Milczenie baranów
W Iranie wrze z powodu podejrzeń o sfałszowanie wyborów. Światowe i lokalne media tradycyjne [stare] przez kilka pierwszych dni nawet się o tym NIE ZAJĄKNĘŁY [ledwie liznęły temat] , serwując ODBIORCOM tę samą sieczkę co zwykle. Można by pomyśleć, że wszyscy interesują się tylko pierdołami i Holokaustem.

Teraz okazało się, że ludzie wcale się na media nie oglądają. Skupieni wokół internetowych serwisów społecznościowych, TWORZĄ treści, organizują się i INFORMUJĄ świat o wydarzeniach w zniewolonym kraju. Akurat jeśli chodzi o Iran, to emocjonowanie się tym kto kogo przemoże w tym momencie ma sens taki jak za komuny. Nowa ekipa nie chce w gruncie rzeczy niczego zmieniać, tylko uważa, że ma lepszy pomysł na zakonserwowanie tego co jest. Jeśli mówimy o czymś rewolucyjnym w Iranie, to upatruję to właśnie w tym, że media PRZESPAŁY temat i pozostały daleko w tyle za zwykłymi ludźmi, za nowym, SPOŁECZNYM medium.
Te same media, które zawsze były pierwsze i za gorący news dałyby wszystko. A gdy nie było newsu, to gotowe oszukać, czyli same stworzyć ‘fakt medialny’. Tym razem nie było ich tam, gdzie dzieją się rzeczy istone dla świata. Pozostały ogarnięte stuporem, tak jak i zbaraniali przywódcy zachodniego świata, którzy mieli chyba nieco inne rachuby. Media nie potrafiły nawet w porę skorzystać z internetu. Dopiero poniewczasie zajrzały tam i… zaczęły komentować informacje! Nie informować! Bo to normalni ludzie mają informacje i chęci, a teraz mają i środki, żeby je przekazać dalej. Nie bez racji pada dzisiaj stwierdzenie “To my jesteśmy media” . Czyżby koniec z pośrednikami, z UZURPATORAMI tzw. czwartej władzy, przez nikogo nie nadanej, z MANIPULATORAMI rzeczywistości? Kto wie.
16 czerwca 2009 o godz. 19:37
Nie przesadzałbym w krytyce “uzurpatorów” i “manipulatorów” i wychwalaniem indywidualnych internautów, bo i oni potrafią przekręcać fakty, zwykle nawet nie próbują być obiektywnymi. Pomijam, że często w ogóle nie poświęcają czasu na sprawdzenie informacji. Owszem, jeśli chodzi o tempo informacji “stare media” zaspały w sprawie Iranu i z podziwem obserwuję, jak sprawnie organizują się i przekazują informacje irańscy internauci. Liczę jednak na to, że profesjonalne dziennikarstwo nie skończy się, gdy 90% społeczeństwa będzie miało w kieszeni komórkę z Twitterem (i oczywiście aktywnym kontem). Dziennikarska robota wymaga doświadczenia, wiedzy i warsztatu (co oczywiście nie znaczy, że nie mam mediom wiele do zarzucenia).
16 czerwca 2009 o godz. 20:33
Wydaje mi się, że slyszalam w radiowej Trojce o “sfałszowanych wyborach”…ale fakt, faktem, niewiele na ten temat…chyba nie na rękę (nie wiem komu) poruszanie tego tematu…
16 czerwca 2009 o godz. 20:37
Taaa…a to chyba jednak nadal mrzonki. Tak było przy Katarynie, tak jest przy Iranie, tak będzie ciągle. Wkurzamy się na papierowe media, twierdzimy, że oto nastąpił ich zmierzch…aż pewnego dnia, jak za bardzo będziemy podnosić łeb, jakiś Donald Trump wykupi Twittera i go zamknie:) Brak monopolu nie oznacza śmierci.
16 czerwca 2009 o godz. 20:42
@Szuszu: Witam:)
To prawda, że takie ogólne krytykowanie wszystkich mediów i dziennikarzy jest nieuzasadnione. Chyba sam się naraziłem przez to na zarzut nieobiektywizmu, ale chodzi mi jednak o media en masse.
