Wspaniały, niereformowalny kraj
by taktyczny
Tekst komentarza na kontrowersje.net
Jeżeli jest kraj na świecie, gdzie można mówić o względnej równowadze w perspektywie czasu, to właśnie Polska jest tym pępkiem świata. Tutaj nigdy nie udała się żadna ekstrema. Wystarczy popatrzeć tylko na czasy nowożytne: nie było absolutyzmu, prądy oświeceniowe przeszły bokiem, zaborcy sami marnie skończyli, wynaradawianie skończyło się narodowym odrodzeniem, faszyzm był nieznany, komunizm tylko importowany, religijny fundamentalizm nigdy nie miał miejsca. Także obecny lewacki dyktat obejmuje tak naprawdę margines społeczeństwa. Nie ma co w tym kontekście wskazywać na mroczne okresy czy brutalne incydenty w naszej historii, bo w porównaniu do podobnych wydarzeń w innych krajach ich skala była mała, a upływ czasu ograniczył ich skutki do kosmetyki. Polska nie jest wyspą, jest raczej rozstajem dróg, dlatego wszelkie ruchy zaznaczają i u nas swoją obecność, ale niczego nie zmieniają. Jest oczywiście i druga strona medalu, rozgardiasz, indywidualizm, chwiejność, społeczna ospałość i pewnie wiele innych, ale to jest koszt, a zarazem źródło naszej siły i narodowej niezmienności. Każda dziejowa droga wiedzie dokądś, najczęściej do nikąd, a rozstaje dróg z kapliczką podbitą szczyptą dawnej magii są wciąż na swoim miejscu.
Fot. za Wikipedia
i chyba dobrze…..tylko, czy damy radę dalej?
często się zastanawiam, czy już poddaliśmy się, czy jednak nie, czy jesteśmy silni na tyle, by tylko importować, na chwilę, nie na długo.
i pytanie, czy zawsze importujemy mądrze, no ale to jest cena..inaczej nie kotłowałoby się, nie byłoby żadnych zmian, szkoda tylko,że nie zawsze uczymy się na błędach.
ale błądzić rzecz ludzka, poza tym te rozstaje:)
ja oczywiście wyłapałam lewacki dyktat, a jakże:))
@mijka: Damy radę. Rzeczywiście importujemy jak leci, ale wszystko z czasem przetwarzamy na swoją modłę. Co w tym ważne, to nie dać sobie narzucić narracji zaścianka. Każda nacja kultywuje swoje zadupie, to tylko kwestia mody, co jest aktualnie bardziej popularne w świecie. A przykładowy cel na najbliższe dni, to wywalić z wigilijnego stołu tego gliniastego karpia, bo on nie jest żadną tam polską tradycją. To tylko ersatz ryby, który był łatwy do hodowania w komunistycznej gospodarce niedoboru.
Takimi właśnie kroczkami przemożemy dyktat :)
wywaliłam karpia wiele lat temu, bo nie lubię:) i ości ma…
i oby się nam udało:)
to mi się kojarzy poniekąd z czechami.
czesi są tak nieindoktrynowalni, że nawet sekty się tam nie przyjmują.
otóż ja lubię karpia.
ale w tym roku- rewolucyjnie w ramach manifestu z potraw typowo wigilijnych będzie ino tylko kutia. ;-)
@mijka: naprawdę nie ma powodu znosić czegoś, co nam nie pasuje :)
@verónica: Czesi też zostali konkretnie przemieleni przez historię.
PS. Kutia, i już wiadomo, że kresy… znaczy Dolny Śląsk. Ja się wywodzę z kręgu kultury klusków z makiem.
taktyczny,
kutia, bo już ten dolny śląsk jest lat trochę.
a też, przed dolnym były tylko kluski z makiem.
czy mówiłam, że moi dziadkowie od klusków z okolic lublina się wywodzą?
@vero: Coś chyba wspominałaś, ale nie w kontekście tradycji. Fajny motyw: zamiast po mieczu lub po kądzieli, na osobiste wspominki mieć przodków po kluskach, po kuti, po świętych obrazkach, po muzykowaniu, po gospodarce…
@taktyczny
no tak wyszło- że po dziadkach po mieczu było muzykowanie,
a po kĄdzieli kluski z makiem ;-)
trochę z tego, trochę z tego- taki mały fix mix :D
eeeeeeeeeeeee, ja właściwie to nie bardzo wiem co by tu… to może wesołych świąt?
@Beata: No co – uszka rób! :) Wesołych Świąt
@taktyczny, no!
;-)
zwróciłam ci uwagę na orta! :D
@vero: Poprawiłem. Poprawność językową znoszę z przyjemnością, w przeciwieństwie do polit-poprawności, której z przyjemnością nie znoszę :)
@taktyczny
obawiam się, że jestem zbyt rewolucyjna i nie ma szans, żebym kiedykolwiek była polit-poprawna.
za to poprawność językową wielbię ;-)