Ale przerwa

Mam obecnie przydługawą PRZERWĘ W PISANIU BLOGA, tego bloga! Bo jeśli chodzi o pisanie w ogóle to działam bez przerwy, tyle że ostatnie 2 tygodnie poświęciłem całkowicie swojej sztandarowej tematyce. Pisanie do brudna walka, a przede wszystkim czytanie i uczestniczenie w dyskusjach dotyczących tamtej tematyki jest czasochłonne. Problem jest o tyle większy, że pisanie o interesujących mnie sprawach jest hobby a nie moim głównym zajęciem. Poprzednio, kiedy większość wolnego czasu poświęcałem na Blog taktyczny, kulało oczywiście co innego.

Niektórzy twierdzą, że KRYTYCZNY JEST PIERWSZY ROK istnienia bloga. Potem można zobaczyć, czy coś co się nawet dobrze zapowiadało, jest kontynuowane pomimo życiowych zawirowań, podjęte po przerwie urlopowej itp. Ja bym tu jeszcze dodał załamania formy. Jest to raczej rodzaj WYPALENIA, odpuszczenia, niekoniecznie zaś musi się wiązać z brakiem natchnienia czy pomysłów na nowe tematy, na co czasem uskarżają się aktywnie piszący blogerzy. W moim przypadku, a przypuszczam, że i wielu innych też tak jest, tematów nie brakuje. W pewnym momencie miałem pomysły nawet nie to, że na poszczególne wpisy, ale wręcz na całe cykle. Do tej pory w szkicach mam kilka wpisów na różnym stadium opracowania.

Nadchodzi jednak taki dzień, kiedy coś nie zrobione w porę odkłada się dalej, z czasem robi się coraz większym problemem, aż sytuacja staje CHRONICZNA. Obserwuję to także na innych blogach. Osoby dotychczas aktywne nagle milknął, pojawiają się gdzieniegdzie w komentarzach, z rzadka tylko dają jakiś wpis, coraz częściej panuje cisza. Pokuszę się nawet o określenie, że następuje to mniej więcej w ósmym – dziesiątym miesiącu od założenia bloga. Trwa różnie długo, potem albo sprawa powoli zdycha coraz rzadziej ożywiana wpisami, albo się stabilizuje na jakimś rytmie odpowiadającym autorowi i jego stylowi życia. Często też pojawia się wtedy pomysł na kolejny blog i ten nowy projekt nieco rusza. Przypuszczam, że do czasu aż się znowu ustabilizuje.

Teraz szykuje się dla mnie kolejny okres, kiedy nie będę mógł pisać z powodów obiektywnych. W sumie z obecną przerwą byłby to zbyt długi czas nieobecności, a szkoda mi tego co już jest zrobione. Wyspecjalizowane pisanie o czymś, jak to robię na prowadzonym serwisie i forach, to jedna sprawa. Potrzebne jest jednak i takie miejsce, gdzie można dać wyraz swoim OSOBISTYM POGLĄDOM na szersze tematy. Przy okazji spotyka się w sieci ludzi, którzy wniosą do tych poglądów nowe spojrzenie, a jeśli się w tej szerszej dyskusji nie uczestniczy, to jednak z czasem czegoś brakuje. Drugi powód dyskomfortu, to poczucie, że jednak jest się coś WINNYM tym osobom, które stale czytają i odwiedzają to miejsce.

Wiem po sobie, jak z zainteresowaniem czekam na coś nowego napisanego przez autorów, których poczynania śledzę. Odczuwam lekki zawód gdy kilka dni nic nowego nie ma, aż po wkurwienie na lenistwo jednego czy drugiego obiboka, jeśli przerwa jest dłuższa. Chociaż mam więc w projektach różne wpisy, od ostatecznej dyskredytacji poglądów lewicowych tak, że już się do niczego nie będą nadawać, aż po wyjaśnienie od niechcenia Teorii Wszystkiego, to jednak zamieszczam tylko tych kilka uwag o blogowaniu. Jak Wy sądzicie, czy też zauważacie jakieś prawidłowości w funkcjonowaniu blogów własnych czy odwiedzanych?

