Ponownie o zaniku zawodowych twórców
by taktyczny
W poprzednim wpisie wyraziłem przypuszczenia, w jakim kierunku idą zmiany jesli chodzi o szeroko pojęte tworzenie i sposoby udstępniania twórczości. Moim zdaniem internet przejmie rolę głównego medium rozpowszechniania efektów pracy twórczej, a także narzuci twórczości taki sposób tworzenia i takie środki wyrazu, które będą najlepiej dostosowane do jego właściwości. Łącznie z tym, że te wytwory będą dostępne do wykorzystania może na różnych formach licencji, ale bez opłat lub za niewielkimi opłatami. Obok węższej niż obecnie grupy twórców zawodowych, będą mogli szerzej pojawić się wybitni twórcy na co dzień zawodowo pracujący w innych dziedzinach.
To co napisałem opieram na założeniu, że mamy w tej chwili sytuację przemiany, pewną część procesu. Weryfikacja tej hipotezy, pełna albo tylko częściowa, to sprawa przyszłości. W uzupełnieniu do tego, co napisałem poprzednio, poniżej podaję kilka przykładów na to co może obecnie wskazywać na kierunek przemian.
Jeśli chodzi o muzykę, mamy już przykłady masowego regulowania praw na udostępnianie utworów. Niesie to ważne konsekwencje psychologiczne. Np pewien dostawca internetu do oferty dołącza możliwość ściagnięcia w ramach abonamentu 2 mln utworów. W tej sytuacji wytwórnie i artyści nie przetłumaczą ludziom na dalszą metę, dlaczego jedna muzyka, mająca już swoją renomę, kosztuje grosze a za drugą muszą płacić ciężkie pieniądze. Mainstream będzie się musiał dostosować. Do tego pamiętajmy choćby o muzykowaniu we własnym środowisku. Np. chóry, znane tylko lokalnie choć czasem na naprawdę przyzwoitym poziomie, które z chęcią korzystają z profesjonalnych możliwości technicznych nagrywania tylko po to, żeby na pamiątkę albo dla celów dobroczynnych coś nagrać i udostępniać za niewielkie pieniądze.
Jeśli chodzi o filmy, to wiele znakomitych produkcji w przeszłości było nakręconych sprzętem bez porównania gorszym niż to co dzisiaj może mieć każdy amator. Czy to umniejsza ich wartość? Nawet dzieła niemego kina są ponadczasowe. Bo nie chodzi o technikę, ale o przekaz. Podstawą są reżyseria i aktorstwo, ale są też przecież przykłady genialnych filmów opartych na naturszczykach. Natomiast efekty specjalne oglądane w wielkich widowiskach stają się coraz bardziej w zasięgu producentów o skromniejszych budżecie, co przecież wcale nie oznacza, że o mniejszych umiejętnościach. Z pomocą przychodzi dzisiaj szeroko technika komputerowa, a będą jeszcze większe możliwości. Są też amatorzy, którzy są w stanie wykonywać takie akcje na żywo, że nie wymaga to wsparcia kamerzysty i montażysty. Są już małe formy takich dzieł i poza organizacyjnymi nie ma przeszkód do pojawienia się większych. A co z filmami animowanymi? Od dawna powstają robione w pojedynkę lub w niewielkich zespołach, niektóre to prawdziwe arcydzieła. Można je ścignąć z sieci bez problemu.
To samo dotyczy wyczynów sportowych. Sport przecież też ma swój mainstream ale i silne prądy alternatywne. Walki w różnych bardziej i mniej oficjalnych formułach, le parkour, stunt motocyklowy, różne formy wspinaczki itd. są źródłem lokalnego lub środowiskowego prestiżu i sławy o intensywności nie mniejszej niż towarzyszące światowym gwiazdom sportu. Poziom i przygotowanie tych ludzi jest nieraz w każdym calu profesjonalne. Różnica jest w zasięgu sławy a odpowiedzią jest znowu internet.
Programy komputerowe i tematyka open source, to temat, który chyba najlepiej odzwierciedla ideę tego, o czym mówię. Podobnie jak dziennikarstwo obywatelskie i rola blogosfery w dziedzinie informacji i kształtowania opinii.
Generalnie z pomocą temu trendowi, o którym mówię przyjdzie zmiana form wyrazu, na krótkie, lotne, wyraziste, oprarte na jednym pomyśle, łatwe do wykonania ograniczonymi środkami (ale nie koniecznie słabej jakości techicznej) oraz szybkie w odbiorze. Humanizm i wartość przekazu, pomysł, talent, wiedza, odwaga to jest prawdziwa siła, jaka się kryje za każdym przedsięwzięciem w wielkim stylu. Internet sprzyja takim wartościom.
@anty: to jest świetne!