O uzurpacji władzy mówię w momencie, gdy z naturalnego prawa każdego obywatela do wyrażania poglądów i rozpowszechniania informacji raptem zostają wywiedzone korporacyjne przywileje i pretensje do [sprawowania] prawnie sankcjonowanej roli w państwie. Media społecznościowe mają szansę przywrócić nautralny porządek w tym zakresie.
O manipulacji chyba nie raz każdy z nas się przekonał, gdy opierał swoje sądy na medialnych newsach, a rychło okazywało się, że nie są one rzetelne. Mam też osobiste doświadczenia jak takie newsy powstają i jak w krzywym zwierciadle mogą pokazać rzeczywistość.
Co do reszty pełna zgoda. Ja też mam nadzieję, że profesjonalne dziennikarstwo nie zniknie. Z czasem część ludzi nowego medium opanuje jego zasady, a część dotychczasowych dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia nauczy się wreszcie zasad mediów społecznościowych i zacznie w nich w pełni funkcjonować. I będzie to z korzyścią dla nas wszystkich.
16 czerwca 2009 o godz. 20:56
@Beata: Jak ognia unikałem wchodzenia w teorie spiskowe. Ale to może wyglądać tak, jakby komuś to co się dzieje nie było na rękę ;)
@WT: kataryna to pipa. Poczekajmy co zrobi Kominek Dr Oetkerowi :) A na poważnie, to brak monopolu nie oznacza śmierci, ale coś gorszego – spadek zysków. Dlatego też nie mam złudzeń, że jeszcze będzie się działo w tych internetach.
16 czerwca 2009 o godz. 22:07
pieniądze, pieniądze, zysk… a idea?! (zawołała rozpaczliwie i skonała…i wróciła do kraju!:) )
17 czerwca 2009 o godz. 09:05
@Slawkas: O ile niemal zawsze z Tobą się we wszystkim zgadzam, to tym razem dla odmiany muszę zaoponować. Zdziwiony jestem Twoim wpisem, szczególnie ze względu na to, iż mieszkasz za granicą, więc pewnie masz dostęp do szerszego wachlarza mediów niż przeciętny Kowalski w kraju. Tego, co dzieje się w polskich mediach, nie mogę oceniać, bo zwyczajnie ich nie obserwuję, jednak oglądam regularnie programy informacyjne naszych zachodnich sąsiadów (czasem też trochę CNN), gdzie nie zauważyłem żadnej ciszy w rzeczonym temacie. Tuż po wyborach w piątek wszystkie programy informacyjne w Niemczech informowały, niemal panicznie, o zamieszkach w Iranie. Od kilku dni oglądając te programy za każdym razem słuchałem o rozwoju sytuacji.
Skąd Twoje wnioski? W jakiś sposób Twój wpis wydaje mi się pisany pod pewną ideę, która Ci się marzy:) Do tego jednak jeszcze chyba daleko, nie zauważyłem, by media tutaj dały literalnej d…
17 czerwca 2009 o godz. 13:55
@slawkas: pipa?:) Co do pana K. i Dr. O. – nic z tego nie będzie. Jak zechcę, to będę kupować ich kisiel, bo mi smakuje, a nie dlatego, że cenzurują sieć. To nieco inna sprawa niż z Katarzyną S., bo producent budyniu nie jest konkurencją dla bloga, a gazeta już tak. A sam spadek zysków – nie będzie (póki co) aż tak drastyczny. Nie wierzę, że nagle całe starsze pokolenie przesiądzie się z TV i gazet na neta. Tu potrzeba czasu, a to daje możliwość ewolucyjnego dostosowania się dla tzw. starych mediów. Ergo – za n lat głównym dostawcą wiadomości na świecie będą mainstreamowe media, tylko że w sieci. Mainstream zawsze wyprzedzi blogi / twitty ze względu na fundusze, infrastrukturę, dostęp do informacji, ludzi…CNN jak zechce, to sam jakąś wojnę wywoła, żeby mieć o czym nadawać. W ten sposób nadal będziesz miał te same dziennikarskie indywidua, co obecnie, ten sam sposób reglamentowania informacji, to samo eksponowanie pewnych faktów. A blogi “niepokorne” będą pełnić rolę, jaką dziś spełnia…bo ja wiem? Nasz Dziennik, Najwyższy Czas, Trybuna czy jakieś pismo Młodzieży Wszechpolskiej.