23 komentarze do wpisu “Ale przerwa”

  1. finwe.isilra pisze:

    Witam witam!:)) Nareszcie jesteś, bo wydawało się, że zapadłeś się pod ziemię, dopiero teraz mam jakiekolwiek pojęcie, co się z Tobą działo (przy okazji poznałem nową stronę, naprawdę nieźle Ci to tam wychodzi). Masz rację co do tego oczekiwania na wpisy na blogach, do których się jest przywiązanym – tak jak piszesz o sobie, mogę powiedzieć to samo o mnie: kiedy wreszcie zobaczyłem w RSS jakiś znak życia od Ciebie, ogromnie się ucieszyłem – wreszcie!
    Coś z pewnością jest w tym, co piszesz o prawidłowościach w funkcjonowaniu blogów. Kiedy ja założyłem sobie bloga, pisałem jak najęty – początkowo byłem niezwykle zapalony, mogłem pisać kilka rzeczy na dzień (sam zresztą wiesz). Bloga mam nie przymierzając już ponad pół roku – ciągle istnieje, ciągle nie odpuszczam dnia, ale trafiłeś w sedno: pojawiają się takie okresy, w których odczuwa się jakieś wypalenie. Były dni (na szczęście minęły na razie), kiedy nie miałem zupełnie ochoty niczego pisać, przesuwałem napisanie o kolejne dni (nie było tego widać, bo mam zawsze przygotowaną “kupkę” wpisów w zapasie, które można dawkować), straciłem zainteresowanie blogiem. Nie powiedziałbym, że to jakiś określony czas – któryś miesiąc po rozpoczęciu, wydaje mi się, że to zależy od zbyt wielu okoliczności.
    Jak jednak się rzekło minęło i znów z przyjemnością staram się pisać, bez wewnętrznego przymusu bynajmniej. W mojej prywatnej opinii największe znaczenie mają jednak komentarze – jeśli ma się bloga, który pół roku nie zbiera ani komentarza, zapał na pewno gaśnie. Przyznam się, że kiedy Ty i WT nagle (niezależnie od siebie ale jednak) zniknęliście i zapanowała na moim blogu błoga cisza, mina mi zaczęła rzednąć i wpadłem w blogową “depresję”, odechciewało mi się pisać. Wydaje mi się, że to od tego właśnie wiele zależy – pisząc potrzebuje się jakiejś reakcji na to pisanie, inaczej zaczyna brakować motywacji.
    Mam nadzieję będziesz jednak wbrew zapowiedziom wracał częściej tutaj – bo przyzwyczaiłem się do Twoich tekstów, które lubiłem czytać i też by mi czegoś brakowało. Rozumiem oczywiście, że są ważniejsze sprawy, sam na szczęście ciągle pomiędzy nimi lawiruję i jakoś zawsze wydziubię trochę czasu na bloga. Niezależnie jednak od tego życzę Ci powodzenia w Twojej działalności!:)

    PS A to ciekawe – czekam na Teorię Wszystkiego, bardzo ciekaw jestem;)

  2. Wesoły Terrorysta pisze:

    Uderz w stół, a nożyce się otworza ([c] Kołodko). Rozumiem, że to wkurwienie to na mnie:) No cóż – napisałeś prawdę, że hej. I widzę, że nie tylko ja mam taki problem (witaj w klubie?), ale ponieważ mam rozpoczętych coś koło 10 notek… no nie zostawię tego na zmarnowanie!:) Mozna mnie też widzieć na blipie – jako “wesolyterrorysta”. Czasem coś tam napiszę…i widać, czemu nie mam czasu (seidzieć po kilkanascie godzin w pracy to się do leczenia kwalifikuje).

