Thorkild a zamieszki

by taktyczny


W Danii w ostatnich latach zamieszki wybuchają dosyć często. Po całym dniu spędzonym w przedszkolu, w świecie małych dramatów przeżywanych tak, jakby to był koniec świata, Thorkild ociera się o sprawy być może zwiastujące koniec tego świata, ale traktowane tak jakby były czymś przejściowym. W połowie lutego Danią już drugi tydzień wstrząsają zamieszki. Gdy zapada zmrok młodociani wandale organizują rozróby. Podpalają samochody, śmietniki, sklepy, wybijają szyby, dewastują szkoły a jedną nawet spalili.

W zajściach trwających od 10 lutego uczestniczą 11 – 15 – 18 letni “POCHODZENIA IMIGRACYJNEGO”. W całym kraju policja zarejestrowała ponad 200 podpaleń lub usiłowań podłożenia ognia. Chuligani obrzucają policję i służby ratunkowe kamieniami i butelkami. Co noc są aresztowania, od kilku do kilkunastu, raz nawet do 50 osób.

Thorkild ze swoim ojcem rozmawia o tym przy każdym spotkaniu. Co do POWODÓW ZAMIESZEK, sprawa nie jest jasna. Sprawcy nie podają motywacji swoich czynów, a przedstawiciele administracji nie potrafią lub nie chcą oficjalnie się na ten temat wypowiedzieć. Wysuwane jest przypuszczenie, że to MŁODZI SIĘ NUDZĄ. Są teraz ferie, zima jest niezwykle łagodna, a to ułatwia działania chuliganom. Według władz właściwie nie są zorganizowani.

Niektórzy za pierwotną przyczynę podają OBURZENIE na brutalne postępowanie policji po gwałtownych zamieszkach wywołanych w ubiegłym roku w Kopenhadze zamknięciem domu squatersów Ungdomshuset. Brutalność polega na tym, że podobno rewiduje teraz osoby, wobec których nie ma nawet podejrzenia o popełnienie przestępstwa. Przez to wielu młodych ludzi w zamieszkanej przez imigrantów dzielnicy N?rrebro, skąd rozprzestrzeniły się zamieszki, czuje się prześladowanych.

Zdaniem innych, zamieszki miały związek z PONOWNYM OPUBLIKOWANIEM rysunków Mahometa sprzed dwóch lat, które doprowadziły wówczas do ogromnego oburzenia w muzułmańskim świecie. 13 lutego kilkanaście duńskich dzienników opublikowało karykatury stworzone przez rysownika, który stał się celem udaremnionego przez policję ZAMACHU.

Właśnie okoliczności związane z tym zamachem są powodem mieszanych odczuć Thorkilda i jego ojca. Publikacje nastąpiły po dzień po tym, jak policja zatrzymała zamachowców PLANUJĄCYCH ZABIĆ 73 -letniego Kurta Westergaarda, autora słynnej karykatury Mahometa, przedstawiającej go z bombą w turbanie, oraz jego 66-letnią żonę. Teraz duńskie media ponowienie rzuciły wyzwanie radykalnym wyznawcom islamu. W ten sposób postanowiły wyrazić solidarność z autorem rysunku, którego zamierzali zamordować oraz chcą bronić wolności wypowiedzi. Zamach na rysownika traktują jak atak na kulturę demokracji.

Praktyczni Duńczycy generalnie nie mają wątpliwości, że gazety robią to, do czego MAJĄ PRAWO. Chociaż spora ich część OBAWIA SIĘ jaka będzie reakcja świata muzułmańskiego, to dosyć silne jest przekonanie, że tym razem nie dojdzie do takiego nakręcenia spirali zdarzeń jak dwa lata temu. DRWIĄ SOBIE z oburzenia islamistów, którzy w swoich krajach zabraniają posiadać Biblii a chrześcijan bestialsko mordują, podczas gdy na Zachodzie domagają się dla siebie daleko idących względów. Wydaje się, że nawet ORGANIZACJE ISLAMSKIE W DANII chciałyby, żeby o tej sprawie jak najmniej mówić i wydają USPOKAJAJĄCE OŚWIADCZENIA.

Jednak w tej samej sprawie wielu Duńczyków oburza się na DEPORTACJĘ bez rozprawy sądowej dwóch podejrzanych o planowanie zamachu. W trakcie swoich działań policjanci zatrzymali jednego Duńczyka i dwóch Tunezyjczyków. Służby specjalne Pet zadziałały, gdy przygotowania do zamachu były na wstępnym etapie. Duńczyk już został zwolniony, a Tunezyjczycy mają być wydaleni.

Kiedy Thorkild i jego ojciec mówią do obcokrajowca o Duńczyku, brzmi to absolutnie serio. To jest obywatel tego kraju, i jego prawa MUSZĄ być bezwzględnie przestrzegane. Dopiero gdzieś tam głęboko w mediach można wyłowić informację, że ten Duńczyk jest to 40-letni Marokańczyk z duńskim obywatelstwem. Tak samo serio rozmawia się o prawach Tunezyjczyków. Prawnicy uzasadniają, że rząd ma prawo ich deportować na podstawie swojej własnej decyzji.

Thorkild w sumie się z tym zgadza, ale dla jego ojca to jest absolutnie NIE DO PRZYJĘCIA. Nawet jeśli decyzje o pobycie obcokrajowca są na całym świecie podejmowane w trybie administracyjnym, to tak nie powinno być. Musi być sąd jego zdaniem, dopiero on zdecyduje czy są podstawy do wydalenia. Inaczej, jak uważa, nie ma kontroli nad służbami specjalnymi. To jest to, co jego i wielu innych Duńczyków akurat w tym niespokojnym dla kraju momencie najbardziej niepokoi i oburza.

Może to i jest przyczyna podsycająca wzburzenie, ale pojawiła się ona gdy rozruchy trwały już kilka dni. Njawyżej nakłada się na inne powodu. Thorkild słyszał na przykład tu czy tam, że za zamieszkami stoją GANGI NARKOTYKOWE. Poprzez ich rozniecanie i zaangażowanie policji do ich tłumienia, zyskują większą swobodę do swojego działania.

Cokolwiek jest powodem rozruchów, zostaną one opanowane. Potem zacznie się praktyczna praca nad tym, co pada w każdej rozmowie Thorkilda z ojcem. Trzeba ROZWIĄZAĆ PROBLEM.