Spocznij
by taktyczny
Polska i Rzeczpospolita to nie tylko ludzie, kraj i dobra materialne. To także symbole. Jednym z nich jest Wawel. To jest miejsce królewskie, otoczone splendodrem wielkości i historii. Wobec wymowy tego miejsca propozycja i decyzja przeprowadzenia tam rodzinnego pochówku tragicznie zmarłego prezydenta i jego żony jest niestosowna.
Obok zażenowania bezwstydem rodziny, odrażający jest fakt wykorzystania tragicznej śmierci prezydenta w bieżącej walce politycznej przez część polityków i Kościoła katolickiego. Bo tym jest właśnie usilne kreowanie nienajlepszego przecież urzędnika i postaci życiowo zagubionej na narodowego bohatera, męża stanu, porywającego przywódcę. Zmarły prezydent taki nie był, to trzeba jasno powiedziedzeć i nie jest to żadne złe mówienie o zmarłym.
Teraz nie zazna upragnionego spokoju nawet po śmierci, bo komuś się chyba przywidziało, że ludzkie współczucie przekuje na polityczne poparcie. Powszechne oburzenie najwyraźniej temu przeczy, a przy okazji obniży się ranga kolejnego narodowego symbolu. Na Wawelu, gdzie już nie ma rzekomo miejsca, każdy pochówek tam pownien być starannie przemyślany i odbywać się w atmosferze narodowej zgody.
Nasze państwo zezwala obywatelowi na jeden lub dwa dni oficjalnej żałoby po śmierci najbliższych. Mimo to, po tragicznej śmierci najwyższgo urzędnika tego państwa, oraz śmierci tylu innych zajmujących kluczowe stanowiska i piastujących godności z wyboru, oraz jednoczesnej śmierci tylu kolejnych, którzy z nimi byli służbowo lub z własnej woli, miałem zrozumienie dla państwa, że po tych obcych dla mnie ludziach ogłosiło żałobę siedmiodniową. Polska i Rzeczpospolita wiele dla mnie znaczą.
Dotychczas żałoba przebiegała w podniosłej atmosferze, w narodowej zgodzie. Teraz ten nastrój prysnął i już go nie odzyskamy. Coś dobrego, co się wyczuwało, zostało bezmyślnie rozbite. Nastąpiło wzburzenie, źli ludzie mogą się cieszyć. Dwa dni żałoby minęło, wracamy do codzienności.
Czuję dokładnie to samo. Nie potrafiłem tylko ubrać myśli w słowa. A przecież było kilka miejsc, które nie wzbudzały kontrowersji.
Zgadzam się z Tobą Slawkas w 100%, a przecież nierzadko mamy jednak odmienne poglądy, szczególnie jeśli chodzi o piękny świat polityki i możnych tego świata.
Nie zaskoczyło mnie to jednak – mogę cynicznie przyznać, że wczoraj z rana dziwiłem się niezmiernie, iż mamy drugi dzień po katastrofie a ludzie dalej obłudnie płaczą i lamentują, nie czepiając się niczego i nikogo. Wydawało mi się, że powoli wszystko powinno zacząć się walić. Na “nieszczęście” wszystko wróciło w końcu do normy – minęły dwa dni i jest jak zawsze, czyli źle.
Pomysł z Kaczyńskim na Wawelu to farsa – wygląda dla mnie jak celowa prowokacja, która miałaby wystawić co odważniejszych oponentów na ostrzał płaczącego tłumu. Każda osoba, która zdecydować miałaby o tym, musi przecież być świadoma, że doprowadzi do polaryzacji.
Miejsca dla Kaczyńskiego na Wawelu nie ma i nie będzie, nie urażając godności zmarłych żyjący Kaczyński był słabiutkim demagogiem, który nie wykazał się niczym godnym zauważenia. W ten sposób dla siebie też mogę zażądać miejsca w starej stolicy.
