Duńczyk używa wybrzeża

by taktyczny


W Danii wybrzeże nie stanowi miejsca, które by określało odrębny region kraju. W Danii wybrzeże jest wszędzie. Granica lądowa – z Niemcami – ma tylko 68 km. Natomiast linia brzegowa ma długość 7314 km. Dla porównania, 7-krotnie większa Polska, która ma przecież całkiem szeroko pod tym względem, posiada 770 km linii brzegowej. Taki dostatek wybrzeża w Danii powoduje, że jest tu mniej restrykcji niż bywa w innych krajach. Brzeg morski z przyległościami jest szeroko dostępny i używany czasami swobodniej, niż gdzie indziej trawniki.

W krajobrazie wybrzeża często przykuwają uwagę letnie domki. Letnie są z tylko nazwy, bo właściciele korzystają z nich także w zimowe weekendy czy święta. Domki stoją nieraz niemal na wydmach, a sto metrów dalej przebłyskuje woda. To się nazywa mieszkać nad morzem!

Można się wyrwać i spędzić w takim miejscu trochę wolnego czasu. Spędzić noc… ze swoją kaereste. Kochać się w jakiejś lepiance tuż nad zimnym morzem we wściekłą sztormową noc… Duński romantyczny wieczór. Ale kto by tak nie chciał?

Takie domki stoją sobie wzdłuż wybrzeża. W żadnym razie na kupie. Nowych pozwoleń już się podobno nie wydaje. Ale o te domki co stoją nikt nie robi scen.

W zimową niedzielę Duńczyk może się na przykład wybrać na spacer. Po plaży…

A plaża nad Morzem Północnym to na ogół rozległe grube żwirowisko, o tej porze roku sympatycznie zawiane piaskiem. Po stronie bałtyckiej jest trochę lepiej. Ale i tak naprawdę mnóstwo ludzi lubi te miejsca.

Jeśli ktoś woli jeżdżenie po plaży, wiatr we włosach, pogoń za zachodzącym słońcem i takie tam klimaty, to  nie ma sprawy.

Na plaży są i takie pozostałości. Ta wojenna skała zostanie w krajobrazie już chyba na zawsze.

Wydmy także nie są żadnym tabu. Na zbitym piasku dzieci zabawiają się jak na śnieżnych zaspach. Śnieg, jak wiadomo, w Danii występuje przeważnie tylko w bajkach.

Chociaż, nie można powiedzieć. Latoś zima jest tęga. Lód na rozlewiskach ma może i milimetr…

Na duńskim wybrzeżu jest gdzie pochodzić i na co popatrzeć. Nawet taka zwykła plaża ma co pokazać, a są przecież i miejsca szeroko znane na świecie. To w końcu długość wybrzeża nieomal taka, jakby pojechać z Kopenhagi do Rzymu i z powrotem – ale dwa razy.