Warto wiedzieć Ź
13 lipca 2010Poniżej tuzin cytatów z ostatnich miesięcy, do przesady zdominowanych dwoma najgłupszymi rodzajami ludzkiej aktywności, czyli demokratycznymi wyborami i piłką nożną.
(więcej…)
Poniżej tuzin cytatów z ostatnich miesięcy, do przesady zdominowanych dwoma najgłupszymi rodzajami ludzkiej aktywności, czyli demokratycznymi wyborami i piłką nożną.
(więcej…)
PO jest na najlepszej drodze do PRZERŻNIĘCIA WYBORÓW prezydenckich i samorządowych, i jest to jak najlepsza droga dla Polski. Odkrycia tego dokonałem już jakiś czas temu, bo wszystkie dane po temu są znane od kilku tygodni, ale jakoś nie miałem weny do pisania. Teraz śpieszę to napisać, będzie o polityce, chociaż rodzi się już nastrój świąteczny. Ale jest to może być jedna z ostatnich chwil, kiedy ten pogląd jest jeszcze oryginalny, a nawet kontrowersyjny. Za jakiś czas taka możliwość STANIE SIĘ JASNA dla większości i chwilowy efekt niezwykłości przepadnie.
Dziesięć miesięcy przed czasem Tusk skonsumował swoją WYBORCZĄ PORAŻKĘ. Przegrałby i tak, jestem o tym przekonany. Dawałem temu wyraz u siebie i na kilku blogach. Nawet jeśli ktoś zechce mi zarzucać myślenie życzeniowe, które przypadkiem się spełniło, to ja nie jestem osamotniony w swoich przewidywaniach. Tego samego zdania co ja jest także Donek, a to zamyka dyskusję.
Wahadło wychylone w jedną stronę musi rozpocząć ruch powrotny. Nadmiernie nadmuchany balon pęka. Mylenie PR z polityką szybko wyczerpuje możliwości działania. Opłakane skutki przynosi wiązanie nadziei z człowiekiem o MENTALNOŚCI PIŁKARZYKA, bo to może oznaczać fujarę i kombinatora.
Wczoraj Matka Kurka na swoim portalu ostro skrytykował Tuska, i dobrze. Nic dodać, nic ująć. Takie samo zdanie mam już dawno. Po nadziei wzbudzonej powyborczym przemówieniem dosyć szybko przyszło rozczarowanie, czemu dałem wyraz także na swoim blogu. To co wtedy napisałem, było jeszcze przed tym, zanim uświadomiliśmy sobie nadchodzący kryzys. Jeśli obijanie się premiera zwracało uwagę już wtedy, to jakie będą skutki jego nieróbstwa w gorszych czasach?
Na początku roku kilkakrotnie odnosiłem się do działalności posła Palikota. Byłem zdania, że niepotrzebnie zrezygnował z blogowania, że został w imię doraźnych celów politycznych zmuszony do zaniechania słusznych akcji, zwłasza w stosunku do prezydenta. Dzisiaj życie przyznało rację temu, o co walczył, a z czego musiał zrezygnować. Teraz dawni krytycy z jego własnej partii sami go wykorzystują jako fightera i już nie odżegnują się od jego słów. Po co więc było marnować tyle miesięcy na próby ugłaskania durnia, co go mamy za prezydenta?