Wszystko drogi Slawkasie wraca już do normy – ludziskom otwierają się noże w kieszeniach i zaczyna się walka przez duże W. Wypadek – tak, wypadek – przekształca się w martyrologiczną historię, poświęcenie Kaczyńskiego w imię dobra narodu. Osoba ta kreowana jest na męczennika, herosa Polaków, i wiele w tym świadomej gry politycznej. W tej chwili wszyscy myślący odmiennie skazani są na porażkę. PiS przejmie władzę w kraju, Kaczyńskiego brat zostanie prezydentem.
To dla mnie nowe, ciekawe uczucie, bowiem nie zgadzam się z Tobą.
O Wawelu zadecydowała rodzina – brat, córka, może ktoś jeszcze. Zgodę wyraziły na to inne osoby. I to jest sprawa ich sumienia. Ale to ich decyzja, gdzie prezydent ma być pochowany, a my jesteśmy od tego, aby tę decyzję uszanować. Grupka krzykaczy, która wczoraj manifestowała w Krakowie, niczym nie różni się od innych krzykaczy, pragnących wykopać Miłosza z grobu.
Co do samego Wawelu – leżą tam różni, nie tylko ci najbardziej zasłużeni, także kilku bardzo słabych, kto wie, czy nie słabszych od Kaczyńskiego. To po pierwsze. Po drugie – między bajki można włożyć gadanie, że nie chowano tam żon (to w kontekście Marii Kaczyńskiej). Jedyne, co wymaga rozwagi, to wolny i bezpłatny dostęp do grobu prezydenta dla obywateli – zwłaszcza w Zaduszki. Z tego powodu Powązki czy Świątynia Opatrzności byłaby lepsza.
Gdy obserwuję to, co się dzieje obecnie, to jest mi najzwyczajniej w świecie przykro. A miałem nadzieję…w sumie – nadal trochę jej mam. O tym wszystkim napiszę jednak u siebie, po pogrzebie. Teraz powtarzam to, co mówię od soboty – ciszej nad tą trumną.
@Antyfaszysta: kontrowersje są, to prawda – ale jak już pisałem, taka jest wola rodziny. Kropka. Trudno.
@finwe: przesadzasz w ostatnim zdaniu, mój drogi. Przekalkuluj sobie zachowanie niektórych w pięć dni po katastrofie i pomyśl, co to będzie do dnia wyborów. Gotów jestem założyć się o powrót akcji “Schowaj babci dowód” w krytycznym momencie.
@antyfaszysta: Jest kilka miejsc godnych i zgodnych z tradycja. Wybrano takie, ktore nie miesci sie w glowie. Jak na zlosc.
@WT: Oczywiście, że przesadzam, mam przynajmniej taką szczerą nadzieję.
a ja się zgadzam ze sławkasem.
odnoszę wrażenie, że komuś po prostu wpadł nie najlepszy pomysł do głowy z tym wawelem, a inna grupa go podchwyciła, i jakoś to poszło jak lawina…
sama ostatnio obserwuję po sobie, jak łatwo dać się takiej fali unieść: w feworze zdarzeń poleciałam nawet wykupić dostęp online do tvn24, (mimo, że generalnie unikam telewizji). na szczęście nie chciało mi się wgrywać kodeków, a 3dniowy pakiet się sam z siebie wyczerpał.
poza tym: to już zaczyna wyglądać na licytację: kto da więcej: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7768719,Honorowe_obywatelstwa_Wroclawia_dla_ofiar_katastrofy.html
@fi: Jednak troszkę inaczej widzę ostatnie dni. Właśnie to było piękne, ta powaga i powściągliwość. Także ja nie miałem złudzeń, ze to jest tylko czasowe, ale jednak nie posunę się do twierdzenia, ze to było obłudne. Ludzie autentycznie współczuli i bez oporów dostrzegali dobre strony zmarłych, pomijając przy tej okazji niechlubne momenty ich życia. Sen mógł jeszcze trwać kilka dni i mógł, wierzę w to, przynieść jakąś trwałą zmianę w naszych zachowaniach dotyczących polityki. Ale już po wszystkim. Jak piszesz, wszystko wraca do normy, i to z wielkim hukiem. I znowu ta nieznośna, prymitywna propaganda, zamieniająca tragiczny wypadek, bardzo możliwe ze zawiniony przez pierwsza osobę w tamtym towarzystwie, w akt męczeństwa. Teraz to my jesteśmy męczennikami tej sytuacji.
