Moje nie dla PO-landu

by taktyczny


PO jest na najlepszej drodze do PRZERŻNIĘCIA WYBORÓW prezydenckich i samorządowych, i jest to jak najlepsza droga dla Polski. Odkrycia tego dokonałem już jakiś czas temu, bo wszystkie dane po temu są znane od kilku tygodni, ale jakoś nie miałem weny do pisania. Teraz śpieszę to napisać, będzie o polityce, chociaż rodzi się już nastrój świąteczny. Ale jest to może być jedna z ostatnich chwil, kiedy ten pogląd jest jeszcze oryginalny, a nawet kontrowersyjny. Za jakiś czas taka możliwość STANIE SIĘ JASNA dla większości i chwilowy efekt niezwykłości przepadnie.

Co prawda, fatalna sytuacja DZIKUSÓW nie przesądza jeszcze ich porażki. Swoją drogą, dzikusy to trafne określenie i możliwe, że przylgnie na trwałe do członków PO. Dzięki Miro za to. Jednak dobre i najważniejsze jest w tym momencie już samo to, że GROŹBA PAŃSTWA PARTYJNEGO, w reżimowych mediach nazywana brakiem alternatywy, ma szansę być zażegnana zanim się ziści.

Piszę ten tekst w chwili, gdy rzeczone dzikusy NA POZÓR całkowicie zdominowały scenę polityczną i media. Mimo to są już widoczne oznaki zmęczenia materiału. Społeczeństwo nie będzie w nieskończoność przyjmować za dobrą monetę okrągłych słówek nie popartych działaniem. Nie da się bez końca ZAMIATAĆ POD DYWAN takich niezrozumiałych sytuacji, jak samobójstwo Dyrektora Kancelarii Premiera, rozbicie znakomicie działającego Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dzięki któremu jako nieliczni nie ulegliśmy panice świńskiej grypy, utraty wojskowego szyfranta z samego centrum wywiadu, prób wprowadzenia cenzury internetu, lawinowego wzrostu liczby podsłuchów, wprowadzania nieprzygotowanej reformy szkolnej, prowadzenia polityki jawnie antyrodzinnej, zduszenia IPN, licznych nadużyć i manipulacji przy aferze hazardowej, ewidentnego braku kadr przygotowanych do sprawowania władzy, miałkości intelektualnej, nieudolności i braku zasad ludzi z najbliższego otoczenia premiera, kosztownej szopki z ogłoszeniem dawno wyznaczonego partyjnego kandydata do wyborów prezydenckich, asekuranctwa lidera-obiboka , itd. żeby wymienić tylko niektóre drastyczne sytuacje, a kto chce więcej, to niech sobie czyta.

Znamienne dla społeczeństwa było to, w jaki sposób partyjny lider Tusk nagle zrezygnował z kandydowania do prezydentury. Po latach walki o ten urząd nagle stwierdził, że walka o żyrandole go nie interesuje, po czym skierował na ten rzekomo nieistotny odcinek trzecią osobę w państwie i swojego zaufanego człowieka. To wszystko pokazuje, że OBECNY PREMIER NIE TRZYMA CIŚNIENIA i nie ma żadnego planu poza próbami utrzymania się przy władzy za pomocą sztuczek pijarowskich. My możemy nie wiedzieć, o co dokładnie chodzi, ale łatwo możemy wyczuć fałsz i desperację oraz brak pomysłu na działanie dla dobra kraju.

Ten ruch NEGOWANIA przydatności Tuska i PO już się rozpoczął. Nie chodzi tu o bezradne fikanie pisowców, ani rozpaczliwe próby utrzymania się na powierzchni pozostałych partyjek. Teraz to społeczeństwo na spokojnie, jeszcze po cichu ale coraz dobitniej zaczyna dawać znać, że ma dość tej farsy. Sytuacja przypomina tę sprzed lat siedemnastu, sprzed czterech i sprzed dwóch. Oto na kilka miesięcy przed wyborami mamy pewniaka i rzekomy “brak alternatywy”, a gdzieś tam na dnie czai się ZŁOŚĆ I ZAWÓD, które w dniu wyborów wywalą w kosmos niezastąpionych.

Dno jest takie, że możemy stwierdzić jedną z dwóch rzeczy – albo nie mamy spośród kogo wybierać, i nie idziemy do wyborów, albo musimy wybierać spośród tego barachła, co jest. Na dobrą sprawę, zagubiony człowieczek z gastrycznymi problemami nie jest wcale czymś gorszym, niż ekipa złożona z ćpunów, moczymordów i aferzystów, w dodatku świętoszkowato kryta przez miałkie autorytety i maistreamowe media. Z całym spokojem zalecałbym reelekcję obecnego prezydenta. Dla zdrowotności i pomyślności naszej. Nie nadaje się on na ten urząd, ale dopóki go zajmuje, PO nie posiada pełni władzy i jest na nich jakiś bat. Niech się psy gryzą między sobą. Jeśli dobijemy jednego, drugi już bez żadnych zahamowań zwróci się przeciwko nam.

REELEKCJA Kaczyńskiego, czy to możliwe? JAK NAJBARDZIEJ. Tusku ze swoimi już się kończy, to widać. Jedyne, co może ich uratować, to wydurnianie się Kaczorów. Najlepiej, żeby oni nie wtrącali, bo znowu coś spieprzą. Jeśli zachowają spokój, wtedy ich udziałem stanie się to, co dwa lata temu doznało PO ku WŁASNEMU ZDUMIENIU – dynamiczni, wykształceni, zmobilizowani przez internet Polacy w wyborach prezydenckich i samorządowych podziękują dotychczasowym zarządcom za wszystkie nadużycia.

Ja w każdym razie taki mam plan wyborczy – po latach pogardzania w tych wyborach ZAGŁOSUJĘ NA KACZYŃSKIEGO, jeśli nie znajdzie się ktoś trzeci. Ale na pewno nie na PO. Tak nisko jeszcze nie upadłem…