Ja wiem
by taktyczny
Pisanie bloga to proces formułowania swojego JA WIEM. Ja wiem o swoich czasach. Ja wiem i mam dowody. Dowodów, jakimi dysponuję, nie zapisałem na twardym dysku laptopa, nie spuszczanego z oczu ani na chwilę. Nie zapisałem ich na pen-drive’ie zakopanym gdzieś na odludziu. Nie mam nagranych płyt, oddanych znajomym na przechowanie. Nie posiadam dokumentów wyniesionych skądś w tajemnicy. Tego nie mam. Nie mam zewnętrznych dowodów na poparcie swoich twierdzeń. Ale te co mam, są
o wiele mocniejsze. To są
dowody płyną
ce z wewnętrznego przekonania. Moje dowody są
nie do odparcia, bo są
subiektywne. Są
zarejestrowane przez źrenice moich oczu i bębenki moich uszu, opowiedziane słowami i wzmocnione emocjami. Ja patrzę, słucham, czytam i dotykam, mówię i mogę wszystkiemu dać świadectwo. Mogę krótkim zdaniem wypowiedzianym prosto w oczy uznać „Masz rację” albo „To kłamstwo”.
Badam, dokąd sięga prawda i gdzie zaczynają się kłamstwa. Prawda słowa karmi się wszystkim i wszystko jest dla niej dowodem. Nie musi przeprowadzać śledztwa ani uwzględniać wątpliwości z powodu braku materialnych dowodów. Prawda słowa obserwuje i słucha, waży i ocenia. Ona wie. Nie skazuje na więzienie, nie wybija zębów i nie odbiera własności. Jej moc jest punktem odniesienia dla słabości własnej i cudzej. Mogę przyłożyć twarz do ziemi i słuchać, dokąd wiodą ludzkie kroki. Mogę z boku łowić ludzkie spojrzenia i gesty, wsłuchiwać się w rzeczywiste tony mowy. Mogę analizować drgnienia własnej duszy. Tylko tym sposobem można coś zobaczyć i zrozumieć. Ja wiem i mam dowody. Wiem, na których stronach podręcznika życia piękna teoria rozlewa się jak wyprute wnętrzności, a społeczne formuły zamieniają się w pieniądze, w czas i ustępstwa.
Prawda jest subiektywna. Gdyby dało się ją sprowadzić do jakiegoś obiektywnego wzoru, byłaby czymś podobnym do chemii. Nie wykluczam, że taki wzór istnieje, bo Świat jest jednością . Ale tego wzoru nie zna nikt. Moja prawda jest tak samo dobra jak każda inna. Na pewno nie jestem obiektywny. I nie zamierzam być. Mogę tylko starać się być uczciwy i rzetelny. Wycinam ścieżkę w gąszczu wykrzykiwanych racji, drążę tunel w skorupie tajemniczego milczenia. Moim narzędziem jest słowo – konkret taki sam jak narzędzia pionierów. Słowo które może spełniać realną funkcję w procesie wydarzeń. Słowo wyrażone publicznie, w sposób jasny i otwarty, przemawiają cy do wszystkich. Zadają ce kłam indolentnym intelektualistom, samozwańczym ekspertom, zagubionym kapłanom. Tym wszystkim sztucznie wykreowanym autorytetom, uzurpatorom rządu dusz. Słowo jak materia zbudowane z atomów, płynące jak rzeka, która zawsze znajdzie swoją drogę do ujścia, do rozwiązania, do prawdy. Ja wiem i mam dowody. Opowiadam więc o tym. O swojej prawdzie.
Każdy się stara być uczciwym i rzetelnym…względem siebie
co nie oznacza, że się z Tobą nie zgadzam:)
uzurpator jednak ma swoją prawdę i świecie w nią wierzy i jednocześnie w naszym mniemaniu jest od nas gorszy.
Prawda spersonifikowana może czasami niedowidzieć, niedosłyszeć…
@Beata: Tak, ja wiem! ;) Niech więc się oni martwią o swoją prawdę, ja nie zamierzam…
Uczciwość i rzetelność dotyczy faktów. Spece od swoistej inżynierii społecznej często z premedytacją manipulują informacjami o faktach. Dlatego są niewiarygodni i nie są godni wiary. Kiedy mówię o tym w odniesieniu do siebie, chcę mieć poczucie, że przynajmniej dochowałem należytej staranności w badaniu faktów. To też nie jest gwarancja pełnej zgodności wiedzy z rzeczywistością, ale jednak daje moralną podstawę do wyrażania włanych poglądów. Domeną subiektywizmu jest dopiero sfera interpretacji. Na tym polu można dyskutować.