@fi: to jest pewien paradoks, ponieważ świadomych internautów nie oburzyło milczenie w tradycyjnych mediach (tego raczej nie ma, choć Iran nie jest jedynką np. w polskich mediach, ew. na zasadzie, o której wspomniał Slawkas, tj. jako komentowanie akcji internetowej). Sieć oburzyła się na milczenie głównych mediów w sieci. Popatrz na screenshoty u Pawła Lipca (Fanatyka):
http://webfan.pl/nowe-media-vs-stare-media-sprawa-iranu.html
Notabene ciekawy wpis, choć z uwypukleniem nieco innej kwestii – czy my, w Polsce, potrafilibyśmy tak zareagować (sorki Autorze, że reklamuję i to nie siebie).
A posądzanie Autora o pisanie pod z góry założoną tezę…no co Ty, nie znasz nas?;)
17 czerwca 2009 o godz. 20:14
@fi: Ale mnie ćwiczysz! Już dobra, nie będę więcej na Cytadeli nabijał się z uczonych w fizyce:)
Skąd moje wnioski? Z własnego doświadczenia. Z zaskoczenia jakie mnie spotkało, gdy nagle uświadomiłem sobie skalę zamieszek w Iranie w porównaniu z tym, o czym informują media.
Co do mediów, to ja korzystam głównie z polskich i trochę z duńskich. Odnośnie krajowych, daję przykład z dzisiaj. Przepraszam, jeśli w czymś się mylę w szczegółach, ale trend jest taki. Po południu odebrałem w RSS coś ponad 80 newsów z rp.pl. Z tego 2 można zakwalifikowac jako związane z tematyką Iranu. Jeden to niezwykle przenikliwa uwaga Obamy, że Ahamijad i Musavi niewiele się różnią. Pewnie Zbig Brzeziński przeczytał o tym u mnie na blogu i mu to uświadomił. Druga, to amerykańska pomoc w postaci prośby Departamentu Stanu do Twittera o przesunięcie konserwacji serwerów. To jest swoją droga ciekawe, bo to już nawet rząd potrafi sam z siebie pomóc innym krajom, tylko prywatna korporacja. Odnośnie sytuacji w Iranie było 0 newsów, o ile pamiętam. Jest to w czasie, gdy sytuacja tam jest w punkcie przełomu.
Prasę duńską czytam dla ciekwostek krajowych i ćwiczenia języka Tv i radio nie słucham, więc nie wiem, jak tam oni. Ale z czytania prasy odczucia mam podobne jak wyżej, potwierdzone dzisiaj specjalną kwerendą dla Twojej ciekawości;)
“Jyllands Posten” daje faktycznie po kilka newsów dziennie, nie można powiedzieć, ale co pisali od piątku? Z początku ogólnie o wyborach, jakieś wątpliwości co wyników itp., wreszcie nieśmiało zaczynają się doniesienia typu 2 tys. protestujących (potem zobaczyłem na zdjęciach setki tysięcy), 60 (było kilkakrotnie więcej) zatrzymanych i tyle. Najwyraźniej opierali się na informacjach od irańskiej agencji rządowej. Teraz już jest poważniej, ale słowa “facebook’ i “twitter” rzucją się w oczy.
“Berlingske Tidende”, w tym temacie plaża. Jeden – dwa newsy dziennie (oba te dzienniki mają bardzo rozbudowane serwisy w internecie). Dopiero wczoraj podali informacje o zabitych… z powołaniem na BBC:) Wiadomości o ofiarach śmiertelnych i nawet ich zdjęcia można było w sieci zobaczyć wcześniej. Ciekawostka – słowa kluczowe z dzisiaj to “Twitter-revolution i Iran” :) Co jest zresztą dokładnie głównym tematem, który dyskutujemy, bo przecież sytuacja polityczna jest do tej dyskusji tylko pretekstem.
Info o zachowaniu mediów światowych (miałem na myśli CNN) podałem za innymi blogami. Przyznaję, trochę na pałę, na zasadzie, że im zawierzyłem, ale z tego co piszą coraz to z innych stron, to się potwierdza. Sam sprawdziłem tylko ich aktualną wczoraj przed południem stronę główną, co tylko sprowokowało wtręt we wpisie o Holokauście.
