Ekspandujące rodzynki

by taktyczny

Na Cytadeli coraz pojawiają się artykuły odnoszące się do TEORII WIELKIEGO WYBUCHU. Według tej teorii następuje ekspansja przestrzeni, a w niej „jak rodzynki w rosnącym cieście lub punkty na nadmuchiwanym balonie, tkwią galaktyki”. Ale co się dzieje z tymi rodzynkami, z samą materią? Czy one nie ekspandują? Czy materia nie podąża za przestrzenią? Przecież to ona stanowi o istnieniu tej przestrzeni.

Nasunęło mi się takie pytanie, bliższe ciału, bo dotyczące koszuli: czy przestrzeń, którą stanowią nasze ciała, również ekspanduje? I czy ma to wpływ na nasze życie? Oczywiście pytanie dotyczy zachowania wszystkich ciał materialnych, ale ten mój antropocentryzm nie jest przypadkowy, o czy może jeszcze kiedyś napiszę.

Uważam tak, że wraz z rozszerzającym się Wszechświatem powiększa się WSZYSTKO CO NAS OTACZA I MY SAMI. Nie zauważamy tego, ze względu na proporcjonalność powiększającego się otoczenia. Wraz z otoczeniem powiększają się masze wzorce miary, przyrządy pomiarowe itd. Dlatego wszystkie wymiary pozostają w w sensie miary takie same. Dla obserwatora z zewnątrz, dysponującego zewnętrznym punktem odniesienia, rośniemy.

Obserwujemy jedynie oddalanie galaktyk, co odkrył Hubble. Galaktyki oddalają się od nas, i to tym szybciej im są bardziej odległe, a brak tego zjawiska lokalnie, jest tłumaczony wpływami grawitacji. Ale czy nie wynika to ze skali? To jak z tymi rodzynkami w cieście. Położone dalej, wyraźnie się od siebie oddalają gdy ciasto rośnie. Znajdujące się bliżej nie uciekają tak od siebie.

A co jest w tym momencie z prędkością światła? Prędkość światła w próżni jest stała i jest to największa prędkość we Wszechświecie, nie zależy od częstotliwości fali ani układu odniesienia. Prędkość oznacza drogę przebytą w jednostce czasu. Jeśli mierzymy prędkość np. w metrach na sekundę, a ten metr nam ekspanduje, a światło w próżni musi w ciągu sekundy przebyć tych metrów 299 792 458, to jeśli te metry są coraz „dłuższe”, to czy światło musi być coraz „szybsze” dla zewnętrznego obserwatora? Nie da rady, bo prędkość światła nie zależy od układu odniesienia.

Co się musi stać, żeby zachować tę samą prędkość na takich samych jednostkach długości, które jednak ekspandują? Wtedy musi PRZYSPIESZYĆ CZAS. A to już możemy zaobserwować. Widać to na przestrzeni pokoleń, zauważamy to nawet na przestrzeni naszego życia. TO DLATEGO CZAS BIEGNIE CORAZ SZYBCIEJ…