Obs!

by taktyczny

Obs. to po duńsku tyle co “uważaj!”. Nam może kojarzyć się jeszcze z drobną gafą wynikającą z nieuwagi. Coś takiego właśnie o mało mi się nie przytrafiło. Równo rok temu sprowadziłem się do tego niezwykłego kraju. Na własnym blogu wypada taką rocznicę skwitować przynajmniej krótką uwagą. Powinienem zdążyć przed północą…

Zastanawiam się czy jest rzeczywiście klawo jak cholera. Zastanawiam się tylko dla porządku, bo odczucia mam jak najbardziej pozytywne. Życie ma swoje prawa i nie szczędzi problemów, niezależnie od tego, gdzie człowiek rzuci swój kapelusz. W tym momencie jednak mogę stwierdzić, że zwykłe sprawy idą swoim torem, zaś od strony poznawczej pobyt tutaj jest świetnym doświadczeniem. Zaciekawił mnie ten kraj od samego początku.

Po roku doświadczeń powinienem chyba powrócić do cyklu wpisów “w Danii“, bo nagromadziło się dużo nowych obserwacji. Doświadczenia te są nieraz, trzeba przyznać, bardzo niełatwe od strony obyczajowej, bo nasi miejscowi znajomi chyba postawili sobie za punkt honoru wciągnąć nas we wszystko w trybie eksternistycznym. Pewnie dlatego, że nas lubią, chcą przed nami otworzyć szeroko drzwi na swój kraj i lud. A duństwo, jak już gdzieś wspomniałem, jest według zakorzenionego w nich mniemania najwyższą formą człowieczeństwa, chociaż oczywiście oni sami w życiu tego nie przyznają.

To może na przyszłość. Na razie przygotowujemy się wszyscy do kolejnych świąt. Wszystko dookoła JEST JUŻ NA SWOIM MIEJSCU I WYGLĄDA NIEMAL DOKŁADNIE TAK SAMO JAKO PRZED ROKIEM. Wszyscy robią teraz to samo co rok temu. Nawet pogoda jest taka sama i chyba będzie przez całą tutejszą zimę, jak rok temu. Czyli ok. +1 stopień, ciągle pełne zachmurzenie, czasem deszcz, czasem wiatr, baardzo długie noce. Nie do wiary, że to właśnie Duńczyk napisał bajkę o Królowej Śniegu. A może im się wydaje, że śnieg to jest tylko w bajkach?