Druganoc, czyli środek świąt

by taktyczny


Rozstrzyganie o wyższości świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia nie spędza mi snu z powiek, a kabaretowo brzmiące powiedzonko dawno straciło swój urok. Jest jednak w tych świętach różnica fundamentalna, która teraz ostro do mnie dociera. Chociaż nie ma jednych świąt bez drugich, to w stosunku do nich ujawniają się nasze postawy życiowe.

Boże Narodzenie jest  sielskie, anielskie, gwiazdkowe i dziecinne. Wielkanoc ma jaja.

Na Boże Narodzenie jesteśmy podekscytowani i rozgorączkowani. Wielkanoc to znużona dojrzałość.

Boże Narodzenie to przyjście na świat i zapatrzenie wstecz. Wielkanoc to śmierć i nadzieja na przyszłość.

Pod Szopką nie ma rozterek, okoliczności narodzin są przyzwoicie osadzone w przesłankach historycznych. Nad pustym Grobem nie ma  za co się schować, nic nie zracjonalizuje poglądów, wierzysz albo nie, krótka piłka.

Tak dostajemy Boże Narodzenie jako okres naiwny, podczas gdy w Wielkanoc wyraźnie widzimy siebie i świat.