Taktyczny myk

by taktyczny


Dzisiaj mijają dwa lata, od kiedy wpisując do wyszukiwarki słowo TAKTYCZNY, można trafić m.in. do mnie. Konfiguracje w jakich pojawia się to słowo są różne, jak choćby ten przykład w tytule wpisu. W każdym razie, gdzieś tam pomiędzy nożami, latarkami, kombinezonami, jest i ta stronka. Jestem więc bardzo na czasie, bo dzisiaj wszystko musi być taktyczne.

O powodach i początkach prowadzenia takiego bloga pisałem rok temu. Przez kolejny rok dały się zauważyć w jego funkcjonowaniu nowe ZJAWISKA. Polega to na wyznaczeniu przez czytelników, niezależnie od moich początkowych intencji, podziału na dwie kategorie wpisów.

Pierwsza kategoria to rodzaj bieżącej PUBLICYSTYKI. Poruszane są gorące tematy, albo i tematy całkiem zimne, ale wzniecające nieraz gorące dyskusje. Po pojawieniu się następnej notki wpisy tego typu odkładają się w archiwum. Potem już  z rzadka są stamtąd wygrzebywane, gdy ktoś poszukuje jakiejś szczególnej frazy a takowa akurat tam jest. Taki jest GŁÓWNY SPOSÓB funkcjonowania tego bloga.

Istnienie i wagę drugiej kategorii wpisów uświadomiłem sobie kilka miesięcy temu, gdy na blog zaczęły się wejścia z WIKIPEDII. Powodem był wpis o znanych słowach b. prymasa Glempa, wymieniony w przypisach do artykułu tej postaci. Co by nie myśleć o Wikipedii, powoływanie się na blog jako materiał źródłowy, zwłaszcza w tekście o kimś znanym, jest jakimś tam docenieniem pracy. W ogóle wykazywanie blogów jako materiałów źródłowych jeszcze nie zdarza się często, więc mam odrobinę satysfakcji.

Podobne znaczenie mają wpisy poświęcone umieszczaniu favicon na Blogger i WordPress. To właśnie te artykuły pisałem dokładnie z myślą, że zaoszczędzą komuś szukania narzędzi i eksperymentowania. Dlatego cieszy mnie, ilekroć widzę w statystykach, że to faktycznie się przydaje.  Mniej mnie cieszy, że często przydaje artykuł o problemach z Bloggerem. Ten z kolei napisałem w złości i jako przestrogę przed korzystaniem, ale niestety często jest już za późno.

Największym jednak wzięciem cieszą się wpisy o reformie oświaty. Codziennie odnotowuję przynajmniej po kilka wejść w związku z tym tematem, więc sądzę, że niedługo nie będzie w kraju nauczyciela, studenta pedagogiki, samorządowca czy rodzica, W OGÓLE NIKOGO NIE BĘDZIE, który by nie zajrzał na ten blog…

Te doświadczenia skłaniają mnie do pomysłu, żeby tym razem już świadomie co jakiś czas zamieszczać na blogu wpis o charakterze PORADNIKOWYM, wykraczający poza tematy doraźne. Z jednej strony traktuję to jako SPŁATĘ DŁUGU wobec ludzi, którzy z pasji i nie żądając niczego w zamian, zamieścili w sieci rzeczy bardzo pomocne dla mnie. Jest to też realizacja moich własnych poglądów, którym poza tym hołduję prowadząc specjalistyczny serwis. Z drugiej strony dostrzegam, że jest to dobry sposób na budowanie marki bloga, czyli jego ZNACZENIA DLA CZYTELNIKÓW.

Właśnie czytelnicy stanowią motywację do pisania. Nie napęd, bo ten przychodzi z wewnętrznej potrzeby nie bycia obojętnym. Jednak świadomość, że własna opinia do kogoś dociera, nadaje temu jakiś większy SENS. Za tę motywację dziękuję i tym, którzy komentują, i tym, którzy po prostu czytają :)