@WT: To chyba pierwszy raz, który Ci przyszedł do głowy, bo różnic poglądów mamy wiele ;)
Ciszy nad tą trumną już nie będzie, a to z winy zagorzałych piewców zmyślonej wielkości zmarłego. Na marginesie, był on specjalistą od ogłaszania żałoby narodowej z wszelkich możliwych powodów, nawet takich, które nie były narodowe tylko typowo prokuratorskie. Jak widać, ta histeria towarzyszy mu nawet po śmierci. O Wawelu jeszcze się wypowiem :)
@slawkas
a ja przyznałam się u siebie, że to moje urwanie od tv, od gazet wpływało na to jak postrzegałam chociażby lecha w kontekście prywatnym, i to, że właściwie nie dostrzegałam marii.
teraz trochę tego żałuję.
i nie jest to stan tymczasowy: zamierzam tę lekcję zapamiętać na dłużej, i starać się bardziej przyglądać różnym ludziom.
patrzeć także na nich prywatnie, a nie tylko w kontekście pełnionych funkcji.
@slawkas
a co do ciszy nad trumną:
rozumiem, że o zmarłych się źle nie mówi, bo tego ewentualnego złego już się nie zmieni, i nie naprawi, że naprawdę warto w takich chwilach czasem pomilczeć.
ale jednocześnie nie rozumiem: żeby z uwagi na to, że ktoś nie żyje- za wszelką cenę ubarwić i wyjaskrawić postać, i przedstawiać ją nieskalaną.
@Autor: może to pierwszy przypadek, gdy sobie to uświadomiłem:)
Nastrój żałoby, zadumy i pojednania (bo my się zawsze jednamy, zawsze) już prysł. Nieważne, czyja to wina. Szkoda tylko, że mu się udało.
@WT: Tak, żałoba już się skończyła. A skoro tak, to nie ma żadnego powodu pomijać milczenien, kto to zrobił i dlaczego, bo teraz mówią “uszanujmy”, a jutro powiedzą “nie zapominajmy”. I tak zrobią z igły widły. Miałem napisać o Wawelu, ale to już temat przewałkowany wszędzie. Podsumuję tylko sarkastycznie – uważam, że jeśli dojdzie do pochówku Kaczyńskiego na Wawelu, to powoływanie się na przypadki spoczywających tam nieudaczników, fanfaronów, pijaków i dzieciaki jest niezwykle znamienne. Na minus różnica jest taka, że to był grobowiec królewski i to uprawniało do miejsca w nim. Pochowanie kontrowersyjnego urzędnika nie doda jemu splendoru, ale ujmie go temu miejscu.
Żeby unaocznić manipulację, której jesteśmy poddawani, zobacz jakie jest zamieszanie co do tego, kto podjął decyzję. Już nie rodzina, jak jeszcze mogłeś napisać rano, i co podał wczoraj Dziwisz, ale już doliczyłem się ze trzech wersji. Wersji o rodzinie nie będę już rozwijać ;)
@veronica: Co osobistego wyniesiemy z tej sytuacji, to nasze. Los każdego człowieka podlega tym samym prawom, więc z każdej sytuacji możemy i powinniśmy wyciągać nauczkę.
To co teraz mamy, to już nie jest niestety żałoba ani refleksja. Mamy prymitywną polityczną walkę, tym brudniejszą, że oponentów szantażuje się powagą w obliczu śmierci, a jednocześnie rozgrywa swoje brudne gierki. Chyba niejeden szczery żałobnik czuje się teraz wystrychnięty na dudka, bo to co było odruchem serca, zostało zamienione w farsę.
Mamy prymitywną polityczną walkę, tym brudniejszą, że oponentów szantażuje się powagą w obliczu śmierci, a jednocześnie rozgrywa swoje brudne gierki. Chyba niejeden szczery żałobnik czuje się teraz wystrychnięty na dudka, bo to co było odruchem serca, zostało zamienione w farsę.
