Obronieni przed tarczą

by taktyczny

Dobrze, że z tą tarczą KONIEC. Polska nic w gruncie rzeczy nie traci, a przede wszystkim nie straci z powodu tarczy części suwerenności, nie straci materialnie oraz uniknie kłopotów prawnych. Żałować całkiem nie ma czego, bo tarcza nie była gotowa – nic nie potwierdzało, że jest w stanie zadziałać i obronić kogoś przed zagrożeniem. Jest nawet jeszcze śmieszniej, bo wszystko wskazuje na to, że zagrożenie przed którym miała chronić, też nie istniało. Realna korzyść, jaką Polska odniesie z tej sytuacji jest taka, że większej liczbie Polaków otworzą się oczy. Obama jest SŁABYM prezydentem a Ameryka jest NIEWDZIĘCZNYM sojusznikiem. Kiedyś mówiło się, że USA od ZSRR odróżnia tylko wyższy poziom profesjonalizmu i estetyki zniewalania mas. Teraz nie ma nawet tego. Pamiętając choćby oszukańczy off-set za F-16 oraz nieprzypadkowe przyjęcie 17 września jako datę sfakjowania starań o tarczę żeby przypodobać się Rosji, zdajmy sobie wreszcie sprawę, że to my dokładamy więcej do tego sojuszu. O tarczy mamy więc dobrą wiadomość. Gorzej z postawą naszych polityków. Fochy bliźniaczych fochów można pominąć, bo są jak kałuża na drodze, nie posiadają znaczenia taktycznego. Za to musi martwić postawa Tuska i Sikorskiego. Oni NAPRAWDĘ się tym przejęli, autentycznie chcieli tej tarczy. Nie przyjmowali do wiadomości, że nieprzygotowana od strony technicznej i nazbyt droga jak dla USA, była niczym więcej niż elementem werbalnych gierek. Bezmyślnie zaangażowali Polskę w te przepychanki. Subiektywnie biorąc, Tusk grał serio, a to znaczy, że na teraz serio został wydymany i pozwolił się ośmieszyć. Ktokolwiek będzie prezydentem po Kaczyńskim, to nie może być Tusk. Nie nadaje się.