Urodziny królowej Małgorzaty

by taktyczny


W Danii najważniejszym chyba tematem ostatnich tygodni były 70 urodziny królowej. Rocznicowy dzień wypada 16 kwietnia. Dużo wcześniej był to jeden z ważniejscych tematów w mediach, które nawzajem oskarżały się o wzniecanie “urodzinowego amoku”, po czym ochoczo same ten temat poruszały. Osobowość monarchini i jej popularność załugują na to.


70 lat życia, 38 lat na tronie, szczęśliwe małżeństwo, kochająca wielopokoleniowa rodzina wokół, aktywne życie, wykorzystane talenty, osobiste dokonania, godne panowanie, poczucie dobrze spełnonego obowiązku, wspaniale wypełniana rola symbolu państwa, zapewnienie ciągłości monarchii, osobista klasa, brak trosk materialnych, powszechny szacunek, ogromna popularność, plany na przyszłość, radość, wdzięk, jasno głoszone własne zdanie, otwartość, słabostki, z których nie robi się problemu. Cieszmy się, bo można żyć i tak :)

Wszystkiego najlepszego, Wasza Wysokość.

Od dnia urodzin upłyneło trochę czasu, wypełnionego nam innymi troskami, dlatego nie było sprawozdania z przebiegu urodzin. A byłoby o czym pisać. Niezależnie od osoby królowej, w takim świecie, jaki próbują sobie zorganizować jej poddani, działo się wiele.

Obserwator miałby wiele uciechy opisując ciekawe sytuacje.
Tradycyjną poranną piosenkę i głowy monarchów oraz pieska wyglądające przez okno na podwórze Fredensborga.
Kiks kanonierów z Kronborga podczas oddawania 27 salw.
Upadek z konia gwardzisty podczas uroczystego przejazdu karety.
Odgórne i pod śmiesznym pozorem, czyli prawdziwie demokratyczne, zastopowanie demonstracji nielicznych republikanów.
Księcia-małżonka podczas tradycyjnego ukazywania się na balkonie Amalienborg, wykonującego przy balustradzie figurę z wnuczką nazwaną na cześć twórcy “Michael Jackson”.
Wybrany prezent jubilatki – biurko, chyba drogie, bo kupione składkowo.
Ciekawy przegląd pojazdów, którymi przyjeżdżali goście na urodzinowe przyjęcie, i nie były to wypożyczane limuzyny.
Fantastyczne szerokie gesty odźwiernego, który wyciągniętym paluchem pomagał kolejnym arystokratom znaleźć miejsce podczas uroczystej kolacji.
Żenującą mowę księcia-małżonka i naprawdę dobrą mowę premiera Rasmussena.
Prostą synowską przemowę następcy tronu nagrodzoną nad wyraz wylewnymi gratulacjami jego atrakcyjnej żony.
Pieska królowej, który wdarł się na salę bankietową podczas toastów.
Zachowanie części gości dalekie od obrazu arystokracji i wyrobionych elit, a bliskie temu, co prezentują sobą plebejskie gwiazdeczki kilku sezonów, którymi zresztą wiele z tych osób faktycznie było.

Tego tym razem nie będzie, ale nie ucieknie. Dania jest niesamowitym krajem, może nie do końca szczerym, ale w postrzeganiu życia do bólu naturalnym, naturalistycznym wręcz.

A co by się nie działo, królowa Małgorzata pewnie siedzi na tronie.