę. Ale co zrobić na bloxie? To mnie rozkłada…Ale “lejałt” ładny:)Czyli wszyscy się zgadzamy, że Polki górą? No to: brawo, Li!:)
@mariusz: Tych paręnaście standardowych bloggerowych szablonów to rzeczywiście mało. Ja też już się czułem mocno ograniczony w wyborze, tym bardziej, że nie ma żadnego 3-kolumnowego. Na szczęście w necie jest wszystko:)
@wt: zgadza się, że to łatwe – o ile trafi się na dobre źródło szablonów:) Ta zmiana rzeczywiście poszła mi piorunem, ale jakiś czas temu mordowałem się kilka dni bezskutecznie. Blogger nie przyjmował szablonów, bo miały jakieś błędy w kodzie.Dzięki za ocenę “lejałtu”. Brawo Li! :0
@slawkas: layout rzeczywiście bardzo ładny, gratulacje, zapytam po cichu: jest to Green Marine bez zmian czy zmodyfikowałeś go trochę, bo tak mi się zdaje? Ale efekt końcowy bardzo estetyczny, robi wrażenie:)Widzę rozpisałeś się ostatnio na temat emigracji naszych za granicę. We wszystkim, co piszesz, zasadniczo z Tobą się zgadzam, trudno mi więc komentować. Jednak nawiązując do ostatnich “zamieszek” w Danii – z punktu widzenia osoby “na miejscu” – mógłbyś napisać co tam naprawdę się dzieje? Oglądam i czytam mało informacyjnych rzeczy, więc docierały do mnie tylko skrawki informacji, skąpe. Ale macie tam małą “rewolucję”?:)
@fi: Dziękuję za gratulacje. To rzeczywiście Green Marine przepisany na Bloggera. Od mnie pochodzi obrazek. W czasie prób coś tam namotałem jeszcze z fontami i chociaż przed ostateczną zmianą wyczyściłem wszystko i wkleiłem oryginał jeszcze raz, to nie wszystko wróciło do normy:)Co do zamieszek, to rzeczywiście chcę się jakoś do nich odnieść, jest tylko kwestia czasu.
Przy okazji, jak ocenicie spójność bloga, wygląd a zawartość? Czy layout nie jest zbyt zmilitaryzowany, czy też można potraktować całość jako wyraz wolności jednostki do nieskrępowanych poszukiwań estetycznych i własnego wizerunku?:)
Yyy… tak:)A nie wystarczy Ci, że masz ładny lejałt? Jest spójny, fajny, zazdroszczę Ci, nie jest zbyt zmilitaryzowany (nie masz moro, celowników zamiast kursora, dziur po kulach…), normalnie “ful wypas” ((c) by Pęczak).A żeby na bloxie tak pokozaczyć to trzeba być jakimś magikiem chyba:( Mogłem zostać na Blogspocie…
@slawkas: militarny?? No chyba… Jedyne co bym zmienił, to tytuł bloga – czarny napis na prawie czarnym tle słabo widoczny jest:) Ale estetyka naprawdę bez zarzutu. Ja też czasem myślałem nad zmianą na Green Marine właśnie, ale miałem stracha, że jak zmienię, a mi się jednak nie spodoba, to mi się wszystko pokrzaczy, zresztą przy zmianie szablonu wydaje mi się trzeba od nowa wszystkie elementy strony (po prawej) poukładać…
Chodziło mi tylko, czy do tego o czym tu piszę nie pasowałoby bardziej zdjęcie z pączkiem i kawą:) Ale szukając dla siebie widziałem i takie szablony, że zastanawiałem się do czego one mogą być.Coraz więcej ludzi narzeka na blox. Zamiast ułatwiać ludziom to zajmują się czym nie potrzeba. Ja się cieszę, że mnie okoliczności skierowały na inną drogę. Chyba kiedyś opiszę swoje przypadki:)
@fi: Rzeczywiście, w pierwszej wersji napis był biały:) Oryginalnie zaś, opis bloga wchodzi w tym szablonie drobnymi literkami tuż pod dużym tytułem, który w przypadku zamieszczenia opisu idzie nieco wyżej. Te literki są stalowoszare i je to jest dopiero trudno dojrzeć. To właśnie o te literki bezskutecznie walczyłem, za to niechcący pozmieniałem na stałe w niektórych innych miejscach. W końcu dałem biały napis na obrazku. Potem doszedłem do wniosku, że według projektanta miało być ciemno i może to i dobrze. Wtedy zmieniłem napis na obrazku na czarny. Niech tam, powiało trochę konspiracją:) Drugą wersję mam w każdej chwili gotową do podmiany. Co do samej treści opisu, to sam nie wiem, czy to wersja ostateczna…Zmiany na bocznej kolumnie są rzeczywiście duże. Traci się linki, kody html (technorati, blogfrog i in.), ja jeszcze straciłem zbierane przysłowia. To wszystko trzeba odtwarzać. Chyba, że ktoś poświęci 5 minut i sobie te rzeczy zapisze:)
Aha, G. Analitics też trzeba od nowa wkleić. Poprzednie raporty są dostępne