To tyle. Ważne jest tutaj, co robiły tradycyjne media przez pierwsze 24 godziny. To trzeba by przesledzić. Teraz to już jest śnieżna kula, a chodzi o to, że temat przespały. Wygląda na to, że minęły czasy, gdzy CNN nawdawała na żywo relację z lądowania Amerykanów w Somalii, marines byli zaskoczeni a świat zachłystywał się nowym wymiarem informacji w telewizji. Okazuje się, że to był szczyt możliwości – pozyskać iformację od czynników oficjalnych, do udzielenia której są oni zmuszeni prawnie, a potem wysłać zawczasu reporterów. A co jeśli taki Ahmadijad albo Mussavi nie musi nic dziennikarzom powiedzieć albo może ich wprowadzić w błąd? Lipa. Kończy się dziennikarstwo? :))
17 czerwca 2009 o godz. 20:58
@Slawkas: No, to nazywam wyczerpującą odpowiedzią, przyłożyłeś się:) Chyba rzeczywiście trochę się rozminęliśmy w intencjach, tak jak pisze WT – Tobie bardziej chodzi o media w Internecie, ja nawiązałem do tzw. “tradycyjnych”, przy czym zastrzegam, że nie czytam prasy codziennej, więc tutaj nie mogę się wypowiadać, w zasadzie pisałem tylko o programach informacyjnych w telewizji. Wierzę w to, co piszesz, nie mam powodu Ci przecież nie wierzyć, skonfundowany jednak jestem tym zróżnicowaniem pomiędzy mediami “webowymi”, które, jak piszesz, się nie popisały i sprawę przespały, a państwową (choć komercyjną też) telewizją w Niemczech. Tam naprawdę od piątku trąbiono o całej sprawie, bez umniejszania jej wagi, pamiętam zresztą sam, że oglądają bodajże w sobotę informacje z Iranu poczułem jakieś niemiłe kłucie gdzieś w środku, bo ujrzałem już oczami wyobraźni prawdziwą zadymę, w którą to się może globalnie przerodzić. Pewnie nie tak będzie, jednak świadczy to o tym, że Niemcy nie popiskiwali tylko pokątnie o temacie, a traktowali go poważnie, jako jeden z ważniejszych tych dni.
Na pewno masz rację, że nie wygląda to tak jak w Somalii (czy Iraku lub Afganistanie swego czasu), ale bo ja wiem, czy powodem jest “przespanie” tematu? Raczej nikłe zainteresowanie ludzi oglądających CNN tym zagadnieniem, mało patriotycznie dobitnych obrazów dla Jankesów (nie ma to jak oglądać grad zielonkawych światełek amerykańskich spadających na Irakijczyków w dniu inwazji) czy jeszcze coś innego. Przyczepiłem się w sumie tylko dlatego, że od jakiegoś czasu generalnie istnieje jakiś trend, który wytyka gdzie się da błędy mediom tradycyjnym i gloryfikuje “media internautów” (cokolwiek to ma być). Oczywiście, media tradycyjne to sporo syfu, nie owijając w bawełnę, jednak nie jestem jeszcze przekonany o mocy Internetu w tym sensie. Mogę się mylić, pewnie:)
Pozdrawiam serdecznie!:)
17 czerwca 2009 o godz. 20:58
@Beata: To wąska granica. Sama pracujesz w jakimś sensie dla idei, to masz pojęcie, co by się działo, gdy w to zaangażować duże pieniądze. Dobro dzieci nie miałoby żadnego znaczenia, a tacy jak Ty zostaliby sprowadzeni do roli Don Kichote :( To się wiąże z moimi ogólnymi poglądami na tematy twórczości w sieci i serwisów społecznościowych, może będzie o tym wpis.