Swietnie napisane.
Prawdziwy manifest czlowieka sprawiedliwego.
Chcialabym umiec tak myslec. Bo pisac tak na pewno nie bede.
d_l …w tym sęk, że my wiemy, że Slawkas umie pisac…a czy Slawkas wprowadza to w czyn to my nie wiemy (Slawkas nie bij!)
Jak to powiedział okrutny piąty procurator Judei, eques Romanus, Poncjusz Piłat – cóż to jest prawda? Czy faktycznie jest subiektywna? Jak mawiają górale: prawda jest jak rzyć, każdy ma własną? A może – jak pisał w swojej ostatniej powieści „Lód” Jacek Dukaj – istnieje jakaś forma jednoprawdy, która, gdy zamarznie, jest jednaka dla wszystkich? Wzór na prawdę w teorii jest zaskakująco prosty – suma wszystkich faktów minus subiektywne odczucia co do nich. Niemniej tak skonstruowana prawda z pewnością byłaby nie do przyjęcia dla nikogo. Czy subiektywność nie kłóci się w jakiś sposób z rzetelnością? Skoro subiektywnie informujesz o tym, co WIESZ – to nie masz nawet Ty sam, drogi Autorze, pewności, że Twój subiektywizm nie przysłania Ci pewnych faktów, albo nie pokazuje Ci ich w inny sposób, niż postrzegam je ja. Rzetelność powinna być jak zdjęcie – ale takie pełne, ostre, aby każdy mógł dokładnie opisać, co na nim widzi. Bez interpretacji.
Ale pisz tak dalej. Opowiadając nam swoją prawdę, stwarzasz też naszą prawdę. A to wszystko, łącząc się po kawałeczku, tworzyć będzie jedną, wielką prawdę – sumę subiektywnych odczuć.
Amen:)
@Beata: coś mi się widzi, że Autor z tych, co to kobiety nawet kwiatkiem…więc śpij spokojnie:)
@wszyscy: Ten wpis zaczął powstwać z pobudek bardziej warsztatowych niż refleksyjnych. Spowodował to fragment książki Roberto Saviano „Gomorra”. Dopiero potem wbiłem się w zagadnienie prawdy.
Książka Saviano jest na temat neapolitańskiej kamorry, ale nie jest dokumentem, tylko literackim opisem patologii. No i są tam całe fragmenty po prostu dobrej prozy. Książka jest teraz w sprzedaży, więc można w księgarni rzucić okiem na zakładkę okładki. Tam jest właśnie fragment, który przeczytałem i natychmiast poczułem, że ja chcę tak napisać. Naturalistyczny język, wiara w siłę słowa, swoisty rytm. Naprawdę mocny przekaz. To była dla mnie prawdziwa inspiracja. Jak malarze naśladujący mistrzów, wziąłem ten fragment na warsztat.
Wykorzystałem ten sam pomysł na stworzenie klimatu, pomysły niektórych metafor i jest kilka zdań zapożyczonych wprost. Mimo to mam poczucie, że powstało coś oryginalnego i faktycznie jest nieźle napisane. Moja wypowiedź ma inny temat, bardziej uniwersalny charakter, jest bardziej rozbudowana i bogatsza wśrodki wyrazu, unika też błędów związanych ze stosowaniem naukowej terminologii. Nie mogę powiedzieć, na ile z tekstem oryginału poradziła sobie tłumaczka. Szczerze mówiąc podejrzewam, że w kilku miejscach nie dała rady. Nie będę się więc porównywał do Saviano, ale po skończeniu roboty czułem, że mogę to opublikować bez żenady. Jednak nie wiedziałem, jak to wygląda z boku i cieszę się, że zwróciliście sami uwagę na stronę techniczną.
Ad meritum – no cóż… pogadamy. Żadnego twierdzenia nie odpuszczam, „Com napisał, tom napisał” jak powiedział przywołany tu wcześniej prokurator z Judei (J. 19.22) :)
Piłata akurat przywołałem z Bułchakowa:) A na Gomorrę sam mam chrapkę – podobnie jak na McMafię (ale to już dokument).
