Znasz-li

by taktyczny


Mam spaloną słońcem twarz i ręce, nie zauważam już wiatru o ile nie wyrywa mi gazety z ręki, gazetę zresztą przeglądam w naturalnym świetle nawet po godzinie 23-ciej, siedząc na dworze i popijając prawdopodobnie najlepsze piwo na świecie, a siedzę na dworze tak jak niektórzy sąsiedzi, bo nie chce nam się siedzieć w nagrzanych do ponad 30 stopni domach budowanych bez termoizolacji ścian i dachów, klimat tu jest łaskawy dla kieszeni, takie coś niech znoszą dzieci, spocone jak myszy, one muszą spać, chociaż dranie nie chcą się kłaść, że niby co z tego, że już po dziewiątej jak słońce jeszcze wysoko, rolety nic nie dają, ale znowu ten wiatr to nie jest taki niedostrzegalny – na drodze, gdy lecę te kilkadziesiąt kilometrów tam i z powrotem, na motocykl trzeba jednak uważać, za co ewentualnie w nagrodę na tutejszych długich łagodnych zakrętach można pokombinować jednocześnie wiatrem i przeciwskrętem, dlatego piwko tylko wieczorem a i to nie co dzień, podnosząc przy tym głowę do chmur, czy w nocy będzie padać, bo jeśli pada, to najczęściej w nocy, a w tamym tygodniu to nad ranem gdzieś niedaleko była nawet burza, pierwszy raz odkąd tu jestem dwa lata, ale więcej nie było, już dosyć.

Czas już na urlop, odpocząć we własnym kraju, może i pada tam teraz do przesady, ale ja chętnie przyjmę taką odmianę, bo tam słońce świeci w porach dobrych dla ludzi, domy nie przynoszą wstydu budowniczym, dzieciaki są wytęsknione przez rodzinę a dorośli faceci gdy się spotykają to piją wódkę, i nie trzeba wytężać uwagi, żeby zrozumieć przypadkową wymianę zdań na ulicy, zresztą wszyscy rodacy dobrze rozumieją co kto mówi, bez  dopytywania “Co mówisz?” co chwilę, bo to i język giętki i kraj jednolity, a ludzie twardo stąpają po ziemi, co prawda żadne z nas społeczeństwo, jak się skarży poeta, lecz jak wspaniale niereformowalne patrząc z perspektywy czasu i przestrzeni, nie daje się nabrać na ideologiczne byle co ani na utopijne mrzonki, i Panu Bogu postawi świeczkę i diabłu ogarek, ludzie są mistrzami świata w narzekaniu a naprawdę potrafią żyć, nie jak inne narody, które są najszczęśliwsze na świecie we wszysktich badaniach, byle tylko im nie zabrakło antydepresantów dla tej większości co bierze, podziwiać ich trzeba i naprawdę jest za co, ale i my mamy swoje mocne strony, a jakość życia to nie tylko pieniądze i z tego trzeba korzystać, bo u nas biel i czerwień układa się w pasy a nie w kratę, co chyba ma swoje symboliczne znaczenie – przerwa. Na miesiąc.