Bardzo trafne
Otóż to. Zgadzam się w 100% czemu dałem wyraz też u siebie :)
Ja się ni zgadzam co do ilustracji. Szpieg z krainy deszczowców to w sumie fajny, lekko zagubiony facet i jak historia pokazała nie taki zawistny jak niejeden w Ojczyźnie:)
@Slawkas: no widzę, że wersje się zmieniają. Osobiście stawiam na Dziwisza – ten człowiek ma w sobie coś, co sprawia, że mu nie ufam. To on wyjechał z takim pomysłem – a rodzina się zgodziła (w końcu to niebywały zaszczyt). Co ciekawe (dla tych, którzy mnie znają) nie jestem nawet skłonny przypisywać tego cynicznemu wyrachowaniu Jarosława. Tak więc zapadła decyzja kontrowersyjne, niepopularna…
…ale już zapadła. Więc wszelkiej maści wiece (z aktorką Stalińską na czele) czy grupy na Twarzoksiażce (już ponad 25 tysięcy fanów) to dziecinada. Plus brak kindersztuby. Bo o tym, czy Wawel jest dobry czy zły, to możemy sobie pogadać my, przy kawie, herbacie, piwie. Ewentualnie na blogu, no cóż, trudno, zanim spotkamy się u Ciebie w Danii na piwie, pewnie trochę czasu minie. Ale robienie z tego akcji publicznej – to brak szacunku nawet nie tyle dla zmarłych, ile dla ich rodzin. To są ludzie, którzy stracili brata, siostrę, rodziców – stracili ich nagle, nie mogą od tego uciec, bo na każdym rogu są flagi z kirem, a teraz jeszcze takie coś!
Trzeba być człowiekiem bez honoru, aby wziąć transparent i wyjść manifestować. Nieważne, czy przeciwko Kaczyńskiemu, czy Miłoszowi. Jak widać, jedni są drugich warci. Nam pozostaje pokiwać z dezaprobatą głowami i poczekać do pogrzebu.
Na Wawelu leżą nie tylko królowie – nie tylko osoby wybitne. Jeden Kaczyński różnicy nie robi, a za sto lat nasze wnuki albo nie będą umiały pojąć, o co my tu toczyliśmy spory, albo go wykopią…
ja już znalazłam wersję, że ktoś z PiS rzucił gdzieś tym pomysłem, a Jarek kupił tekst bez zastanowienia.
jaki jarek jest każdy widzi…
anyway: mnie się pomysł wawelu nie podoba i tyle.
jak teraz czytam różne wspomnienia czy artykuły o parze- to wszyscy podkreślają ich skromność (zwłaszcza marii), otwartość, to że lubili otaczać się ludźmi.
i do takiego obrazu tych ludzi wawel żadnym sposobem mi nie przystaje.
a krakusi… sami krakusi są totalnie dziwni, i ja ich nie ogarniam,
pamiętam jaki był dym po śmierci jp2- bo oni byli niesamowicie przekonani, że w krakowie zostanie pochowane serce jp2, no bo tak swię w krakowie robi, bo wawel, bo to bo siamto. bo tak i już.
i cały czas mam wrażenie, że to rozpęd i zacięcie jarka do tego wawelu doprowadziły.
ta propozycja dla kaczorowskiego: grubo po czasie, i mocno nie trafiona, żeby też go na wawel- była cokolwiek niewłaściwa.
no bo jeśli prezydentów- no to wszystkich. a nie tak, że kaczorowskim się proponuje z musu, bo tak wypada….
i w tym wszystkim znowu najbardziej szkoda mi marty, która pewnie w feworze emocji i całej reszty nie do końca sobie zdaje sprawę z tego, że będzie się do rodziców wozić musiała przez całą polskę…
@slawkas:
Jako szczery żałobnik, tym co się dzieje nie czuję się wystrychnięty na dutka. Co mi przeszkadza w żałobie to, że co niektórzy muszą koniecznie swoje racje przedstawić.
I zgadzam się z veronicą, że ważne jest to, co każdy z nas z tego czasu zadumy wyniesie.
