Pan P. i tow. Wiesław II

by taktyczny

Rok temu mieliśmy perturbacje z blogiem Janusza Palikota po tym, gdy zadał tam kilka prostych pytań do Lecha Kaczyńskiego. Zakłamane środowisko polityków zmusiło go wtedy do zaprzestania pisania, ponieważ napisał coś, o czym nie można mówić, a tylko wiedzieć. W sobotę Poletko Pana P. w wielkiej chwale POWRÓCIŁO DO ŻYCIA i  przy okazji po raz kolejny na mój blogroll. Stało się to po tym, jak Palikot w brawurowym stylu nadawał relacje ze zjazdu PiS, gdzie teoretycznie nie miał możliwości się znaleźć.

Trzeba przyznać, że Palikot tym razem POKAZAŁ. Po raz kolejny pokazał czym może być blog i jako go można prowadzić. Myślę, że nie tylko ja śledziłem całą sobotę jego wpisy, z wielkim zainteresowaniem i uznaniem. Nawet więcej – Z EMOCJAMI.

Zjazd PiS był emanacją osobowości I Sekretarza Partii, w aktualnym statucie nazywanego prezesem. Po raz n-ty pokazał on swoje oblicze KOMUNISTYCZNEGO APARATCZYKA. Może dlatego to pisanie Palikota było dla mnie takie frapujące, że mogłem wszystko przeżywać jak rozległe deja-vu. Drętwa inscenizacja zamiast realnego wydarzenia, partyjny sztafaż, klakierzy,  materiały dysydentów czytane po kątach, przemówienie wodza w stylu Gomółki, w takim też stylu ogólnikowe hasła kłamliwie nazywane programem. To wszystko nie umarło, bo Kaczyńscy są pogrobowcami komunizmu i dopóki mają możliwość, będą wszystko organizować na modłę swojego środowiska z lat młodości.

Pamiętam pełną pogróżek i cyniczną retorykę rządzących. I tych Kaczyńskich z poplecznikami  i ich poprzedników z czasów PRL. Identyczna. Metody działania służb – te same. Pamiętam za rządów Kaczyńskiego organizowane akademie w dawnym stylu albo koncerty. Nawet artyści byli z epoki… Teraz na Zjeździe Partii też był piękny akcent, gdy tow. prezes zaproponował urządzenie jakiegoś Kongresu Inteligencji Polskiej. Jako żywo coś takiego już miało miejsce po wprowadzeniu stanu wojennego.

PRL odejdzie od historii dopiero razem z Kaczyńskimi. Niestety, także dopiero wtedy zwolni się na lewicy miejsce dla kogoś bardziej normalnego. Piszę na lewicy, bo PiS co do pochodzenia, programu i elektoratu jest partią lewicową. Prawicą się tylko sam nazywa, ale to za mało. Nawet wiązanie się z Kościołem Katolickim wskazuje na lewicowość, bo w Polsce te rzeczy się łączą. Taka specyfika. Ale najlepiej, gdyby zajął się nimi psychiatra.

Janusz Palikot, obok fantastycznego pomysłu na polityczny happening (w dobrym tym razem stylu), błysnął w tym momencie geniuszem. Pamiętam bardzo dawno temu taki dosyć głośny polski film dokumentalny o Korei Północnej. To co można było sfilmować zostało ściśle wyznaczone przez tamtejszy reżim. I reżyser to pokazał. Z detalami, tak jakby sami gospodarze to robili. Tam nie było żadnego komentarza. Był tylko pokaz. Efekt był PIORUNUJĄCY. Coś podobnego zrobił teraz Palikot. Totalitaryzm i obłęd nie wymaga komentarza. Jego wygląd i czyny przemawiają mocniej niż najbardziej wnikliwa analiza albo najbardziej zjadliwe komentarze.