17 czerwca 2009 o godz. 21:02
@WT: Jak już napisałem Slawkasowi – rozminęliśmy się w interpretacji pojęcia “media”, nie obserwuję mediów w Sieci, więc nie mogę się wypowiadać co do tego, czy rzeczywiście coś przespały czy też nie. Jedynką ten temat nie był chyba nigdzie, obojętnie w jakich mediach – przecież nie ma się co oszukiwać, że temat zamieszek w Iranie po wyborach jest jednak niezbyt nośny, cóż, jest zadyma, ale ani puczu nie ma, ani tysięcy zabitych, zresztą to tak daleko stąd… I nikt nie odpalił nawet atomówki. Brzmi to cynicznie, ale taka jest prawda – zbyt mało się stało, by była to jedynka. Oczywiście to nie moje zdanie – bo wydarzenia w Iranie to coś bardzo ważnego dla nas wszystkich – ale kreatorzy informacji, czy jak ich tam nazywać, aż tak się nie napalili:)
17 czerwca 2009 o godz. 21:28
@fi: To ważne co piszesz o niemieckiej tv, bo ja nie ukrywam, że przeciwnie, swoje zarzuty rozciągałem na wszystkie media “tradycyjne”. Może się okazać, że zbyt pochopnie, i to być może jest to, co mi delikatnie zarzucił Szuszu.
@all
Wiąże się z tym co wyżej, i zresztą ze wszystkim co piszecie sprawa obiektywizmu. Chciałem na to zwrócić uwagę w planowanym wpisie, o którym piszę do Beaty, ale wspomnę z konieczności już tutaj.
Nie powiem, że określenie ‘obiektywny’ w kontekście tego blogu uznałbym za potwarz, ale to jest blog osobisty i on nie musi i nie może być obiektywny. Kapitalny jest w tym momencie cytat z artykułu na WebFan, który zlinkował WT:
“Nowe media są szybsze, są na bieżąco i nie usiłują być obiektywne – przynajmniej się za takie nie podają”.
Niesilenie się na obiektywizm jako zaleta! Zapewne skrót myślowy, ale jakże znamienny i… podpisuję się pod tym. Kto wchodzi na czyjś blog, czyta czyjeś osobiste poglądy. Godzi się z nimi lub nie, ale nieczysta w tej grze byłaby tylko manipulacja faktami. Jednak ich ocena należy do autora. To stanowi siłę blogów.
17 czerwca 2009 o godz. 21:32
@WT: Oj, chyba mainstream nie da rady, przynajmniej tak pokazują różne sytuacje, jak choćby ten Iran. A już przynajmniej nie wcisną nam żadnej wojny w Albanii (jaki to był film?) :) Raz -dwa sprawdzimy to na Twitterze.
17 czerwca 2009 o godz. 21:48
slawkas, znowu moj koment wpadl Ci do smieci?
nieee, ja sie w koncu obraze!
17 czerwca 2009 o godz. 21:50
napisałam, że mało zabitych było, dlatego niemedialnie…:(
17 czerwca 2009 o godz. 21:57
@Beata: tym razem w spamie nic nie ma. Chyba nie wyszło coś po Twojej stronie:(
Co do zabitych, to czasami bardziej wymowne jest, gdy jest ich mniej. Tylko że, jak widać, jeszcze więcej zależy od tego, kto pisze. Jakiś tam świadek z aparatem to dla mediów za mało.
17 czerwca 2009 o godz. 22:30
Oj? Oj! Niedobrze…ale łacze mam…burzy niet…cenzura? gdzie tam!
a w wiadomościach tvn 24, sklonowany pies bohater przed protestami w Teheranie
19 czerwca 2009 o godz. 07:47
@Slawkas: Fakty i akty (Wag the Dog). DeNiro i Hoffman, świetny film, nie powiem. Zdanie z tego obrazu często sobie powtarzam: na wojnie musi być wróg, inaczej jest nudna.
