Świński numer stulecia
XXI wiek ma kolejnego kandydata na PRZEKRĘT STULECIA. Świńska grypa zaatakowała rozumy i serca i czyni dalsze postępy.Najciekawsza jest nie tyle sama choroba, ale to, jak z niczego można zrobić światową histerię. Na samym tylko twitterze w ciągu każdych dziesięciu sekund pojawia się od kilku do ponad stu wpisów na ten temat.
Jak zwykle w czołówce MODY jest Francja, która zaproponowała zakaz lotów z UE do Meksyku. Przytomnie zostało to wyśmiane m.in. przez szefa Ryanair oraz, co sympatyczne, przez polską minister zdrowia. Gdzie indziej mamy zaklinanie rzeczywistości przez zmianę nazwy. Izrael nie chce świńskiej grypy ze względów religijnych, nie licząc się z tym, że wprowadzona tam nazwa “grypa meksykańska” nie koniecznie jest wyrazem uznania dla kultury latynoamerykańskiej. Egipt wymordował swoją świńską populację. Natomiast Tajlandia zmienia nazwę, bo ludzie boją się jeść wieprzowinę. UE zaś po raz kolejny pokazuje, że jej naczelną zasadą jest “jeden za wszystkich, każdy za siebie“.
Jednocześnie NIE MA FAKTÓW, które potwierdzałyby skalę zagrożenia. Na pewno choroba powoduje przypadki śmiertelne, ale jest ich jak na razie niewiele – 8 przypadków w Meksyku. Gdzie indziej przebieg choroby jest dużo łagodniejszy. Wręcz na siłę wiąże się z tą chorobą przypadki śmierci z innych przyczyn – zebrano ich na tą chwilę już niespełna 200, przyznając, że są to tylko przypuszczenia. Potwierdzone są informacje, że ta odmiana jest dużo mniej groźna aniżeli głośna przed kilku laty ptasia grypa.
Jednym słowem, mam DUŻO WĄTPLIWOŚCI w tej sprawie. Choroba jest, bo jest i lekceważyć jej nie powinno się. Ale “znaj proporcją, mocium panie”. Oto nie jest już problemem miliony zachorowań na AIDS. Co roku ludzie przywlekają do kraju jakieś egzotyczne choroby i na większą skalę nikogo to nie obchodzi. Nagle teraz w ciągu tygodnia nie ma innego tematu jak grypa. W ogóle nie wiadomo dlaczego świńska grypa jest przedstawiana jako nowe zgrożenie, chociaż znana jest od 1976 roku i towarzyszyła jej już wówczas rozległa kampania profilaktyczna.
Dlaczego tak się dzieje nie do końca jest jasne. NA PEWNO CHODZI O PIENIĄDZE. Nowy światowy czaruś już zgłosił był swoje potrzeby. Niewyobrażalne lody nakręci też pewna znana i u nas firma na starym jak świat leku Tamiflu, a za nią inne koncerny farmaceutyczne. Może chodzi o to, żeby dokopać Meksykowi, może o to, żeby odizolować od siebie ludzi, przećwiczyć kolejną psychozę, odwrócić uwagę od kryzysu albo od jakichś strategicznych posunięć. Się zobaczy. Albo i nie.
1 maja 2009 o godz. 17:22
jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze:)
1 maja 2009 o godz. 19:19
@Beata: No to niezłe źródełko wpływów ktoś sobie znalazł. Największy bezsens, że ludzie sami to napędzają, zamiast ośmiać i olać takie farmazony :(
1 maja 2009 o godz. 19:26
Przy okazji tego, co pisałem o wcześniejszych przypadkach zachorowań – kalifornijscy uczeni (brzmi jakoś podobnie jak kiedyś “radzieccy uczeni”) rzucili własnie brawurową hipotezę, że świńska grypa była już wcześniej w USA:
http://www.rmf.fm/fakty/?id=155182
Na razie cofają to wydarzenie o kilka miesięcy. Dotarcie do danych o pierwszej amerykańskiej epidemii sprzed ponad trzydziestu lat przerasta ich zdolności badawcze. Tak jak i czytanie Wikipedii, jeśli już nie mają dostępu do fachowej prasy. Tam stoi, że tę odmianę wirusa zidentywikowano w 1930 r. Gdyby to opowiadać na imieninach u cioci, czy ktoś w to uwierzy?
1 maja 2009 o godz. 20:47
Ludzie we wszystko uwierzą, wystarczy tylko ich zagadać…
2 maja 2009 o godz. 00:07
Hehe, pamiętam, że jak kilka lat temu była “epidemia” ptasiej grypy (a może było to jeszcze SARS…pamiętacie, co to takiego?), to od pewnej niezbyt przeze mnie lubianej posłanki usłyszałem, że śmiertelność (czy też umieralność – medycyna rozróżnia te pojęcia, ale jakoś nie potrafiłem nigdy tego ogarnąć) jest znacznie niższa niż w przypadku tzw. “zwykłej” grypy. Pytanie grzmi – a jak jest ze świńską grypą? Bo na moje oko to nie jest taki wypas jak Ebola.
No cóż, jak swego czasu szalały szalone krowy – spadła cena wołowiny. Przy pryszczycy – spadły ceny baraniny i wieprzowiny. Świńska grypa chyba tego nie spowoduje…ale i tak wszystkim życzę smacznego schaboszczaka i niech się święci 2 maja.
Ps: fajny tag: świneflu:)
2 maja 2009 o godz. 12:41
@WT: Niech się Angole uczą języków… :)))
No właśnie , weźmy choćby tę Ebolę. Toż z opisów wynika, że serio powinniśmy się tym martwić, a tu ni słychu, ni widu. I tu nagle problemem jest ta niewinna świneflu…
2 maja 2009 o godz. 13:28
oj Slawkas, bo jak nam na prawde podloza swinie to bedziemy kwiczeli…
swinia jak stonka – rozlazi sie
3 maja 2009 o godz. 20:22
No i jak było do przewidzenia – już wszyscy, którzy dali się podpuścić i spanikowali zaczynają się wycofywać z alarmistycznych prognoz i szukają wyjścia z twarzą z całej tej hecy:
http://www.rp.pl/artykul/297248,300062.html
http://www.rp.pl/artykul/297248,300062.html
a to tylko niektóre wiadomości.
8 maja 2009 o godz. 22:00
No i już po ptakach, czy raczej tym razem po świnkach. Trochę to trwało, ale nadchodzi wreszcie otrzeźwienie. Na podsumowanie niezły artykuł tutaj:
http://www.rp.pl/artykul/61991,302689.html
Trochę luźnych uwag nie tylko o świńskim wirusie, ale także o innych “zagrożeniach”