    @fi: bluźnisz:) Czytam Cię regularnie i widzę, ze ruch na blogu masz – nowi komentatorzy, pisujący względnie regularnie… Niemniej przepraszam za nieobecność, postaram się poprawić!:)

  3. finwe.isilra pisze:

    @WT: A tam bluźnię, od kilku dni mam mocno depresyjny nastrój (wiosna?) i wszystko bardzo czarno widzę… Jaki tam ruch, komentarzy parę, no pustki, pustki, panie… Nie masz co przepraszać, przecież to nie o to chodzi, że na Was narzekam moi drodzy – nie macie żadnego obowiązku pisać komentarzy czy coś podobnego, no nie! Tylko wiesz, mam tą depresję i się żalę gdzie popadnie;)

    Ciekawa sprawa z tym blipem – jakoś podchodzę do tego jak pies do jeża, parę razy już próbowałem ale ciągle nie potrafię zrozumieć jakiegoś głębszego (a jest?) sensu w tym cudzie… Jakbyś mnie do tego przekonał?

  4. Wesoły Terrorysta pisze:

    @fi: TĘ depresję:) I spoko – minie wiosna, lato, wróci jesień – to i deprecha minie. Poza tym – bluźnisz:) Pare komentarzy od RÓŻNYCH osób, zamiast ciągle od jednej i tej samej:D
    Hmmm…notka o BLIPie? To jest myśl:) Ale brak czasu…a w sumie warto:) Ja na BLIPie jestem od dawna, a dopiero teraz jakoś zacząłem gęsto używać tożsamości WT (tzn. gęściej – można zobczyć wpisy…). No i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Planowałem takiego swojego blipa na bloxie, ale coś mi nie wypaliło…choć ten mój drugi blog nadal istnieje i jest przeze mnie wykorzystywany jako poligon:) Jak się go znajdzie, to widać, nad czym myślę w kwesti choćby “lejałtu” (jak nie ma “kontentu”, to choć “lejałt” podciągnę:)).
    Ogólnie marzy mi się miejsce, które zbierałoby moją aktywność sieciową jako WT w jednym miejscu (flaker nie wystarczy, bo chyba nie pokazuje komentarzy z bloxa…a moje “komcie” na różnych “blogaskach” to osobny temat i można z niego (IMHO) sporo wyciągnąc moich poglądów:)

    Się rozpisałem:)

  5. Mariusz pisze:

    Najważniejsze, że poświęcasz swój czas na rzeczy interesujące.
    Ja też mam już dość długa przerwę (i też z przyczyn obiektywnych). Zwolniłem się z pracy i cały (!) tydzień kompletowałem zbiór dokumentów do nowej. Na razie, nie zauważam u siebie wypalenia. Tematów jest tyle, że jedynym ogranicznikiem jest czas… Dziś napiszę o egalitaryzmie. Pamiętasz naszą dyskusję? :)

  6. slawkas pisze:

    @fi: Większość blogów z tych, które odwiedzam jest stosunkowo nowa, założone mniej więcej w tym czasie co mój lub kilka miesięcy, najwyżej pół roku wcześnie. Prawdopodobnie jest to jakaś bańka popularności z ubiegłego roku, trwająca do chwili obecnej. Zwróciło moją uwagę, że w zachowaniach tych blogów kolejno powtarzają się podobne fazy. Oczywiście podane przeze mnie pora wystąpienia wyraźnego kryzysu jest orientacyjna. Nawet nie ma pewności, czy to jest reguła i według kryteriów naukowych, do których przywykłeś:) to by się nie utrzymało, na to potrzeba może badań. Ale coś mi mówi, że moje domniemanie ma jakieś podstawy.
    Co do komentowania, to też zgoda. Cały sens prowadzenia takiej strony zasadza się na otrzymywaniu odzewu. Nawwet świadomość, że są liczni czytelnicy, nie daje takiej motywacji do pisania, jeśli brak jest komentarzy.
    Pisać tutaj mam zamiar nadal, bo jest to uzupełnienie mojej działalności w internecie. Sam specjalistyczny serwis czy forum to za mało, konieczna jest pewna platforma ogólna. Stanowi to pomost pomiędzy własną niszą a głównym nurtem życia:)