@wszyscy: Jestem zwolennikiem serwisów społecznościowych jako formy ekspresji w sieci i organizowania się ludzi, dlatego wysłałem do czytelników bloga ‘zaproszenia’ z serwisu flaker.pl
Nie mam pojęcia, co wy zobaczycie, jesli skorzystacie z tych zaproszeń, ale swoją drogą może się każdemu z Was własna obecność na takim flakerze czy blipie przydać, już to do promocji osoby, już to serwisu, już to do nagłośnienia spraw dla Was coś wartych, albo jako prowadzenia własnego mini-bloga lub dla zainteresowania się krótszymi formami, ale jednak dużo większymi niż 160 znaków (jeśli blip nie komuś leży). Sądzę, że z czasem każdy jakoś to wykorzysta, a na razie nawet można te maile, co dostaliście z flakera ode mnie, wywalić :)
@d_l: Dzięki. Genezę tego tekstu objaśniam w jednym z komentarzy powyżej, jednak ostateczny efekt jest taki, o jaki mi chodziło i zwyczajnie sprawia mi satysfakcję, że z samego czytania ktoś (Ty) odnosi pozytywne wrażenia.
Tym manifestem człowieka sprawiedliwego czuję się potraktowany na wyrost. Nie chciałbym sobie wieszać wyżej poprzeczki, niż potrafię podskoczyć. Można to potraktować jako mój manifest blogera i zasady lezące u podstaw mojego pisania. W świetle Twojego komentarza już zaczyna się spełniać jeden z fragmentów – ten o mocy słowa (napisanego w tym wpisie) jako odniesienia do własnych słabości popełnionych w przeszłości i nieuniknionych w przyszłości ;)
@Beata: Nie wiemy, czy slawkas stosuje to, co tu napisał i się nie dowiemy. Sami musimy sobie odpowiedzieć, czy to prawda, prawda? Subiektywnie, bo życie się zna i ludzi, i o pisaniu się trochę wie…
Bić nie będę. Na szczęście dla mnie, w tym tekście nie ma nigdzie deklaracji niezłomności. Mówię tylko o metodzie :)
@MrCichy: Bułhakow? Nie znam…
Aaa, to ten redaktor?!
@MrCichy: moim zdaniem subiektywność nie kłóci się z rzetelnością. Rzetelność to uczciwość wobec faktów – uznanie ich istnienia i zasięgu. Polem racji subiektywnych jest ocena znaczenia tych faktów. Dobry przykład daje obecna debata historyczna. Z Niemcami dyskusja jest trudna, ale możliwa. I my i oni uznajemy pewne zdarzenia za mające miejsce, różnie je tylko interpretujemy. Natomiast z Rosjanami właściwie nie ma o czym rozmawiać, skoro ewidentnych faktów nie uznają, w zamian podsuwając fałszywki. W takiej sytuacji Polacy i Niemcy mają swoje prawdy, choć różne, Rosjanie mają swoje kłamstwa.
Slawkas, zaproszenia na „cos” dostałam, tylko Ty wiesz, że ja i blondynka i stara i baba i musze do tego dojrzeć :) nie kumam
zapisałam się do czegoś i nawet dostaję podsumowania jakiegoś wykopa, ale nie wiem co dalej:) (pomrugała oczami, wzruszyła ramionami i wysłała usmiech niewinny)
@Beata: Jeśli widzisz w tym sens, to proponuję Ci blipa.
Wczodzisz na http://www.blip.pl,
wybierasz sobie nazwę i hasełko,
potem czekasz na maila potwierdzającego,
klikasz na link w mailu
rejestrujesz się swoją nazwą i hasełkiem i już jesteś w środku.
Dalej dać znać, to się Tobą zajmiemy, ja albo MrCichy, też nie odmówi pewnie:)
Potem przysługuje ci prawo do przefarbowania włosów na kruczoczarne i możesz jeszcze zaprosić koleżanki na pogaduchy w czasie rzeczywistym.
Dodam tylko, że prawda jest subiektywna i chwilowa:) Z naciskiem na „chwilowa” właśnie:)
No i oczywiście świetny tekst, jak zawsze :>