Zwięzłość a zastępczość
by taktyczny
Tradycyjnie już, ostatnio pod wpisem o zupełnie innej tematyce posypały się komentarze blogersko-egzystencjalne. Tym razem ta dyskusja wyprzedziła w jakiś sposób moje wcześniej zaplanowane posunięcia – założenie konta na blipie i ponowne otwarcie się na tumblr. Oba serwisy podpadają pod kategorię coraz bardziej modnego blogowania poprzez ŁAPANIE ULOTNYCH MYŚLI, ZDARZEŃ I ZJAWISK w sieci i ich zapisanie. Z komentarzem lub bez, niektórzy blogerzy nawet głośno deklarują, że chętnie bez, aby tylko utrwalić i iść dalej.
Blip początkowo mnie odstręczał. Główny wpływ na to miał reklamowany sposób użycia i idiotyczna nazwa – w miarę znośne słowo blip jest skrótowcem od dosyć durnej frazy, byle tylko naśladowało ptasi odgłos. Dopiero niedawno zwróciły moją uwagę informacje o posiadaniu kont na twitterze przez światowych polityków. Dzięki temu zyskali ŚWIETNE MEDIUM zbliżające ich do odbiorców.
Po przyjrzeniu się bliżej spodobały mi się MOŻLIWOŚCI, jakie się za tym kryją, komunikacyjne, reklamowe, rozrywkowe itd. Założyłem więc sobie chyba już trzecie konto, mówię o twitterze, bo do poprzednich nie pamiętam nawet haseł, i jestem tam jako ja. Na razie się tam nic nie dzieje, ale niech sobie będzie, przyda się przy działaniach na moim oficjalnym polu, w tym ewentualnie zagranicą. Na co dzień sprawiłem sobie natomiast konto na krajowym odpowiedniku tego serwisu, gdzie funkcjonuje moja altera pars, tak jak na tym blogu.
Tumblelog, bałaganiarski dziennik, wpisuje się w modny obecnie nurt LENIWEGO BLOGOWANIA. Świetnie nadaje się do tego, o co mi od jakiegoś czasu chodzi. Zwięzłe zapiski, czego swoją drogą nie bardzo umiem robić, zgrupowane w jednym miejscu, które może stanowić mój internetowy dom i miejsce wypadów do innych blogów. Taki byłby mój ideał. Prawdopodobnie się nie spełni, ale założony blog będzie miał swój profil i posłuży mi do wylewania żalów na niemożebne nonsensy, jakich pełne są nasze czasy. Przy okazji namawiam oczywiście do zasuskrybowania.
Nie potrafię przewidzieć JAK SIĘ POTOCZY dalej blogowanie na taktycznym. Ta forma obecnie wydaje się dosyć obszerna i trudna. Ostatnio jestem tu częściej, ale bez wątpienia zwolnię, bo mam już niesamowite zaległości gdzie indziej. Mimo wszystko to jednak jest pełniejsza forma wyrazu, a MIKROBLOGOWANIE MOŻE BYĆ JEDNYNIE UZUPEŁNIENIEM takiego pisania, ale go raczej nie zastąpi.
i stało się…ledwie się przyzwyczaiłam i juz facet pisze, że niedługo zniknie, odejdzie :( dobrze, że chociaz uprzedza, zapiszę sie do terapeuty…
dzięki Sławkas za niebieskie słowa w tekscie, leniwa Be, zaglądnęła, rozumie, nie kuma
zaraz zaględnę na sisto, chyba mnie tam nie zjedzą?
@Beata: nie mam zamiaru znikać! Facet jak ma zniknąć, to nic nie powie:) Na sisto nic nie jedzą. Tam nic jeszcze nie ma, a będzie najwyżej wściekalnia…
Niebieskie słowa?
[aa, linki...:]
linki, sznurki, gumki…niebieskie:)
@Slawkas: Aktywność ostatnio faktycznie masz sporą, co bardzo cieszy, szczególnie jak się porówna z aktywnością niejakiego WT (bez złośliwości oczywiście:P). Taka już specyfika chyba Twojego bloga, że dyskusje rozkręcają się czasem zupełnie odległe od tematu wpisu, i bardzo fajnie, bo nigdy nie wiadomo, co z tego może wyniknąć.
Dzięki za próbę przybliżenia nam tych dziwacznych plipów i blumbrów, choć i tak nie do końca rozumiem ich zastosowania i cel, jednak jak napisałem w przypadku poprzedniego Twojego wpisu – jeśli rzeczywiście ktoś widzi w tym zastosowanie i używa rozsądnie, czemuż by nie. I żadnego mi tu odgrażania odnośnie “niejasnej przyszłości” bloga!:)
Bo niejaki WT ma problemy w realu, to i w necie siedzi na innych stronach, a nie na bloksie. A notki niedokończone wiszą sobie na Google Docs albo w Zoho Writerze… Ale się wezmę i napiszę. Zresztą – jakieś parę dni temu wylałem swoją żółć bezpośrednio w bloksie, kliknałem “publikuj” i… blox się zawiesił, żesz jego mać, no i notka poszszszszła! A że żółć ze mnie spłynęła, to już nie pisałem.
Autorze! Blip jest dobry, blip Ci pomoże. Tylko ten element “social” jest w nim niestety konieczny, aby działał jako “reklamówka” bloga. No i przyciągał. Więc polansuj się nieco (w pozytywnym tego słowa znaczeniu:P), pododawaj do obserwowanych, sam daj się poobserwować i tyle:) Co do tumtuma (jak to się wymawia pojęcia nie mam) – to chyba niezły pomysł, sam kiedyś myślałem nad czymś podobnym na bloksie, potem szukałem tego na blipie, a teraz…a teraz nie wiem, o czym mógłbym mikroblogować (albo slowblogować), bo TV nie czytam, radia nie oglądam i gazet nie słucham, więc okazji do nerwów mniej.
A jak tu zwolnisz za bardzo (czyt. do zera), to Cię znajdziemy:)
WT, może mu jakas pluskwe zalozym?
@fi: Na tę aktywność spory wpływ ma wiszący nade mną artykulik, do którego nie mogę się zabrać już ze 3 tygodnie. Co siądę do kompa z zamiarem, że wreszcie to popchnę, to zajmuję się czym innym, byle nie tym: fora, maile, komentarze na blogach i głównie Blog taktyczny z przyległościami. Totalna niemoc. Ale z góry wiem, że jak mi wrócą tamte nieobecne teraz klimaty, to może być dla odmiany podobna przerwa tutaj. Mam nadzieję, że te małe formy jakoś to zniwelują… bądź zastąpią;) czasowo.
@WT: Jeśli by nauka poptrzebowała kiedyś przykładu, jak wygląda 110% racji, to mogą sobie skopiować Twój komentarz o Blipie. Zresztą każde z nas zaprezentowło światu swój blog właśnie taką czynną obecnością. Trzeba będzie do tego wrócić. Kiedyś;) Na bloxa znajdź jakiś sposób żeby zabrac swoje teksty, bo szkoda. Komentarze też zabierz! Bo szkoda… :) Zarchiwizuj je gdzieś i zacznij pisać dalej na jakiejś porządnej platformie. I to nie jest żadna przyjacielska rada. Blogosfera tego się domaga!
@Beata: wystarczy subskrypcja RSS-a – nie będę się krył:)
Sławkas, znowu grypsujesz :)
rozumiem pisanie (ja stawiam pasjanse w kompie :( ), zamówienia, mam to od 14 dni i czuje, że noc przed pewna konferencją spędze na pisaniu :( okropne