  7. slawkas pisze:

    @wt: tak, na Ciebie też:) Myślę i mam nadzieję, że te notki ujrzą światło dzienne. Po okresie stagnacji powinien przyjść okres spokojnego publikowania, na miarę możliwości. najważniejsze tylko to nie myśleć, że to co się ukazuje po dłuższej przerwie, to musi być coś wybitnego, we własnym mniemaniu. No chyba, że podpadniesz pod kategorię “jednoroczniaków”, ale nie sądzę. O zbieraniu własnych komentarzy w jedno miejsce już wspominałeś u siebie, i tak jak napisałem wtedy, uważam to za dobry pomysł. W komentarzach na blogach często można spotkać perełki myśli i dużo dobrej czytanki, czasem nawet Literatury:) Osobiście zacząłem już obmyślać, jak coś takiego można zrobić technicznie, żeby gromadzić swoje komentarze. Gdyby istniało coś takiego byłaby to fajna sprawa. Ludzie, których blogi czytamy, na pewno nie są gorsi w swoich komentarzach i warto je śledzić.

  8. slawkas pisze:

    @Mariusz: fakt, możliwość zajmowania się czymś zgodnie z własnymi zainteresowaniami to dobra sprawa. Cieszę się, że zdążę na nowy wpis – kiepsko, że już nie dam rady podyskutować. Chociaż przy Twojej częstotliwości publikowania, to za te dziesięć dni jeszcze będę na czasie:)

  9. slawkas pisze:

    @fi: wracając do Teorii Wszystkiego, to jest bardziej figura retoryczna, tak jak rozprawa z lewicą, której poglądów nie podzielam, ale je przecież rozumiem i nie mogę potępiać:) Mam tylko nadzieję, że lewicowi czytelnicy zamiast się obrażać, to raczej zabiorą głos. Przeczytałem wreszcie Hawkinga, oczywiście zainspirowany pewnym blogiem, a teraz mój pierwszy zakup w kraju to będzie “Krótka historia czasu”. Nie wykluczam wpisów na ten temat, ale raczej nie spodziewam się, że rzucę w nich jakieś nowe światło na ten temat, a już na pewno nie mimochodem:)

  10. finwe.isilra pisze:

    @WT@ TĘ depresję, no (z tym przyznam się szczerze mam zawsze ten sam problem, tą i tę:). Co z tego, że komentarze od różnych osób, kiedy ta jedna czy dwie mają najciekawsze komentarze.

    Notkę o BLIPie możesz napisać, czemu nie, z przyjemnością poczytam.

  11. finwe.isilra pisze:

    @Slawkas: Nie wiem wprawdzie, czy były jakieś badania naukowe na ten temat (okresu załamania twórczości blogowej) ale myślę że byłby niezłą pracą, na pewno masz dużo racji w tym co pisałeś i ma to swoje podstawy. Cieszę się niezmiernie, że jednak będziesz tutaj pisywał – nie ukrywam przed Tobą teraz, że tematy technik walki są mi dość odległe, a tutaj piszesz o rzeczach, co do których mogę się wypowiedzieć jakoś…

    Drugim komentarzem normalnie mnie uszczęśliwiłeś – chyba nie ma nic lepszego w przypadku pisania o czymś niż zainspirowanie kogoś do głębszego zainteresowania tematem, jestem wniebowzięty:)) Przyznam Ci się ale szczerze, że Hawkinga nigdy nie czytałem (choć się przymierzałem wiele razy), mam taką dewiację, że im coś się staje popularniejsze tym mniej mnie interesuje;) Ale słyszałem dużo pochlebnych opinii o “Krótkiej historii czasu”, podobno świetna książka. Życzę miłej lektury i niecierpliwie wyczekuję wpisu okołotematycznego:)

    Pozdrawiam serdecznie!

  12. Beata pisze:

    a ja nie mam bloga:(

    moralny pragnie zostać magistrem i pisze na zupełnie inny temat, ale myślę, że wróci…

    jak nie bede pisac tu, to gdzie? u kominka?

