Patriotyzm to szacunek dla siebie
Patriotyzm ma różne oblicza. Nie wolno utożsamiać patriotyzmu z przesadnym afiszowaniem się narodową i państwową retoryką i symbolami. To jest tylko wulgarna forma, na tym samym poziomie jak dewocyjna religijność, ekstremistyczna ideowość czy szpanowanie modą. W różnych czasach, różne przejawy patriotyzmu dochodzą do głosu. W czasach zamętu jest to bohaterstwo, w czasach spokojnych życiowa dzielność i obywatelska troska. Od swojego pochodzenia człowiek nigdy nie ucieknie. Może się od tego odwrócić, ale naznaczony jest i tak na zawsze. Dlatego patriotyzm to jest zaakceptowanie samego siebie, uznanie istotnej części własnej tożsamości. Przecież uznanie dla swojego miejsca w życiu objawia się tak samo. Częściej jest to ponoszenie codziennych trudów, co jakiś czas poświęcenie dla wyższych wartości, nieustająco jest to pamięć o własnej przeszłości a od święta cieszenie się jej pamiątkami. Czas patriotów jest zawsze.
14 listopada 2009 o godz. 17:18
Po zastanowieniu mam wrażenie, że nasze odmienne stanowiska mają swoje źródło najprawdopodobniej w pojmowaniu słowa “patriotyzm”. To, o czym piszesz powyżej, nie jest dla mnie obliczem patriotyzmu właśnie – samoświadomość swego pochodzenia, akceptacja swej tożsamości – to nie jest dla mnie coś, co można ująć w tej definicji. Pozwolisz, że skorzystam z definicji PWN: ?miłość ojczyzny, własnego narodu połączona z gotowością ofiar dla nich?. Tu nie ma słowa o samoświadomości, akceptacji swego miejsca – tutaj jest mowa o umiłowaniu ojczyzny, narodu, ponoszeniu ofiar. I taki patriotyzm jest dla mnie czymś złowrogim, bo ponosić ofiary można w imię wielu rzeczy, które obiektywnie wcale nie muszą być prawdziwe.
14 listopada 2009 o godz. 19:26
@FI: Jeżeli ludzie wierzą, że istnieje rzecz większa od nich samych, za którą warto ponosić ofiary, to chyba ich wiara ma uzasadnienie praktyczne.
15 listopada 2009 o godz. 00:10
Patriotyzm to (moim zdaniem) z szacunku dla swoich przekonań poświęcanie się dla ojczyzny w imię wyższych celów.
Niestety sam szacunek do samego siebie nie wystarczy… zbyt egoistycznie brzmi:)
15 listopada 2009 o godz. 01:06
@fi: Oczywiście, że większość sporów zaczyna się od odmiennego rozumienia słów :) Dodam jeszcze za “Słownikiem wyrazów obcych” tegoż PWN: “przywiązanie do własnej ojczyzny oraz poświęcenie dla własnego narodu”, oraz Wikipedia: “postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar”. Jeśli słowa “miłość do ojczyzny” są obecnie zbyt wielkie, to słowa przywiązanie czy szacunek są raczej do zaakceptowania. Pochodzenie jest podstawowym wyznacznikiem każdego człowieka, dlatego uważam, że szacunek dla ojczyzny to jest także szacunek dla samego siebie i na odwrót. Co do gotowości do ofiar, to większość z nas nie ma potrzeby teraz stawiać się w tej sytuacji. W sytuacji ekstremalnej część z tych, co deklarują taką gotowość, może zwyczajnie nie dać rady, a część wstrzemięźliwych może nagle ujawnić pokłady altruizmu.
@Matriks: Dokładnie. Większość naszych praktycznych działań wynika z subiektywnych przesłanek.
@Be: Tak ma brzmieć w tym ujęciu :) Popatrz na to w drugą stronę – odrzucenie przywiązania i szacunku dla historii własnego życia i własnego pochodzenia, to lekceważenie istotnej części swojej osobowości.
15 listopada 2009 o godz. 12:29
ale niestety patriota MUSI lekceważyć własne życie…
15 listopada 2009 o godz. 13:05
Przeczytałem to ze trzy razy i nie mogę za bardzo nic dodać ani ująć .
Myślę tak samo.
Co do komentarzy to albo oni Ciebie nie rozumieją albo ja ich nie rozumiem .
Gdyby komentatorzy byli politykami , to w tym momencie są zupełnie zrozumiali.
Przepraszam , pewnie znowu zawile tłumaczę :)
15 listopada 2009 o godz. 14:36
to ja się tylko podpiszę pod tym,co napisałeś.to jest patriotyzm.