I tak chyba jest z Iranem – co to za wróg? Przecież nikogo nie napadł – oni się sami wyrzynają! Więc to nudne jest, najwyżej “Holyłud” zrobi z tego za jakiś czas film, o romantycznej miłości irańskiej bojowniczki o prawa kobiet, samotnej matki pięciorga dzieci po operacji powiększenia piersi (w tej roli Salma Hayek) oraz strażnika rewolucji, który odkrywa, że islam to także piękno i dobro, a poza Iranem istnieją kraje, gdzie on i jego ukochana będą mogli spokojnie żyć (w tej roli Antonio Banderas) – a wszystko to w scenerii ogarniętego płomieniami rewolucji Teheranu (w tej roli jakaś dziura w Meksyku). Namyętność. Woyna. Świat w płomyeniach. I sto słoni. (z czego to cytat, kto wie?:) Film wyreżyseruje Steven Spielberg, więc będą mogły pójść na niego dzieci, wybuchy będą w nowej technologii 10D, obraz pobije wszelkie rekordy otwarcia, obejrzy go w samym nowym jorku 100 milionów osób, w Polsce krytycy będą narzekać, że film spłyca rolę Polaków w obalaniu wszelkich reżimów, ale tłumy i tak będą pchać się do kin drzwiami i oknami, a Wisława Szymborska powie, że ten film ma nam coś ważnego do powiedzenia.
A jeżeli w filmie wątek Twittera się zbyt rozbuduje, to zatrudni się Meg Ryan i Toma Hanksa, po czym zatytułuje wszystko “You’ve Got Mail 2: Riots in Teheran”.
19 czerwca 2009 o godz. 19:12
reeplay
WT – coś tak zgorzkniał…:(
19 czerwca 2009 o godz. 19:13
3 raz nie napiszę:(
19 czerwca 2009 o godz. 20:15
@Beata: Wolność dla Iranu i komentarzy – precz z programami antyspamowymi! :)
PS. Nie wiem dlaczego to bydlę się nauczyło zatrzymywać Twoje komentarze.
19 czerwca 2009 o godz. 20:19
@WT: Rób tak dalej, to jakiś head-hunter z Hollywood Cię wyłapie i będziesz pisał scenariusze dla Columbia Pictures zamiast komentarze u nas. Chcesz tak skończyć?!
19 czerwca 2009 o godz. 20:20
Sławkas…ale będzie bogaty…
19 czerwca 2009 o godz. 20:22
To bydle mnie nie lubi:(
19 czerwca 2009 o godz. 22:51
@Beata: ależ ja słodziutki jestem, a nie gorzki…
@Slawkas: nie przeszkadzałoby mi, o ile byłbym scenarzystą działającym samodzielnie, a nie trybikiem w maszynie wypluwającej scenariusze. Zresztą – kiedyś napisałem scenariusz filmu pełnometrażowego, fabularnego, 120 stron…i leży sobie gdzieś, na jakimś CD. I nie wiem, co mam z nim zrobić. Ale o tym to może kiedyś, gdzieś napiszę. Zasadniczo kręciłoby mnie to, wiesz? Ale komentarzy u Ciebie, Amigo, nie porzucę:) (u fi i Beaty też, nie łudźcie się).
20 czerwca 2009 o godz. 22:02
jak wygram w totka, WT, to robie film…myslałam o własnym scenariuszu, ale najpierw wezmę Twój!
21 czerwca 2009 o godz. 01:13
Wiedziałem, że to prowokacja! Wszędzie dookoła literaci… A ja się dziwię, skąd tu takie blogi i komentarze:)
21 czerwca 2009 o godz. 10:34
@Beata: trzymam za słowo!:) ale to jest sensacyjny (spoko, nie ma wielu wybuchów), więc weź to pod uwagę.
@Slawkas: fajna obelga – ty literacie, ty!:)
BTW, wracając do tematu wpisu – gazeta.pl zaczęła coś, co można nazwać “relacją na żywo”. Ale nie podniecajmy się zbytnio…
21 czerwca 2009 o godz. 17:29
jest do wygrania 8 000 000!
wyzwisko tez mi sie podoba:) nie mam nic przeciwko, żeby na któregos z Was wołać np “Ty,, noblisto!”
22 czerwca 2009 o godz. 19:13
W Iranie nadal wrze, myślę, że, niestety, musi tam sie jeszcze wiele “nadziać” a i tak nie wiadomo jak to się skończy.
200 osób na manifestacji niewiele zdziała…chyba że polskie dane nieprawdziwe
22 czerwca 2009 o godz. 20:00
fakty, nie opinie.
czyny, nie słowa.
http://czepialski.blox.pl/2009/06/Blogaskowa-rewolucja-20.html
22 czerwca 2009 o godz. 21:41
@Radek Zaleski: Witaj w pierwszym komentarzu na tym blogu:)
Fakty są podstawą mediów informacyjnych. Osobno możemy dyskutować, na ile się tej podstawy trzymają.
