Armia w służbie słupków

by taktyczny


Garść cytatów z artykułu człowieka zorientowanego w temacie:

“W Polsce nie buduje się żadnej armii, nie wspominając o jej nowoczesności. Wojska lądowe będą musiały wkrótce oddać na złom większość czołgów i bojowych wozów piechoty. Podobnie będzie z artylerią. Obrona przeciwlotnicza dożywa swoich dni. Marynarka Wojenna tonie.

Minister Siemoniak rozwiązał 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego i dokonał “telewizyjnych” dymisji wyższych oficerów Sił Powietrznych, przy czym trzech generałów właśnie z telewizji dowiedziało się o swojej dymisji. Według mediów, to dopiero początek czystek w armii.
[...]
[Premier i minister obrony narodowej] obaj nie rozumieją, do czego był potrzebny 36. SPLT. Politycy ci, zdaje się, uważają, że była to jakaś wojskowa “firma” lotnicza do przewożenia tzw. ważnych osób. Sądzą, że te same cele można będzie osiągnąć, latając samolotami cywilnymi.
[...]
Samolot, którym przemieszczają się prezydent lub premier, musi być wyposażony w środki łączności. Muszą one być bezpieczne, bowiem służą do przekazywania tajnych informacji. Samoloty pasażerskie cywilne nie mają takich urządzeń. [...]
Kolejną okolicznością rozstrzygającą o konieczności używania lotnictwa wojskowego jest miejsce docelowe lotów. Często zdarza się, że chociażby minister obrony udaje się w miejsce toczonych walk. W takie rejony nie może latać samolot cywilny. Także dostarczanie pomocy w rejony trzęsień ziemi, różnych katastrof z uwagi na niebezpieczeństwo wykonują samoloty wojskowe.
[...]
Te wszystkie funkcje powinien spełniać 36. SPLT.
[...]
Premier Donald Tusk wysoko ocenił pracę odchodzącego ze stanowiska ministra Bogdana Klicha, nazywając go najlepszym ministrem spośród wszystkich, którzy dotąd kierowali resortem. [...] Już mianowanie go [B. Klicha] na stanowisko szefa MON było pomyłką. Postawiono na czele armii lekarza psychiatrę, z przekonań pacyfistę, który w młodości był zwolennikiem uchylania się od służby wojskowej. Do tego obciąża go cały szereg tragedii w wojsku [...]
“Reformy” wprowadzane przez niego w Siłach Zbrojnych okazały się wielkim nieszczęściem. [...] Tak zwane uzawodowienie armii sprowadziło się do zrezygnowania z poboru, czyli doszło do zaprzestania szkolenia rezerw. W praktyce skutkuje to negatywnymi zjawiskami już dziś. W jednej z jednostek, gdzie służbę pełnią “zawodowi”, zaplanowano ćwiczenia poligonowe. Nie mogły się odbyć, bowiem wielu przedstawiło zwolnienia lekarskie wyłączające ich ze służby.[...]
Minister Klich zdewastował istotę służby wojskowej. Żołnierz zawodowy zaczął uważać się za kogoś w rodzaju zatrudnionego według prawa pracy. A pracownik o określonej godzinie kończy robotę i nic go więcej w “firmie” nie obchodzi. Mamy więc żołnierzy traktujących mundur jako rodzaj kombinezonu roboczego, który po pracy zostawia się w szatni.
[...]
Założono, że siły, jakie Polska wystawi do obrony, stanowić będą istniejące 15 brygad wojsk operacyjnych. Według norm taktycznych taka brygada może bronić od 20 do 30 km granicy lub terenu o powierzchni 150 km kwadratowych. Na tej podstawie można więc wnosić, że obecna polska armia będzie mogła bronić około jednej piątej zagrożonych granic lub niecały 1 procent terytorium RP.
[...]
Tymczasem biorąc pod uwagę strukturę wydatków MON, widać, że na obronę kraju niewiele zostaje. Przypomnę, że wojsko musi być gotowe do obrony kraju. Tak mówi Konstytucja RP.
[...]

R. Szeremieteiew, LINK