15 listopada 2009 o godz. 17:02
@Slawkas: Obawiam się, że nie będę w stanie przekazać jasno tego, do czego zmierzam. Istnieje zazwyczaj ryzyko, że stawiając patriotyzm pod znakiem zapytania odsądzonym zostaje się od czci od wiary (oczywiście nie posądzam Twoich komentatorów o to tutaj, niemniej jednak nierzadko to ku temu zmierza), stając się swoistym trędowatym wśród zdrowych. Zbyt wiele rzeczy jednak wydaje mi się tutaj wiążesz że sobą – uważam siebie za kogoś, kto szanuje miejsce, w którym dane jest mu żyć. Nie polaryzujmy od raz ludzi na dwa przeciwne sobie obozy – miłośników Ojczyzny i wszystkich na nią plujących, bo przecież tak to nie jest. Nie wyrażam się źle o Polsce wśród osób, z którymi mam kontakt, pochodzącymi z innego kraju, nie ściągam pojęcia polskości “na dno”, jak patetycznie ujął to WT u siebie we wpisie. Cieszą mnie sukcesy Polaków czy to w przemyśle, w nauce, sporcie, sztuce, czymkolwiek jeszcze. Nie marzy mi się po nieprzespanych nocach bycie Nowozelandczykiem czy Szwedem (pierwsze z brzegu kraje, jakie przyszły mi na myśl), jestem Polakiem i dobrze się z tym czuję. Jednak na tym koniec – szanując kogoś, czując się z nim dobrze, to nie to samo co poświęcanie dla niego życia, prawda?
Rozdzielmy więc szacunek i przywiązanie od patriotyzmu, o to tylko zabiegam. Nie jestem absolutnie osobą patriotyczną i nie uważam tego za coś złego. I określanie takiej postawy egoistyczną wydaje mi się zbyt daleko posunięte, bo czymże jest ta “wyższa wartość”, o której mówicie, w rzeczywistości? Abstrakcyjną definicją.
Może jeszcze jedno – Matriks we wpisie WT pisał o tym, jak to swego czasu z pierwotnych grup, plemion itd. powstał naród. Zwróciłbym tutaj jednak uwagę na istotną różnicę – o ile w ramach małych grup, o jakich mówimy na początku istniała pewna rzeczywista więź, bo osoby rzeczywiście się znały, były spokrewnione, o tyle w przypadku kilkudziesięciu milionów czy nawet kilkuset to absurd. Przypomina mi to sytuację związaną z odczuwaniem współczucia – o ile w przypadku kilku, kilkudziesięciu osób, które zginą w jakiejś katastrofie, ludzie potrafią rzeczywiście sobie ją wyobrazić i współczuć (pozornie czy nie), o tyle katastrofy obejmujące setki tysięcy czy miliony stają się abstrakcyjne.
15 listopada 2009 o godz. 17:54
Finwe !- za pierwszym razem byłeś niezrozumaiały ale za drugim razem,
wszystko jasne . Skoro tak oddzielasz patriotyzm od szcunku i przywiązania , to mam pytanie , – kto ma zrobić robotę po bohaterach i wodzach? , bo oni raczej nie nadaja się .
Na tę okazję mam do przesłania piosenkę Edmunda Fettinga – “Nim wstanie świt ”
Ale to tylko mój punkt widzenia
15 listopada 2009 o godz. 22:23
Myślę, że patriota nie musi lekceważyć własnego życia. To odnośnie tego, co pisze Beata. Od strony językowej, gotowość do poświęcenia wcale nie oznacza lekceważenia swojego życia. Przeciwnie, im bardziej cenione, tym większa ofiara. Ale zejdźmy na ziemię. Skąd pomysł, żeby poświęcać swoje życie za ojczyznę?
Patriotyzm ani tego nie wymaga, ani też poświęcanie życia nie jest jedynym wyznacznikiem patriotyzmu. Poświęcać życie można także za wiele innych celów niż ojczyzna. Poświęcenie życia to jest dla mnie tylko zbitka słowna, która niestety powoduje wiele nieporozumień. Ojczyzna wymaga czynów, a nie poświęcenia życia. Od wielkiego dzwonu są to czyny, w których na szali kładzie się własne życie lub drogo się je sprzedaje. Ale to są najczęściej sytuacje, w których niepodjęcie działania tak czy tak oznacza śmierć, tyle że za nic albo tylko jako rzeźne bydło.
Dlatego rozumiem też co pisze fi. Co prawda słowa mają określone znaczenie, ale jeżeli kogoś rażą jedne a inne nie, to nie musi ich stosować. Na marginesie, znowu u Ciebie kłania się utożsamianie na wyrost poświęcania życia z patriotyzmem, o czym pisałem wyżej.
