S.O.S. – Save Our Small_kids
by taktyczny
Przepraszam za ten gwałt na języku angielskim w tytule, czyli mówiąc po nowopolsku – sorki za to, ale nie chciałem powtarzać tytułu strony internetowej Ratuj Maluchy. Chodzi o RATOWANIE MAŁYCH DZIECI przed niepoważnymi politykami i urzędnikami i przed przedwczesną szkołą. Na tę stronę można wejść i zapoznać się bliżej z tematem. Jeśli ktoś się zgadza z przedstawionymi tam racjami i jest rodzicem małego dziecka, może oficjalnie poprzeć protest. Jeśli nie ma małych dzieci, a widzi jakie to jest groźne dla nas wszystkich na przyszłość, to na pewno też znajdzie jakiś sposób żeby przeciwstawić się temu.

Kolejna ważna i bardzo ciekawie zrobiona strona na ten temat to Forum Rodziców. Tam również można zapoznać się kolejnymi argumentami przeciwko obecnej próbie obniżenia wieku szkolnego oraz z inicjatywami rodziców i poradami w związku z tym tematem.
Mnie to dotyczy i jako rodzica i jako obywatela, więc dałem wyraz swojemu stanowisku i mam nadzieję jeszcze coś na tym polu zdziałać, nie wykluczając w przyszłości nawet obywatelskiego nieposłuszeństwa.
W tym przypadku ramię w ramię idą rząd i prezydent. Nie mają czasu na stanowienie dobrego prawa, reformę finansów, budowę dróg i lotnisk, poprawę bezpieczeństwa, zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego i tyle innych spraw do załatwienia na wczoraj. Robią sobie wbrew gdzie tylko mogą. A w tym jednym są zgodni. Nie do wiary.
Jeśli obywatelskie PROTESTY i głosy pedagogów nie odniosą skutku, część sześciolatków będzie musiała pójść już od początku przyszłego roku szkolnego do nieprzygotowanych szkół. W następnych latach taki ma być powszechny obowiązek szkolny. Nie mam wątpliwości, że oznacza to dla maluchów zmarnowane dzieciństwo i utrudniony start w życie. Niewątpliwie w wielu przypadkach szkodliwe konsekwencje bedą trwałe w wymiarze osobistym, a dla kraju szykuje się społeczna katastrofa. Naprawdę, ta sprawa jest ważniejsza niż tarcza czy euro.
O, nie wiedziałem, że nasze władze potrafią być w czymś zgodne…to faktycznie wielce podejrzane.
Prawde powiedziawszy nie znam tematu i nie dotyczy mnie on, ale faktycznie niezbyt podoba mi się wizja odbierania dzieci rodzicom tal szybko, jak to tylko możliwe. Polska edukacja musi być zmieniana, ale nie w taki sposób! Branie coraz młodszych „w kamasze” nie zmieni jej fatalnie niskiego poziomu…
Muszę się niestety dołączyć do WT: nie dotyczy mnie ten temat osobiście to i trudno mi tutaj przesadnie się denerwować;) Trudno mi też wypowiadać się co do tego, czy odbieram sprawę negatywnie – moim zdaniem i tak nic już nie uratuje nas przed postępującą wielkimi krokami degrengoladą i masowym scielęceniem młodych ludzi. Całe to grzebanie przy systemie edukacji wydaje mi się wielką niewiadomą, mogę tylko powiedzieć z własnego doświadczenia (chodziłem jeszcze w latach osiemdziesiątych do szkoły, i na początku dziewięćdziesiątych) że dziwnym sposobem nikt nie miał wtedy z tym systemem problemu i jakoś wyrośliśmy na ludzi – w mojej opinii – normalnych:)
@WT: Temat dotyczy nas wszystkich, ale to nic, obecni rodzice maluchów walczą za dzieci nasze i wasze… Co mnie martwi, to sprawa ta nie ma wymiaru jednostkowego, ale nastąpi skrzywienie całego pokolenia. Tak jak jest z gimnazjami, o których już wszyscy wiedzą, że są złe, ale nie stać nas na ruch powrotny. A tak wychowani ludzie będą kształtować nasze społeczeństwo w przyszłości.
Kaczyński akurat popiera wcześniejszą szkołę, ale dobrze, że ten zapis jest częścią ustawy, której on nie popiera, bo mu brat nie kazał. Zawsze to jakiś punkt zaczepienia.
