Sukces taktyczny

by taktyczny

Dziesięć miesięcy przed czasem Tusk skonsumował swoją WYBORCZĄ PORAŻKĘ. Przegrałby i tak, jestem o tym przekonany. Dawałem temu wyraz u siebie i na kilku blogach. Nawet jeśli ktoś zechce mi zarzucać myślenie życzeniowe, które przypadkiem się spełniło, to ja nie jestem osamotniony w swoich przewidywaniach. Tego samego zdania co ja jest także Donek, a to zamyka dyskusję.

Cokolwiek by Donek nie mówił, a ściemnia głupio tak, że szkoda to komentować, to przecież istotne jest, że tym razem PREZYDENTEM NIE BĘDZIE. Jeszcze kilka miesięcy temu, jeszcze wczoraj, w rozmowach na ten temat można było usłyszeć, że jeśli nie Tusk, to kto. Podobno nie miał alternatywy. Dzisiaj już nawet jego najzagorzalsi fani sami pragną alternatywy. No, kto by pomyślał…

Piszę fani, bo spośród zwolenników PO mało kto zasługuje na miano WYBORCY. To jest dokładnie taki sam beton, jak pisowcy, tylko są bardziej wygadani. Dzisiaj w południe zaszła ideowa katastrofa. Dotychczasowy przewodnik sam jeszcze do końca nie wie, co dalej.

Dlatego właśnie  i z jeszcze paru innych przyczyn, nie mam dla niego żadnej taryfy ulgowej. Z satysfakcją popatrzę, jak [watahy] będą go dorzynać. Zjazd zasygnalizowany w notce z października dopiero nabiera rozpędu. Jako swojemu wrogowi i publicznemu szkodnikowi nie życzę mu dobrze. Traktuję tę sytuację jak drobny sukces i jako jego przeciwnik jestem usatysfakcjonowany.

Obraz nam się zużył, teraz pora na dziada. Kaczyńskiemu powiemy, żeby spieprzał, dopiero przy wyborach. Ale to właśnie teraz, po rezygnacji Tuska, jest już przesądzone. Wcześniej wcale nie było, ten nygus przegrałby z Kaczyńskimi jak nic.

Jednak program dla wyborcy jest taki prosty w tym roku tylko z pozoru. Wyborca ma do rozstrzygnięcia o wiele poważniejszą kwestię, niż skreślić Tuska [ (zrobione) ], skreślić Kaczyńskiego [ (do zrobienia) ] i wybrać kogokolwiek oprócz nich. Najpierw trzeba rozstrzygnąć, CZY W OGÓLE IŚĆ do wyborów. To temat na inną szybką notkę, kiedyś tam.

Mógłby ktoś jeszcze powiedzieć, że trochę za łatwe to pisanie, tezy bez dowodów. Powiem, że  nie chce mi się. Po co. A gdybym napisał, że na wiosnę trawa będzie zielona. Czy kogoś interesują dowody? BĘDZIE.