Jako przykład mogę podać Duńczyków, których oceniam ogólnie jako patriotów. Z tym, że oni nie używają tego określenia, bo kojarzą je blisko z nacjonalizmem. Ale to co robią na co dzień spokojnie można określić jako powszechny patriotyzm, do którego naszym postawom jeszcze daleko, a już są przez naszych tzw. postępowców wyszydzane.
Na tym tle jeszcze jedna uwaga. Kto ma kontakt z cudzoziemcami zagranicą albo w kraju zapewne potwierdzi, że deklaracje przywiązania do własnego kraju i narodu, bynajmniej nie jakieś demonstracyjne, natychmiast wzbudzają u rozmówców szacunek. Natomiast odcinanie się prowadzi na dłuższą metę do bycia lekceważonym, ponieważ ktoś, kto sam nie szanuje własnych korzeni, nie uzyska szacunku od innych.
Co wspólnot, zgadzam się z Matriksem. Dla człowieka bardzo ważne jest poczucie wspólnoty. Dlatego zawsze będzie dla mnie ważniejsza moja rodzina niż niespokrewnieni, Polacy niż cudzoziemcy, chrześcijanie niż innowiercy, itd. Tak już jest, i to jest naprawdę w porządku, bo to jest naturalne. To wcale nie oznacza nietolerancji dla inności, naprawdę nic tu nie mogą zmienić jakieś przykłady wynaturzeń, bo jest tylko margines postaw. W drugą stronę działa to tak, że posiadanie pewnych cech powoduje, że doświadczamy wspólnoty losu z innymi ludźmi należącymi do takiej grupy, czy chcemy tego czy nie.
15 listopada 2009 o godz. 22:31
@mijka: Dzięki za poparcie :)
@kawiton: Witam na blogu :) BTW. “Nim wstanie świt” zawsze robi na mnie wrażenie.
15 listopada 2009 o godz. 23:21
@Beata: Patriota NIE musi lekceważyć swojego życia. Nie chodzi o to by umierać za ojczyznę, ale by wróg umierał za swoją… Patton lepiej to ujął :)
15 listopada 2009 o godz. 23:29
Slawkas, pewnie, że jesli nie ma konieczności to się własnego życia na szale nie stawia, bo patriota powinien zycie szanować, żeby jak najdłużej służyc ojczyźnie. Jednak co innego jest byc dobrym obywatelem danego kraju, a co innego jest byc patriotą, możemy sie tu róznić prawdopodobnie z racji wieku, jam stara baba i dla mnie patriota to http://pl.wikipedia.org/wiki/Patriotyzm...
Dla mnie ballada Agnieszki Osieckiej “Nim wstanie dzień” o codzienności szarej jest, o tym, że trzeba żyć mimo tego co było, życie toczy sie dalej. Piekna, patriotyczna? nie.
15 listopada 2009 o godz. 23:57
CZAS PATRIOTÓW…
Z lekkim poślizgiem, bo powinienem napisać 11 listopada, ale i tak mi wybaczycie, prawda?
Dziś zajmiemy się zapomnianym pojęciem patriotyzmu . Czy faktycznie zapomnianym? Czy dzisiaj, kiedy o Polsce mówi się ten kraj , kiedy czołowe media z dumą …
16 listopada 2009 o godz. 00:12
Ukradłeś mi taką piękną dyskusję…no cóż, ale grunt, że do niej doszło (jak powiedział ambasador Turcji w rocznicę bitwy pod Wiedniem – najważniejsze, że się spotkaliśmy). I mściwie wysłałem trackbacka:)
Myślę – ale jest to tylko moja luźna myśl – że dla Kolegi fi ważne jest to, o czym my w gruncie rzeczy mówimy: bycie w porządku względem siebie, bez fanatyzmu, ale też bez przesadnego odcinania się. Niemniej odrzuca słowo “patriotyzm”, bo – z wiadomych przyczyn historycznych – kojarzy mu się z jakimś heroicznym (i często bezsensownym) wysiłkiem. Temat nie jest łatwy, jest dość delikatny. Dlatego tak trudno dojść nam do zgody. Widać też, że dla każdego patriotyzm to coś innego, dopuszczającego (lub wykluczającego) inne działania. Niemniej każdy z nas jest – przed sobą, a zapewne i w oczach innych – patriotą. Ty też, drogi finwe, jesteś patriotą, jeśli faktycznie robisz tak, jak piszesz. Może nie czujesz więzi ze mną czy Slawkasem, skoro żyjemy “klika” podwórek dalej – OK. Ale gdybyśmy się spotkali gdzieś pośrodku Sahary – to byśmy sobie tego nie wytykali, tylko razem, po bratersku wręcz, pomogli sobie w dojściu do oazy. I podejrzewam, że wyszłoby nam to składniej, niż gdybyśmy spotkali tam ludzi z innych narodowości:)
W temacie patriotyzmu “zagranicznego” – możecie mi powiedzieć, czy to tylko moje wrażenie, czy faktycznie Polacy na emigracji różnią się nieco od innych narodów? Bo niby duma z bycia Polakiem, bigos i kiełbasa – ale z drugiej strony nie trzymamy się razem tak, jak Włosi, Chińczycy czy Żydzi…
“Nim wstanie dzień” – mocny tekst. Choć sam utwór kojarzy mi się z “Był taki czas”. Wpiszcie sobie w YT “Budka Suflera – Stawka większa niż życie”.