Marzyła mi się żałoba na sposób wielkopiątkowy. Uroczystość plus czas do refleksji. Bo refleksja powinna się pojawić, zwłaszcza w kontekście późniejszych wypowiedzi różnych osób, o tym, że “nie zawsze wypowiadali sądy sprawiedliwe”. Ale to każdy z nas musi przemyśleć w swym sumieniu.
Takiej żałoby teraz nie ma.
Ale byłbym bardzo daleki od tego, by twierdzić, że czar prysł. Widzę mnóstwo ludzi, którzy żyją tym i ze śmierci próbują przenieść wnioski do życia. Oni są moją nadzieją.
@moralny: I tylko żal, że dotychczasowa jedna stuprocentowa zgoda wobec takiego ostatecznego wydarzenia jak nagła śmierć, została tak idiotycznie znowu podzielona na kilka rożnych stuprocentowych…
@Beata: Mimo wszystko zdrowo mieszał, a poprawił się dopiero gdy ostatecznie przegrał… Miałem dać inną ilustrację z tej samej bajki, ale nie wydała mi się stosowna – w tamtym momencie.
@WT: To jeszcze rzuć okiem na to
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,To-wspolpracownicy-Prezydenta-nie-chcieli-Powazek,wid,12173347,wiadomosc.html?ticaid=19fe4
i na wczorajszy wywiad Bielana. I tak powoli wychodzi na jaw to, co wszyscy wiedza, ze nie ma żadnej świętości narodowej ani rodzinnej, nie ma już dawno żałoby, nie ma znaczenia śmierć tylu, liczy się polityczny urobek. Szlachetne są Twoje apele o ciszę nad ta trumną, tyle że tu nie ma żadnej trumny. A skoro mamy polityczna nawalankę, to trzeba odróżnić dość przeciętna osobę prezydenta od prezydenta polityka. Człowiekiem nie był lepszym ani gorszym niż inni, zaś politykiem był nieudolnym i szkodliwym. Dlatego nie ma co zbywać wszystkiego wezwaniem do ciszy, bo to jest przyzwolenie na manilpulacje i zniewaga wobec żyjących i zmarłych. Jest już dawno po pogrzebie, przed nami tylko polityczne manifestacje w imię władzy i zniewolenia.
@Slawkas: Sasin potwierdza to, o czym myślałem – choć ja stawiałem na Dziwisza – że za tym nie stoi rodzina, ani nawet sam Jarek (ten człowiek nie ma teraz do tego głowy – stracił brata, w każdej chwili może stracić matkę, postawcie się na jego miejscu: Jarek to żaden nadczłowiek). Powtarzam – decyzja kontrowersyjna. I można było przewidzieć, że podzieli ludzi. Ale zapadła, trudno, koniec, nie zmienimy tego. Chyba, że grupki protestujących rzucą się na trasie konduktu pod koła albo przykują do studzienek kanalizacyjnych. Komentować ów pochówek możemy sobie my, w czterech ścianach Twojego bloga – ale robienie demonstracji!? No do jasnej cholery, coś tu nie gra…
Pokażmy, że coś nas odróżnia od tego tłumu, krzyczącego “Nie na Wawel” (jak i od oszołomów wrzeszczących “Santo Subito” i “is fecit cui prodest”) i uszanujmy zwykłą, ludzką tragedię. Nawet, jeśli dotknęła słabego, nielubianego polityka, jakim był Kaczyński.
Mówisz o manipulacji – jasne, ale manipulacja leci z obu stron, i to równo. Wstyd mi, że muszę zacytować jednego skrajnie “prawicowego” blogera, ale w przeciwieństwie do tego typu manifestacji, czuwanie przed Pałacem nie było koordynowane przez Twarzoksiążkę. To też daje do myślenia…
Jak ja to widzę? Poczekajmy do zamknięcia wieka sarkofagu, pomódlmy się za dusze zmarłych (patrząc na życiorysy niektórych zmarłych i ortodoksyjne nauczanie Kościoła – będą tego potrzebować), ale potem nie zapominajmy, kto zniweczył tę atmosferę, która zapanowała w Polsce od soboty. Krzyki teraz nic nie dadzą – pamięć da nam wiele.