Zgadzam się z tym co napisałeś, zwłaszcza podoba mi się to o sztuce wyciekającej na boki :) Oczywiście, że internet obok nowych możliwości niesie też wielkie ograniczenia. Analogia z telewizją, którą przywołałeś, narzuca się sama. Pamiętajmy tylko, że tv i internet całkowicie inaczej oddziaływują na odbiorcę – odpowiednie słowa widz i użytkownik znakomicie to odzwierciedlają, ale to oczywiście osobny temat.
Na marginesie, to co teraz we wpisie napisalem o muzyce było odpowiedzią na Twój komentarz pod poprzednim wpisem, gdzie podkreśliłeś, że koncerny sprawnie zgarniają w swoje sieci utalentowanych wykonawców. Ja sam jestem entuzjastą wydarzeń kameralnych i na żywo. Nawet skromne muzykowanie czy jakieś lokalne wydarzenia artystyczne czy sportowe niosą przeżycia o nieraz większej wartości niż wielkie wydarzenia medialne. Właściwe wszystko tu zależy od człowieka. Pozostaje kwestia utrwalenia i nagłośnienia tych wydarzeń. To jest właśnie jedna z ról internetu, tak jak ją rozumiem.
Osobna sprawa to tworzenie z góry z myślą o internecie. To są nowe formy, albo niektóre stare, jeśli dają się zaadoptować. Oczywiście nie wszystkie, tak jak dałeś na to przykłady. Te inne wytwory czy wydarzenia mogą tylko podlegać reklamie albo opisowi, tak jak i sfera dóbr materialnych, dla których internet jest miejscem prowadzenia marketingu, ale przecież ich nie zastąpi.
Internet zmienia świat i sam się zmienia, a to jest dopiero początek drogi. Jaki może być pewien wycinek tej rzeczywistości według mnie, napisałem powyżej. Poza tym, internet też nie jest kresem rozwoju. Pojawią się następne media i możliwości.
Jak wspomniałem w pierwszym wpisie, cała ta seria uwag jest reakcją na artykuł na blogu Jacka Gadzinowskiego o tzw. piractwie. Być może nadchodzi czas, że koncerny próbujące cenzurować internet albo zgarniać haracze same zostaną sprowadzone do roli zwykłych rozbójników, czyli piratów;) Nie traktuję internetu jako więzienia sztuki, ale właśnie jako możliwość wyzwolenia.
Ok. to po kolei :-)
1. Zakładamy, że internet zostaje dalej wolny, pozbawiony ograniczeń zarówno co do rozpowszechnianych treści, jak i swobodnego dostępu. I oby tak zostało.
2. Napisałeś: ?Moim zdaniem internet przejmie rolę głównego medium rozpowszechniania efektów pracy twórczej, a także narzuci twórczości taki sposób tworzenia i takie środki wyrazu, które będą najlepiej dostosowane do jego właściwości.?
Mam nadzieję, że to nigdy nie nastąpi. Choćby z jednego powodu? Sztuka ma to do siebie, że nie daje się szufladkować. Upychana w szufladę, wyłazi szczelinami. Upychanie jej w olbrzymie ograniczenia internetu doprowadzi do ponownego wycieku w realu :-) Oczywiście, w pewnych granicach masz rację, ale ze sztuką późniejszą będzie tak, jak obecnie ze sportem; upychany w dyscypliny telewizyjno-olimpijskie, tworzy się niezależnie na dachach, ulicach, boiskach czy skałkach. Sztuka upchana w ramy internetu, ucieknie ?na boki?.
Bo sztuka nie cierpi ograniczeń. Żadnych ograniczeń. A internet wbrew temu, co się coraz częściej słyszy czy czyta, ogranicza sztukę. Tak, jak opisałeś to Ty.
2. Internet pozostanie kanałem dystrybucji sztuki, ale tylko w takich dziedzinach, gdzie forma daje się przenieść poprzez monitor (np. literatura piękna), czyli tam, gdzie sztuka jest skierowana do indywidualnego odbiorcy.
Takie gatunki sztuki jak malarstwo, rzeźba (instalacja), teatr, kino ? czyli te, gdzieś treść jest przenoszona poprzez formę ? nie nadają się do rozpowszechniania poprzez internet. Tym bardziej tam, gdzie forma jest ważniejsza od treści. Podziwianie dzieła sztuki jakim jest np. nowoczesny budynek na monitorze? Żywe instalacje na monitorze? Moim zdaniem ma się tak, jak opis smaku lodów czy zapachu serów, jak zdjęcie Panoramy racławickiej :-)
Muzyka? No tutaj jestem niebezpieczny, bo na swoim podwórku:-) Zdecydowana większość dzieł sztuki (nawet tych tworzonych ?do szuflady?) jest tworzona by się nimi dzielić. Muzyka w szczególności. Muzyka była, jest i będzie tworzona po to, by słuchać jej wspólnie i na żywo! Dopiero postęp techniki umożliwił indywidualne chłonięcie muzyki.