16 listopada 2009 o godz. 00:13
@Matriks: cytat z genialnego Pattona można by tu przytoczyć bez cenzury – to też jest przykład patriotyzmu:)
16 listopada 2009 o godz. 00:56
@WT: Nie rób scen :) Tak jak napisałem u Ciebie, to fi jest zaczynem tego myślowysiłku. Trackback jak najbardziej. Ja w odwecie podlinkowałem.
16 listopada 2009 o godz. 01:33
@Autor: nie robię scen. No, może trochę:) Podobają mi się takie odwety:)
16 listopada 2009 o godz. 10:45
nim wstanie dzień-rewelacyjne- mam to w kilku różnych wykonaniach.
@beata hm, dlaczego patriota musi lekceważyć swoje życie?
chociaż sądzę, że patriotyzm zmusza nas do pewnych może nie wyrzeczeń,
ale postanowień na pewno.
@wt polacy na emigracji to bardzo specyficzna kategoria.
spotkałam takich, którzy po półrocznym pobycie gdzieś tam- “zapominali” języka ;-p.
albo takich- dla których patriotyzmem było obwieszenie się koszulkami, opaskami, szalikami w barwach narodowych.
ale fakt- to, co polaków łączy za granicą- to właśnie to, że nie potrafią być razem, nie potrafią tworzyć takiej wspólnoty jak np. włosi.
16 listopada 2009 o godz. 14:20
@szpiegowsky: Witaj, dzięki za komentarz. Co do spostrzeżeń o Polakach za granicą, to tak to właśnie wygląda i według moich spostrzeżeń.
@fi: Mam nadzieję, że po tym, jak wbrew Twojej woli obwołaliśmy Cię patriotą, nie czujesz się urażony :) Na tej podstawie nasuwa mi się jeszcze jedna z oznak patriotyzmu, a jest nią chęć okazywania się nim publicznie :)
16 listopada 2009 o godz. 15:21
@slawkas: wszystko zależy JAK ma być to okazywane publicznie.
nie jestem za obwieszeniem się szalikami i koszulkami,
chociaż często zdarza mi się nosić frotkę lub opaskę z poland.
mam słabość do opasek wyznaniowych ;-)
18 listopada 2009 o godz. 21:05
Szpiegowsky, napisałam… “że jeśli nie ma konieczności to się własnego życia na szale nie stawia, bo patriota powinien życie szanować, żeby jak najdłużej służyć ojczyźnie. ” jednak definicja patrioty z wikipedii jest jednoznaczna:)
20 listopada 2009 o godz. 19:46
Podoba mi sie to co napisles i zgadam sie z tym calkowiecie :))))
23 listopada 2009 o godz. 18:40
@Be: Wiem ,co masz na myśli, ale nawet w Wikipedii jest mowa o “często także”, a nie jako nieodłącznym atrybucie. Oraz mowa jest o gotowości do ponoszenia ofiar (nie chodzi tylko o życie lub zdrowie), a nie wewnętrznym przymusie.
@gullviva: Witam, cieszę się :)
23 listopada 2009 o godz. 23:37
Slawkas, Ty mnie nie denerwuj, bo spazmów dostanę!
24 listopada 2009 o godz. 09:29
@Be: Już cofam:) Może jakąś wirtualną neospasminę? Np stopniowanie okresów historii Polski:
I Rzeczpospolita – wyzysk
II Rzeczpospolita – bida
III Rzeczpospolita – układ
IV Rzeczpospolita – Prawo i Sprawiedliwość
24 listopada 2009 o godz. 19:44
CZWARTEJ podobno jeszcze nie było…stała w sieni, nie wpuścili:(