Zgodzę się też z tym, co napisał Argh – jest jeszcze wielu ludzi, którzy nie pozwolili sobie odebrać tej atmosfery, którzy nie widzą różnicy pomiędzy zmartwychwstaniem na Wawelu a na Powązkach (parafraza z Hołowni, ale strasznie mi się podoba) i to w tych ludziach widziałbym nadzieję.
@wesoły
ja jak wspomniałam nie zamierzam protestować. wyraziłam swoje zdanie i tyle.
a co do jarka:
gdzieś widziałam jego wypowiedź – już po pojawieniu się pomysłu z wawelem, że lechu nie może leżeć na powązkach, bo na powązkach leży bierut.
chociaż cały czas ufam, że jarek będzie umiał zwłaszcza w tym czasie odłożyć na bok animozje polityczne.
a co do wawelu: wydaje mi się, że tam szybciej zostaną zapomniani, że tam jak przebiegnie kilka zagranicznych wycieczek- to nikogo z tych ludzi aż tak nie zainteresuje kto tam leży.
nawet dla uczczenia pamięci pary- lepsze byłyby powązki.
ale: protestować lecieć nie zamierzam, co najwyżej wyrazić swoje wątpliwości co do słuszności tej decyzji.
poza tym: mimo wszystko- z całym szacunkiem dla ofiar- śmierć nawet nagła i tak tragiczna nie powinna aż tak mocno wpływać na ocenę dokonań człowieka. dzieło dokonuje się za życia.
fakt- para miała śmierć tragiczną, romantyczną, razem do ostatniego uścisku ręki- jednak to nie powinno przewyższać tego, kim byli za życia.
@veronica: Jest już tyle wersji, że wszystko staje się jasne. Nie ma nikogo, kto się przyzna, bo dla wszystkich w to wmieszanych stało się jasne, że jest chybiona. Pomyśleć, że gdbyby wszystko odbywało się ustalonym porządkiem, to byłoby jak sen, bo taki sen przez trzy dni śniliśmy. Teraz musimy znosić w mediach tytuły nie pasujące do człowieka i patrzeć na anektowanie miejsc niegodnych zasług. Zgadzam się, że sama śmierć w wypadku ani romantyczne gesty nie mogą wpłynąć na ocenę kogoś jako osoby publicznej. Pokazują jedynie tragiczny lub pięny rys osobisty. No i najgorsze, to przyćmienie śmierci tych wszystkich co byli z nimi – życiorysy nie mniej tragiczne i pewnie często nie mniej romantyczne.
@WT: Zgoda, tylko jedna uwaga. Prezes to skończony magaloman. Nie sądzę, aby pomimo osobistego bólu przestał rozeznawać, co się dzieje koło niego i przestał kalkulować, tyle, że Wawel w jego chorym ujęciu może być jakimś celem zastepczym. Poza tym do niego podczepionych jest masa ludzików, kórzy muszą wprawiać koło w ruch, bo od Kaczyńskich na topie zależy ich życie. To towarzystwo wzajemnie się nakręca od wielu lat. Zmarły prezydent był ich figurantem. O tłumu krzyczącego “nie na Wawel” nie będę się dystansować ani go popierać. Ja bym tak nie zrobił, ale przecież myślę i mówię to co oni. To nie jest żałoba, to polityka. Inaczej mówiąc jaja z pogrzebu – sprawione przez tych, którym powinno zależeć na najbardziej godnym pochówku.
@argh: Witam, chyba po pierwszym komentarzu na tym blogu i twórcę całkiem nowiutkiego bloga ;)
Z odpowiedzi do Ciebie i innych komentarzy wyszedł mi nowy wpis. Nie przejmuj się tym, takie rzeczy coraz się tu zdarzają :) Pozdrawiam.
A wystarczyło jedno krótkie “nie” Dziwisza. Niestety, to człowiek bez kręgosłupa, przed każdym się ugnie.
Z megalomanią prezesa się zgadzam, ale przychylam się do wersji, że to raczej jego kumple szybciej pokojarzyli, co im się opłaca. Tak, wiem, to dziwne – ale bronię Jarka.