Dobór omawianych faktów potrafi być najbardziej wymowną opinią.
Czyny to co innego, ich podstawą wcale nie muszą być fakty. Jako antropolog społeczny wiesz o tym najlepiej.
Słowa nie raz w historii dorównywały wagą czynom, czy może same w sobie stanowiły czyn, więc to zestawienie nie jest wykluczające.
Ten blog nie jest informacyjny ani w żadnym punkcie ekspercki. Jest absolutnie subiektywny, chociaż nie za bardzo opiniotwórczy. Właściwie to jego podstawowa wartość.
Pozdrawiam:)
22 czerwca 2009 o godz. 22:20
Chłopie, Sławkas, przed chwila wlazłam na “czepialski” i jestem pod wrażeniem!
Jesteś niesamowicie opiniotwórczy, jesli ktoś zadał sobie tyle trudu…
co prawda linki są głównie z jednego źródła, ale…
co innego informacja (czyn) a co innego analiza przyczyn czy diagnoza danej sytuacji (słowa poprzedzone faktami, wspierane przez czyn i opinie)
takie jest moje zdanie
oho!
22 czerwca 2009 o godz. 22:34
@Beata: ja sam jestem pod swoim wrażeniem! :) Oczywiście byłem tam i zostawiłem komentarz – byłaś wcześniej, wścibska…
22 czerwca 2009 o godz. 22:49
bo wiesz, czasami korzystam z tego żem baba i wchodze pierwsza, albo pozwalam sie całowac w dłoń:)
22 czerwca 2009 o godz. 23:53
Dyskusja toczy sie dalej:
http://www.gadzinowski.pl/index.php/2009/06/22/smiecio-newsy-w-mediach-a-sprawa-iranu/
http://antyweb.pl/jest-nowa-moda-na-twitterze-iran-czyli-badz-zielony/#comments
http://czepialski.blox.pl/2009/06/Blogaskowa-rewolucja-20.html
23 czerwca 2009 o godz. 07:27
dysktujcie, dyskutujcie, a TAM sie to wszystko rozmyje…rozlezie… wsiaknie w glebę
23 czerwca 2009 o godz. 13:32
@Jacek Gadzinowski: Witaj. I dzięki za komentarz.
Dyskusja, tak jak przypuszczałem, w pewnych wątkach staje się niezwykle drobiazgowa, aż do rozmycia tematu. Osobiście wolę wtedy zatrzymać się w pewnym miejscu, nawet kosztem uogólnień – internet jest specyficznym medium. Z zainteresowaniem śledzę Twoje medialno-społecznościowe przedsięwzięcia. Pozdrawiam :)
23 czerwca 2009 o godz. 13:44
@Beata: Tak mi się ułożyło, że mam do czynienia z uchodźcami z całego świata. Wymień jakiś punkt zapalny, a ja jutro będę rozmawiał z ludźmi stamtąd. Wiesz co dla mnie jest porażające? To, że ci ludzie chcą lepszego życia, a przywożą swoje wojny ze sobą. Walczyli ze sobą tam, te same walki toczą i tę samą nienawiść czują tutaj. Ciągle czują ten sam strach przed “tymi drugimi”, którzy są tu obok, są tak samo uchodźcami lub emigrantami. Nie wiem, jak można im pomóc tak naprawdę.
23 czerwca 2009 o godz. 19:06
Slawkas…wlasnie…nie w kazdą glebę wsiąknie…masz bardzo trudną pracę, bez widoku na sukcesy, stresogenna…wygląda na to, że nienawiść mają we krwi…
prawie w każdej wsi w mojej gminie są rodziny, które procesują się ze sobą, czasami od 30 lat…
23 czerwca 2009 o godz. 21:12
@Beata: nie, nie, to nie praca. Nie wiem, czy bym mógł taką wykonywać. To wyzwanie bardziej dla takich Osób jak Ty. Dania co roku przyjmuje określony kontyngent uchodźców, wciąż z nowych rejonów. Jeśli w dotychczasowych rejonach dochodzi do przesileń, to uchodźcami stają się poprzedni ciemiężyciele, uciekający z kolei przed zemstą. Albo uciekają ludzie z rejonów wojny, takiej normalnej… Oprócz tego filtruje się zwykła emigracja, ze swoimi przyzwyczajeniami i, jak się okazuje, uprzedzeniami. Znam tych ludzi z siąsiedztwa, ze spotkań rodzicielskich lub ze szkoły językowej i ośrodka integracyjnego. Mają we krwi nienawiść, ale też strach. [Nie wszyscy oczywiście są tacy, i nie zawsze. Na codzień to przewaznie są sympatyczni ludzie.] To jest wszystko beznadziejnie przemieszane.
