Poseł porucznik
Na początku roku kilkakrotnie odnosiłem się do działalności posła Palikota. Byłem zdania, że niepotrzebnie zrezygnował z blogowania, że został w imię doraźnych celów politycznych zmuszony do zaniechania słusznych akcji, zwłasza w stosunku do prezydenta. Dzisiaj życie przyznało rację temu, o co walczył, a z czego musiał zrezygnować. Teraz dawni krytycy z jego własnej partii sami go wykorzystują jako fightera i już nie odżegnują się od jego słów. Po co więc było marnować tyle miesięcy na próby ugłaskania durnia, co go mamy za prezydenta?
W komentarzach do tamtych wpisów napisałem, że polityczną drogą do zwiększenia znaczenia dla Palikota NIE BĘDZIE działalność w sejmowej komisji Przyjazne Państwo. Powinien zachować pozycję niezależną i bardzo efektowny sposób działania. Pojawiły się ostatnio doniesienia, które to potwierdzają. Chociaż więc Palikot broni swojego sztandarowego pomysłu parlamentarnego, ja dalej twierdzę, że TO JEST LIPA i mogę już napisać dlaczego.
Komisja Przyjazne Państwo miała stanąć na czele walki z biurokracją i absurdami polskiego prawa i życia gospodarczego. Szkopuł w tym, że ona sama jest ABSURDEM i wykwitem biurokracji. Wszelkie komisje zwlaczania patologii w biurokracji są konsekwencją rozwoju tejże. Wpasowane są w system i działają dokładanie w taki sam sposób jak reszta biurokracji. Efektem tych działań jest kolejna sterta dokumentów i powiększony chaos w tych obszarach, gdzie komisja spróbuje się wtrącać. Widziałem takie rzeczy z bliska, sam nawet w podobnych przedsięwzięciach uczestniczyłem, to WIEM. Ale ja wykonywałem polecenia. Nie rozumiem jak odnoszący sukcesy biznesmen mógł wpaść w taką pułapkę.
Posłowie w Komisji zajmują się pracą urzędniczą, czyli nie tym do czego zostali wybrani. Stanowią tym samym przedłużenie biurokracji, która w ich osobach wkracza do parlamentu. Według mnie jest to efekt działania PRAWA PARKINSONA. Wyników z tego nie będzie żadnych, bo obiektywnym celem Komisji jest samo istnienie. Nie twierdzę, że Palikot i inni posłowie zrobili to cynicznie. Raczej z ignorancji. Jak mówię, efektów praktycznych z tego nie będzie, ale to nie ma znaczenia.
Zły będzie efekt polityczny. Klęska komisji, nawet zamaskowana propagandą, osłabi pozycję jedynego jeszcze w miarę niezależnego polityka, który teraz całkowicie zostanie oswojony i sprowadzony do roli posła do specjalnych poruczeń. Takiej bardziej salonowej wersji bulteriera Kurskiego.
A co z naprawianiem państwa? To jest rola Tuska. Jest premierem i ma rządzić, pracować i usprawniać życie kraju. Obszar, na którym działa komisja Przyjazne Państwo i praca którą wykonuje jest DOMENĄ RZĄDU! Tusk zaś nie robi nic, tylko rozgrywa swoje gierki o prezydenturę. Już teraz mogę powiedzieć, że MOJEGO GŁOSU nie będzie miał, cwaniaczek.
29 lipca 2008 o godz. 09:32
Przyznaję – zawiodłem się nieco na Rządzie Miłości, bo liczyłem, że coś zrobi z tą biurokracją…
A Palikot faktycznie nie jest wykorzystywany – jednak przylgnęła do niego metka wariata (inaczej niż do Kurskiego), więc wszelkie jego akcje nie mają takiej mocy. Trochę szkoda.
29 lipca 2008 o godz. 14:42
Miło widzieć Slawkasa zaktywizowanego ponownie, mała rzecz a cieszy:)) Niestety brak mi podstawowej wiedzy o temacie, by rzeczowo skomentować (to jakaś taka komisja w ogóle istnieje/istniała??), więc graniczę się do lania wody, które już kończę:))
Pozdrawiam serdecznie!
29 lipca 2008 o godz. 19:11
Nie minął jeszcze rok, jak Giertych w Sejmie rozjechał Kurskiego, a tymczasem “kłamca, kłamca” już nikt nie wspomina. Wariata w Palikota zrobili partyjni koledzy i oni moga to naprawić. Tyle że posła umiejącego powiedzieć “król jest nagi” czy “prezydent jest chamem” potrzebuje Polska, a nie tylko Tusk.
