Zmierzch twardej twórczości

Do napisania tej notki skłonił mnie wpis na blogu dedykowanym alternatywnej metodzie trepanacji czaszki oraz mój komentarz pod nim. Temat krąży wokół komputerowego oraz internetowego piractwa. Sądzę, że jedną z przyczyn rozpowszechnienia tego zjawiska jest zderzenie w tej samej sferze, w necie, dóbr o tym samym przeznaczeniu i będących na porównywalnym poziomie, a jednak wytworzonych i oferowanych według odmiennej filozofii.

Ktoś, kto ma dostępne w sieci darmowe lub bardzo tanie treści, z trudem zrozumie i zaakceptuje ograniczenia i finansowe roszczenia komercyjnych twórców, producentów, dystrybutorów i ich reprezentantów.

Sprzedaż za pośrednictwem internetu dóbr materialnych to osobny temat. Ale sprzedaż dóbr niematerialnych – utworów muzycznych, filmów, gier, programów, idei itp. z takim założeniem, że sieć jest tylko kolejnym kanałem dystrybucji, może okazać się ślepą uliczką. Czy w ogóle będzie potrzeba posługiwania się internetem do dystrybucji takich dóbr wytworzonych gdzieś poza siecią w celach komercyjnych, skoro już dzisiaj można znaleźć w niej produkcje zapierające dech w piersiach, stworzone przez nominalnych amatorów i bez zbytnich ceregieli udostępniane. Ba, często tworzone z myślą o takim udostępnieniu.

Czy np. dzisiejsze problemy papierowej prasy to nie jest tylko przygrywka do jeszcze większych przeobrażeń? Blogerzy już przejmują rolę tradycyjnych dziennikarzy. Wielu z nich pisze lepiej, bardziej na czasie, bezkompromisowo i przenikliwie. Być może rola zawodowych twórców w dzisiejszym rozumieniu też się kończy.

Muzyka, kabarety, filmy, wyczyny sportowe itd w wykonaniu tzw. amatorów, nieraz biją na głowę to, co mają do zaoferowania wielkie wytwórnie skupiające profesjonalnych twórców. Wielu świetnych ludzi ma na co dzień z czego żyć i dopiero obok tego tworzy rzeczy, które potem bez problemu udostępnia w sieci. Ktoś, kto w takiej sytuacji będzie chciał za swoje produkcje wydrzeć większą kasę, będzie miał spory problem. Już ma.

8 komentarzy do wpisu “Zmierzch twardej twórczości”

  1. Beata pisze:

    a masz pomysl na wyjscie z tego?

  2. slawkas pisze:

    @Beata: Nie mam. Nawet jakbym przypadkiem wpadł, to nigdy go nie upublicznię:) Sądzę, że to naturalny proces i bardzo korzystny dla użytkowników internetu i społeczeństwa.

  3. WT pisze:

    Wiesz, w cieci można zarabiać, ale trzeba być bardzo dobrym. Stąd strach np. polskich dziennikarzy…

  4. Beata pisze:

    Slawkas – dali by Ci Nobla! przemysl!

    WT – pewnie, że strach. przeciętność tez chce żyć…

  5. slawkas pisze:

    @WT: Zarabiać – da się, jeśli ktoś chce tylko dorobić. Utrzymanie dla rodziny to może dla nielicznych z tego być, i tylko przez krótki okres w życiu. Kilka lat po pęknięciu bańki internetowej wezbrała pusta bańka web 2.0 i tylko patrzeć jak ona trzaśnie.

    @Beata: Nobel to było by coś. Ale z czego? Z literatury? Cóż ja piszę w porównaniu do Ciebie. Za pokój? Blog TAKTYCZNY? Żarty… :)

  6. antyfaszysta pisze:

    Slawkas uogólniłeś zbyt mocno.
    Co do sprzedaży dóbr materialnych, to internet (do cholery, dlaczego to trzeba pisać z dużej litery?) jest tylko kolejną ścieżką dystrybucji. I pewnie nigdy nie stanie się jedyną.
    Co do dóbr niematerialnych, to skupię się na “swojej działce”. Mam totalnego fioła na punkcie muzyki. Słucham generalnie wszystkiego oprócz… (tu następuje nieistotna wyliczanka). Niestety, alternatywna muzyka (znaczy ta ukazująca się poza komercyjnymi stajniami) jest po prostu cienka. Dziś, by być dobrym muzykiem (sportowcem, reżyserem), trzeba być zawodowcem. W przypadku muzyków, najlepsze (najbardziej odkrywcze) kapele są wyłapywane bardzo wcześnie przez zawodowych łowców talentów (także, a może przede wszystkim, w internecie). Dostają kontrakt i się sprzedają przez półki Media Markt lub internetowe księgarnie. Grzebię i słucham, bo na muzykę jestem chory :) Naprawdę, w necie to większa sieczka niż w MTV.
    Co do dziennikarstwa, to masz rację, to “obywatelskie” jest co najmniej nie gorsze od tego “zawodowego”.
    A co do kina… sorry, ale amatora zazwyczaj nie stać na wyłożenie iluś tam milionów, by zrobić superprodukcję, np. “Władcę Pierścieni” czy kilkanaście odcinków “Mistrza i Małgorzaty”.
    Bezdyskusyjnie jest super rzeczą możliwość pokazywania swojej twórczości przez wszystkich, którzy chcą się nią podzielić i to na skalę światową.

    Napisałeś “Muzyka, kabarety, filmy, wyczyny sportowe itd w wykonaniu tzw. amatorów, nieraz biją na głowę to, co mają do zaoferowania wielkie wytwórnie skupiające profesjonalnych twórców.” Nie zgadzam się! No, może z wyjątkiem jeszcze wyczynów sportowych :-) Bo kumple mojego syna tworzą lepsze widowisko grając w piłkę na boisku za blokiem, niż większość kopaczy extra (hłe, hłe) ligi. Ale do Barcelony to im jeszcze daleko…

  7. slawkas pisze:

    @anty: Bardzo trafne uwagi i na ten moment nie mam za wiele argumentów na poparcie swojej tezy, poza tym, że mamy w tej chwili sytuację będącą pewną częścią procesu. Gdyby ten proces był już zakończony lub widoczne byłyby wyraźnie trendy, których się spodziewam, to moja opinia byłaby banałem. A tak jest dla większości bzdurą, natomiast dla bardziej powściągliwych czymś kontrowersyjnym:) Zacząłem pisać odpowiedż, ale mi się rozrosła tak, że opublikuję ją jako osobny wpis. Jutro, bo dziś wyjeżdżam:)

  8. Beata pisze:

    slawkas, Nobel z rozsądne “uporządkowanie” internetu:) pod względem finansowym oczywiscie…
    czyli z ekonomii
    czekam na notke copy write Slawkas:)

Skomentuj