Wiesz dlaczego tak dużo ludzi twierdzi, że nie lubi jazzu czy klasyki? Bo tak naprawdę nigdy ich nie posłuchała tak, jak powinna była posłuchać. Tzn. w towarzystwie, na koncercie. Nie dała się porwać, nie poczuła atmosfery. Żadna, nawet najlepsza aparatura, żadne zestawy głośników czy idealnie nagrana płyta cyfrowa nie odda atmosfery, drgania parkietu, kiedy na dudnienie perkusji nakłada się dudnienie podskakujących fanów. Żadne słuchawki nie oddadzą płaczu saksofonu i nieidealnie akustycznej sali, czy pracy ? oglądania indywidualnego efektu tworzenia ? jaki wkłada pianista podczas wydobywania muzyki. A co dopiero internet?
Może wszelkie te ograniczenia zniesie technologia 3D. Mam nadzieję, że nie! Bo w technologii 3D, nawet jeśli poczujemy się jak w środku przedstawienia, nawet jeśli pod palcami poczujemy chłód rzeźby Dawida, jeśli zobaczymy spoconego gitarzystę z rozwianymi włosami, mało tego, poczujemy jego pot, to tak naprawdę zobaczymy to cudzymi oczyma, poczujemy cudzym nosem? Bo skąd tak naprawdę wiemy co jest ważne przy cyfrowym opisywaniu zapachu przez kogoś innego, które szczegóły są dla niego ważne a które nie?
Pamiętasz tę scenkę z ?Matrixa?, w której Mouse zadaje pytanie skąd maszyny wiedziały jak smakuje owsianka czy kurczak?
Zakładasz, że internet stanie się więzieniem sztuki. Sztuka łamała nie takie kraty :-)
Oczywiście w tym, o czym pisałeś masz dużo racji. Skupiłem się tylko na poglądach, z którymi się nie zgadzam -)
@anty: Nie pisałem wyłącznie o sztuce. Chodzi mi możliwość poszechnego prowadzenia pracy przy tworzeniu oraz rozpowszechnianiu informacji o tym i o nowych wartościach. Pisanie programów, wymyślanie żartów czy trudny skok ze spadochronem też się w tym mieści.
Internet jako kanał dystrybucji – tak, jako nośnik informacji – chyba póki co nie ma lepszego. Jako miejsce wymiany myśli – nie ma bardziej wolnego.
Ale jako miejsce do prezentowania Sztuki? Do reklamowania swojej działalności w świecie sztuki – tak. Do prezentowania Sztuki – dla mnie nie :-) Przynajmniej póki co – nie :-)
Ze stwierdzeniem, że chcesz “uwięzić sztukę w internecie” – rzeczywiście przesadziłem :)
I ze wszystkim innym się z Tobą zgadzam :D
Pisałem tylko o tym, z czym się nie zgadzam :-)
ja też się ze wszystkim zgadzam…. można skopiować referaty? taki gotowiec zawsze się przyda:)
@Beata: No przecież właśnie o tym rozmawiamy :)) Twórczość i internet :)
:D Przyjmuję zlecenia! Próbka powyższa gratis!
wiem! poraził mnie ogrom waszych wypowiedzi i fachowość:)
nie nabijam się!
Anty – na następnych liczę na rabat:)
@Beata: Wystarczy zwyczajowy link i możesz robić co chcesz;)
@Beata: Zaraz, zaraz, przecież można wszytko zrobć jak należy – dodać do ulubionych, tu coś napomknąć, tam mały cytacik, wyrazić podziw, przeanalizować, odpowiedzieć, wysłać trackback itd, dopiero na koniec zerżnąć…
Slawkas…
liczylam na …wiekszy flirt a ty od razu – mówisz-masz! bez żadnej gry wstepnej, Bosze, z tymi chłopami…
Chopieeee, wszystko ok!, tylko kto kogo i komu? JA? cytacik? Ja – podziw? Ja – analiza? i na koniec ja – no, nie przejdzie mi przez usta!
Wyszedł tu szybki numerek a nie namiątny romans wenezuelskiej tragedii :)
tule czule
Anty, nie pamietam tej sceny Matrixa? o smaku kurczaka…
smaki, zapachy, kolory – nie mam pojęcia czy to co widzę ja jest tak samo widoczne przez innych..zapis cyfrowy, logicznie rzecz biorąc powinien to zgeneralizować
czyli, możemy załozyć, że każdy z nas widzi to samo, generalnie to samo…
wyżej zjadło mi 4 razy komentarz, albo i więcej:(