29 lipca 2008 o godz. 19:12
@fi: No nie mów, że niewiedziałeś o istnieniu komisji, z którą WT wiązał takie nadzieje:)
29 lipca 2008 o godz. 23:32
Hm…Racja Tusk szykuje sie na prezydenta, z ulgą powitam zakończenie kadencji obecnego… Niestety nie widzę nikogo, kto mógłby zastąpic PO:( Lewica cieniutka, cieniutka, potrzeba jej jeszcze tak ze 4 lata żeby się odbic od dna. Nie mam nawet żadnych wizji politycznych, a zawsze miałam… Tusk to Kaszuba (ciut naciągany Kaszuba), więc powinien mi być bliski, ale…
jeszcze marzy mi sie żeby paniu “Ziet” utarto nosa, oj tak!
30 lipca 2008 o godz. 06:59
@Slawkas: No jak nie jak tak:) O żadnych komisjach nie miałem pojęcia, to mi się dostanie od WT chyba:)
@Beata: O, a tutaj coś kojarzę, z panem “Ziet” to nawet wiem o kogo chodzi, dumny jestem ze swej wiedzy o otaczającej nas politycznej rzeczywistości:) Fakt, ten pan to mi się nigdy nie podobał a nawet wzbudzał niesmak tymi przeciekającymi do mojego świata sporadycznie informacjami z polityki. Ale czy mu ktoś utrze nosa, chyba zbyt sprytny na takie coś jest..
30 lipca 2008 o godz. 08:52
@Slawkas: może to nie tyle zrobili z niego wariata koledzy, ile koledzy nie zaprotestowali, gdy taki wizerunek Palikota zaczęły kształtować PiS i RM. Zastanawia mnie jedynie, skąd w tak dość chłodno kalkulującej partii, jaką jest PO, taki element niepewności? Podejrzewam, że Palikot ma jakąś rolę – i obawiam się, że nie jest to eksterminacja biurokracji:(
@finwe: a dostanie Ci się, dostanie…pochwały, za prześliczne lanie wody:) Komentarz wzorowy:) Że politykę masz tam, gdzie słońce nie dochodzi (coś z Twojej dziedziny), to ja wiem. I zazdroszczę:)
@Beata: zastanawiam się, czemu rozważa się to zawsze tylko w kategorii “kto mógłby zastąpić PO / PiS / SLD”, natomiast nie wywiera się presji na te partie, aby się poprawiły i dostosowały. Wszystko ponoć ewoluuje (śmieszny wyraz), więc czemu nie partie?
30 lipca 2008 o godz. 14:09
@WT: Był człowiek kiedyś na studiach i zdawał egzaminy to nauczył się wzorowo lać wodę, aż do zanudzenia egzaminujących:D Co ja tam mam – gdzie słońce nie dochodzi (choć zależy od warunków;)) – to nie powiem, bo to zbyt intymne szczegóły:) W politycznych sprawach rzeczywiście jestem sporym ignorantem, to fakt, czy to tak dobrze jednak jak piszesz, to nie był bym pewien (a gdzie poczucie obywatelskiej współodpowiedzialności za swój kraj się pytam??)
30 lipca 2008 o godz. 20:04
@Beata: Fakt, obecny Prezydent w Dwójcy Jedyny jest to takie kuriozum, że nic gorszego nie może już być na tym urzędzie. Tusk byłby niezły, ale traci u mnie tym marnowaniem czasu i brakiem dobrych współpracowników. A ZZ do ZK? Marzenie!:)
30 lipca 2008 o godz. 23:17
Wesoły…poprawa partii? (tu intensywne myslenie blondynki) teoretycznie możliwe to jest, dlatego trzeba czasu, żeby tam się kadry wymieniły, niestety.
Czego ja nie robiłam, żeby Oboje Nam MIłościwie Panujący Jarosław z Lechem nie doszli do władzy… nawet głosowałam w stolicy będąc przejazdem kilkugodzinnym… i co i nic, powiedziałam, że wytrzymam 4 lata i ani minuty dłużej.
Sławkas – może ZZ do ZK to marzenie, ale ZZ tłumaczący się w sądzie to plaster na miód
1 sierpnia 2008 o godz. 21:30
@Beata: zgadza się. I balsam na koszulę:) Może będzie nam dane to oglądać.
2 sierpnia 2008 o godz. 23:33
Alleluja!