Blog Day 2009 na taktycznym

by taktyczny


Pora kolejny raz wskazać pięć spośród czytanych przez siebie blogów. Ciekaw jestem, jak będzie wyglądać ich przyszłość. Z mocnej piątki opisanej rok temu aż dwa zaprzestały działalności. To objaw nieuniknionej cykliczności w pisaniu.  Mam nadzieję, że kiedyś te blogi ożyją, bo warto było tam zaglądać. Pozostałe trzy mają się dobrze i są moją stałą lekturą. Dzisiaj w kolejności alfabetycznej wymieniam następną piątkę wartą polecenia:

antyfaszysta – pozornie, zgodnie z nazwą  ma na celu zwalczanie ideologii anty ideologią. Błyskotliwy lubelak,  co samo w sobie stanowi dwa duże plusy, nie wdaje się jednak w propagandową młockę. Zaskakuje świeżością spojrzenia i erudycją. A także paradoksami. Nienawiść do faszyzmu łączy z nieskrywaną miłością do jego kolebki, zaś pomimo afiszowania się manipulatorską nazwą wymyśloną przez stalinowców, nie ma żadnych złudzeń co do komunizmu. Totalitaryzm będzie teraz w sporych opałach.

Blog Gwiazdowski.pl – obok nauk przyrodniczych, ekonomia jest zawsze obecna w moim blogrollu. Ten pan ma swoją pozycję w pewnych kręgach, ale większej kariery raczej nie zrobi. Znajomość rzeczy, zdrowy rozsądek i troska o powszechny dobrobyt nieomylnie zdradzają prawicowego reakcjonistę. Blog i postać nie do przełknięcia dla tych, którzy dla ludzkości są gotowi uczynić wszystko, oprócz uwierzenia, że ona naprawdę lepiej sobie poradzi bez ich ulepszających pomysłów.

brudna walka –  tematyczny wortal o combatach bardzo dziwnie przypominający bloga. Może dlatego autor czasem szumnie nazywa go blogiem eksperckim, w odróżnieniu od swojego bloga osobistego. Blogiem osobistym autora jest Blog taktyczny. Na brudnej walce można poczytać, co się da zrobić, kiedy stwierdzimy, że nasz adwersarz w toku zwykłej dyskusji ma jednak więcej do powiedzenia niż my. Przekrój możliwych argumentów nadal pozostaje szeroki – od strzelania do butowania.

Fotki z Lublina – kolejna produkcja lubelska w tym zestawieniu. Czarno-białe fotografie, jakby autora nie było stać na kolorowy film… Nie stać go także na częstą aktualizację, dzięki czemu mogę bez pośpiechu chłonąć klimaty i wspominać moje miasto na do widzenia. W jednym z komentarzy przepowiedziałem autorowi, że za kilkadziesiąt lat jego nazwisko będzie wymieniane w każdej monografii poświęconej Lublinowi.

zastępczość – ta kobieta ma Moc. O ile Moc jest dla niej okey, to często podkreśla, że nie chce być kobietą i facetów żeby też nie było. Zawsze przedstawia się jako głupia baba, aby za chwilę dokonać takiej wiwisekcji słowem, przy której krojenie żywych żabek wydaje się zabawą dla przedszkolaków a przed twoimi oczyma na długo pozostają obrazy drgającego mięsa życia. Takiej literatury w blogosferze nic nie zastąpi.