@fi: Rozumiem, że inaczej to wygląda, jak się temat ma dopiero może w planach:) Kiedyś też traktowałem przedszole jako przechowalnię dla dzieci. Dopiero na własne oczy zobaczyłem, jak wiele dziecko uczy się w przedszkolu i na jakim wysokim poziomie. To jest nie do zastąpienia niczym. Do tego dochodzi bezpieczeństwo, wykwalifikowana i czuła opieka, dostosowane do dzieci obiekty, wszystko, co potrzeba. Naprawdę mamy przedszkola na dobrym poziomie. Teraz to wszystko ktoś chce naszym dzieciom odebrać, narazić na stres i zatrzymać ich rozwój. Jedne moje dzieci przeszły przedszkole i są w szkole, to widziałem jak to wszystko działa. Następnemu mojemu dziecku ktoś chce odebrać tę lepiej zorganizowaną część edukacji, i ośmielę się powiedzieć, że ważniejszą. A takiego wała!
Szkoła dla sześciolatków to, moim zdaniem, dobry pomysł dla tych dzieci, które nie chodzą do przedszkola. Z takich czy innych przyczyn. Lepiej bowiem, by dziecko przechodziło proces socjalizacji w szkole, niż na podwórku (Tusk) czy w bogoojczyźnianych oparach żoliborskiego kwadratu, pod czułymi skrzydłami mamusi (wiadomo kto) :)
@Mariusz: Właśnie ten proces socjalizacji w szkole uważam za najgorszą rzecz. Dzieci są OK, to szkoła jest absolutnie na to nie przygotowana. A czy nie prościej wprowadzić, jeśli już, obowiązek zerówki w przedszkolu dla 6 latków? Potrzebne by były wtedy bez porównania mniejsze nakłady niż obecne, które są śmieszne w stosunku do zamierzeń a i tak zostaną zmarnotrawione.
No i nie oszukujmy się, zerówka w obecnym wydaniu u nas to głupota. W trzecim dniu nauki w 1 (pierwszej!) klasie pani pyta rodziców, dlaczego dziecko nie umie czytać. Czy to jest normalne? Odpowiedź jest prosta, nie umie i dlatego właśnie poszło do szkoły. Ale jak opowiadam o tym znajomym Duńczykom czy Angolom to nie mogą uwierzyć. Dzieci tam się uczą czytać i pisać w przedszkolu, ale to jest nauka dostosowana do ich możliwości i ma na celu przygotowanie do szkoły, a nie jej wcześniejsze wprowadzenie. Jakoś nie boją się zapaści cywilizacyjnej. Przeciwnie, jak ktoś wątpliwości co daje lepsze efekty, to może sobie porównac PKB naszych krajów. Ci co chcą wprowadzić nową reformę nie mają pojęcia, jak powinna wyglądać nauka kilkulatków. Dlatego skończy się to totalną klapą. Tylko cena tych doświadczeń będzie straszna. No przesadzam, ogromna. Straszną cenę to faktycznie płacimy za wychowanie żoliborskie:)
Bez przesady…co to znaczy nieprzygotowana szkoła? Brak wykładziny na podłodze?
Kadra jest – jam jest!
Naprawdę, warto dać dzieciaki (szczególnie te które nie chodziły do przedszkola) do szkoły od 5 roku życia.
Na wsiach, w małych wiejskich szkołach od dawna dawano 5-latki do szkół, tylko teraz, kiedy powstały te głupie zbiorcze szkoły niestety nie praktykuje sie tego :(
@Beata: Tyś jedna Siłaczka, ale szkół tysiące. Kto zatrudni kadrę z pedagogicznym przygotowaniem do wychowania przedszkolnego w szkole, jak musi zapewnić pracę tym, co już w szkole są? Nauczyciele walczą o godziny i etaty jak o życie, bo to czasem jest i takie przełożenie. Tylko teraz to wygląda to trochę tak, jakby jedna część środowiska nauczycielskiego chciała sobie zapewnić utrzymanie kosztem innej części no i dzieci.
Wykładzina to mały problem. Ale co z: odpowiednimi meblami, zabawkami, książeczkami, ubikacjami, szatniami, bezpiecznymi i osobnymi placami zabaw, posiłkami, zapasowymi ubrankami, pomocą przy ubieraniu, pomocą przy czynnościach higienicznych, bliskim kontaktem z opiekunami, oddzieleniem od dzieci starszych? To są te z ważniejszych spraw bytowych.
A co z: odpowiednim rytmem dnia, systematycznym na wdrażeniem do samodzielności, właściwymi proporcjami zabawy i nauki, odpowidnimi formami nauki, programami nauczania i całym oprzyrządowaniem do tego, z nauczycielami posiadającymi kwalifikacje do opieki i nauczania dzieci najmłodszych wreszcie.
Nic z tego ma. Nic z tego nie będzie:(
Dawnej, jeśli 5 latki trafiały do szkół wiejskich, jak piszesz, to sporadycznie i w swoich środowiskach, a to zupełnie inna historia. To co się planuje obecnie doprowadzi do wyrwania dzieci z ich środowiska.