  13. Wesoły Terrorysta pisze:

    @fi: łatwe rozróżnienie – TĘ używasz, gdy rzeczownik kończy się na ę. Dlatego tę depresję, tę książkę…to zawsze i wszędzie. Ale tą książką, tą depresją.
    Notka o Blipie już jest w mojej głowie. Ale wcześniej – notka na zupełnie inny temat.

    @Slawkas: jendoroczniakiem nie mam zamiaru być, nie mam też ciśnienia na pisnaie tekstu wybitnego. To przyjdzie samo:)

    @Beata: to załóż:)
    Fakt – Moralnego też brakuje, ogólnie trochę sie poprzestawiało w blogosferce…
    Kominek to nieco inny cięzar gatunkowy, nie taka – że zacytuję – śmietanka intelektualna:) Możesz codziennie komentowac u finwe na Cytadeli, możesz u Polarnego…do wyboru, do koloru:)

  14. Beata pisze:

    Wesoły, myślę że zrobię jak radzisz….

  15. Wesoły Terrorysta pisze:

    No i gapa ze mnie – poradziłem tyle rzeczy, że teraz nie wiem do której rady chcesz się zastosować:)

  16. Beata pisze:

    do każdej, do każdej…

  17. finwe.isilra pisze:

    @WT: A, nie zaglądałem tutaj chwilkę i teraz widzę że reklama poszła, dzięki;)
    Dziękuję też za wyjaśnienie tego odwiecznego dylematu z TĘ i TĄ, bo zaprawdę nigdy nie potrafiłem się zorientować, jak to pisać (no chyba że mnie w konia robisz, no;)

  18. Wesoły Terrorysta pisze:

    @fi: nie robię w konia, mnie już to słynne TĄ czasem tak drażni, że jak mogę kogoś nawrócić na ścieżkę cnoty, to się szalenie cieszę:)

  19. finwe.isilra pisze:

    A co Ty na to?

    1. Widziałem tę piękną kobietę. (Forma zgodna z normą polszczyzny wzorcowej, staranna)
    2. Widziałem tą piekną kobietę. (Forma niezgodna z normą wzorcowej, zgodna z normą użytkową, swobodna, potoczna, coraz częściej też pisana)

  20. Wesoły Terrorysta pisze:

    Ja zawsze widzę TĘ piękną kobietę, bo gdybym zobaczył TĄ piękną kobietę, to miałbym mniejsze szanse, aby ją sobą zainteresować:P To, że coś jest mówione, pisane (nawet coraz częściej), nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem. Coraz częściej głosuje się na PiS albo lewicę – so what? Poza tym wsłuchaj się w te słowa – jeśli będziesz to wymawiać tak, jak Doda (widziAłem tĘ piĘknĄ kobietĘ), to będzie to brzmieć groteskowo. W rzeczywistości zaś będzie to brzmieć raczej jak “widziaem t’ piekną kobiete”:) Anyway – nie przestawisz mnie, tu jestem krzyżowiec, choćby to było one-man crusade:)

  21. finwe.isilra pisze:

    E tam, ja nie mam zamiaru Cię przestawiać chłopie, jak najdalej mi do tego;) Dla mnie po prostu zawsze było rozróżnienie – jestem “słuchowcem”, jeśli tak to można określić, i często błąd dostrzegam na podstawie tego, że po prostu jakoś “nieprawidłowo brzmi” (śmieszne ale tak mam). A w przypadku tę i tą nie umiem tego wyczuć, dla mnie jednak “tą” brzmi tutaj lepiej. Ale wszystko jedno (no nie do końca, fakt), postaram się nie zapominać o “tę”:)

  22. Beata pisze:

    ale tu JEST fajnie napisane…

  23. Slawkas pisze:

    Witam po przerwie i cieszę się, że dyskusja tak rozkwitła. Może dlatego, że się nie miałem jak wtrącać:)

Skomentuj