23 czerwca 2009 o godz. 22:11
rozumiem, Slawkas, zmylila mnie Twoja chęć (jednak chęć) pomocy…bo pytanie jak? zawiera w sobie “gdybym tylko mógł…”
to jeśli żyjesz z tymi osobami blisko – osiedle, sklep, szkoła, to jest to też bardzo trudne, mimo woli pewnie musisz czasami dokonywać wyborów, kogo poprzeć, albo udawać obojętność, starać się być po środku konfliktu…
najgorsza jest agresja zrodzona ze strachu, upokorzeń …nieprzewidywalna w skutkach, może to nie całkiem dobry przykład, ale ostatnie tragiczne w skutkach strzelaniny w szkołach dokonane przez uczniów były wynikiem ich strachu i upokorzeń…
24 czerwca 2009 o godz. 08:46
wszedł? to proszę przywrócić te z wczoraj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
24 czerwca 2009 o godz. 14:51
@Beata: jeszcze raz muszę Cię przeprosić. Może komentarze są zatrzmywane, bo często komentujesz? Próbuję poszukać, czy jest jakaś opcja, że każdy Twoj komentarz musi być przepuszczony.
Właśnie tak to wygląda jak piszesz. Albo może gorzej, tylko my czasem sami możemy nie wiedzeć, kiedy łamiemy komuś serce, a kiedy stąpamy po ogonie tygrysa. Normalnie trudno sobie wyobrazić, jaki paniczny strach może wywołać proste pytanie “Skąd jesteś?”. Albo jaką nienawiść wzbudza pochopna odpowiedź w postronnych z pozoru słuchaczach. Albo to, że z kimś rozmawiasz, a po jakimś czasie zauważasz, że inni dotychczas dobrzy znajomi zaczynają cię unikać. Itd. Do tego przeżycia wielu z nich są takie, że serce się kraje. Tak się domyślam, bo oni nie za bardzo chcą opowiadać. Trudno być na to obojętnym. Tylko czasem wymykają się im jakieś wzmianki. Generalnie też unikają komentowania bieżącej sytuacji w swoich krajach, nie odrazu się otwierają.
24 czerwca 2009 o godz. 15:13
ŚWIT ŻYWYCH MEDIÓW…
p
div id _mcePaste style position: absolute left: -10000px top: 0px width: 1px height: 1px overflow-x: hidden overflow-y: hidden text-align: justify span style font-size: small Z okazji zamieszek powyborczych w Iranie sporo się mó…
24 czerwca 2009 o godz. 21:39
Podobno “Wybiorcza” wczoraj albo dzisiaj powtórzyła tekst z “Polityki” o blipowaniu “Świergot zdechłych wron” czy coś i do tego dołączyła wkład własny o “beczeniu baranów”. Czy ktoś może to potwierdzić i ewentualnie zrobić dla mnie skan? Jeśli tak, to bezcenne! Umieszczę to sobie na stronie na znak, że ja też zacząłem kształtować opinię mediów mainstreamowych:)
24 czerwca 2009 o godz. 22:27
Slawkas – Ty mi nie mydl oczu zbyt częstymi komentarzami! to spisek jest i juz!
Wybiórczą mam w czwartki (bo opera), i z DF, ale zdziwieniu Twojemu to ja się dziwię, naprawdę…a skąd oni niby maja brac teksty? Dziw się dalej i pisz, niech mają na liste płac
25 czerwca 2009 o godz. 19:57
@Beata: to nie zdziwienie, to jest rozbawienie paradoksem. Jeśli ktoś czemuś się z całych sił przeciwstawia to przecież uzależniony jest od tego dokładnie tak samo, jak gdyby popierał…